Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to „niedotykalni” wykonujący tzw.”nieczyste zawody”. Hipotetycznie więc w Polsce dalitem zostać może każdy.
Czwartkowe popołudnie. Mróz jeszcze trzeszczy, ale wróże telewizyjni przepowiadają ocieplenie. Czekam. Z niewielkim opóźnieniem wraca z pracy. Jest.
- Witaj Janku. Wkrótce sąsiedzi będą zegarki ustawiać według twoich powrotów do domu - zagadnąłem.
- Cześć! Zegarki to będą nastawiać, jak kupię sobie rower. Teraz to taki czas, że pociągi opóźnione, autobusy też nie są pewne. Dobrze, że jeszcze się wloką. Rano omal nie spóźniłem się do pracy. Kierowca usiłował nieco przyspieszyć, dodał gazu i zaczęło nas obracać po drodze. Zaryliśmy się w śnieg na poboczu i trzeba było autobus wypychać tuż sprzed rowu. Dobrze, że skończyło się na strachu.
- No to widać, że kłopoty z gazem pojawiają się już nawet w komunikacji - zażartowałem.
- Gorzej będzie, gdy wszyscy zaczniemy dotkliwiej odczuwać ograniczenia dostaw gazu ziemnego ze wschodu. Oby tylko mróz zelżał, bo polityczne naciski Rosji na Ukrainę odbiją się czkawką całej Europie.
- Denerwują mnie takie teorie. Wkrótce, gdy będą deszcze i spowodują powódź, to winna będzie Rosja. Jeżeli nie będzie deszczów i zdarzy się susza, to kto będzie winien? Oczywiście, że Rosja. Temu, że Polska nie wybudowała potrzebnych zbiorników retencyjnych też jest winna Rosja? Wstrzymanie dostaw gazu z Rosji tranzytem przez Ukrainę wydaje się proste jak konstrukcja cepa. Często miałem przesunięty termin płatności, gdy kupowałem u producentów większą ilość rajstop czy bielizny. Kolejny zakup zaczynał się od przekazania dutków za poprzednią fakturę. Gdybym tego nie zrobił, to sądzisz, że ktoś wydałby mi choćby jedne majtki? Zapomnieć! Ukraina jest winna Rosji za zeszłoroczne dostawy 2 mld. dolarów. Gaz spalili - fffuch - nie ma gazu, nie ma kasy. To w końcu kto jest dłużnikiem? Kto komu nie zapłacił? Rosja Ukrainie czy odwrotnie? Mało, że nie płacą, to połowa ceny rynkowej jest dla nich za wysoka. I to też jest zła wola Rosji? Samodzielność kosztuje - o tym dowiadują się nawet pisklęta opuszczając matczyne gniazdo. Na Ukrainie mamy do czynienia z sytuacją: samodzielność tak, odpowiedzialność nie.
- No tak, ale czy to nie jest demonstracja siły i wywieranie presji politycznej przez Rosję? Wstrzymanie dostaw gazu na Ukrainę i tranzytu przez ten kraj do państw Unii Europejskiej powoduje dodatkowe perturbacje gospodarcze, mimo, że kraje te przekazują „dutki” Rosji na bieżąco? Czy to jest uczciwe postępowanie w stosunku do kontrahentów, zwłaszcza gdy globalna gospodarka wisi na włosku?
- W imię jakich idei Rosja ma przejmować na siebie skutki kryzysu gospodarczego? „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się” to już przebrzmiałe hasło. To co, Rosja ma nadal pompować dolary na Ukrainę i nie mieć środków na realizację zadań własnego państwa, zawodzić oczekiwania własnych obywateli? Tylko dlatego, że ktoś nie płaci? A co zrobiła Unia Europejska dla zażegnania obecnego kryzysu energetycznego? Przecież już z końcem zeszłego roku wróble ćwierkały, że ten problem wystąpi. Śmiech pusty mnie ogarnia, gdy słyszę, że trzeba poprzeć Ukrainę w jej sporze z Rosją. Co mamy popierać? Nieuczciwość? Brak rzetelności? Kradzież towaru? Nie słyszałem jednak, żeby ktoś zaproponował pomoc finansową dla Ukrainy w celu umożliwienia uregulowania jej zobowiązań wobec Rosji i doradztwo w zarządzaniu finansami państwa, skoro rząd Ukrainy sobie z tym problemem najwyraźniej nie radzi.
- Nie byłoby dla nas większego problemu, gdyby skutecznie przeprowadzono koncepcję dywersyfikacji dostaw gazu do Polski. Niestety - plany były i jak zwykle na planach się skończyło.
- Plany, koncepcje wielkich inwestycji, na które nas nie stać. To jest tak, jak ja planowałbym wybudować sobie dom, nie mając środków nawet na zakup działki pod budowę. Do dziś są w naszym kraju ludzie, którzy sprzeciwiają się budowie Gazociągu Północnego. Pamiętasz, że ta koncepcja zrodziła się z uwagi na ciągłe problemy z tranzytem gazu przez Ukrainę? Jej celem było uniknięcie właśnie takiej sytuacji, z jaką mamy do czynienia dziś. U nas podniósł się krzyk, że to godzi w bezpieczeństwo energetyczne Polski, bo gazociąg ten pomija nasze terytorium. Wtedy będący prezydentem Rosji Władimir Putin zaproponował, żeby Polska włączyła się w realizację tej inwestycji, bo jest możliwość poprowadzenia dodatkowej odnogi gazociągu do Polski. Usłyszał wtedy stanowcze „nie” naszych władz, bo ta inwestycja godzi w interesy „bratniej Ukrainy”, której my nigdy w potrzebie nie opuścimy. „Nie to niet” i mamy to co mamy.
- Tak to jest, gdy przedkłada się sojuszniczą solidarność nad interesy własnego kraju.
- Szuka się kosmicznych rozwiązań, a prawda jest prosta - największe i najbliższe nam złoża gazu ziemnego ma Rosja i nie da się ich przenieść w inne miejsce na świecie. Są gdzie są i tam pozostaną. Rosja musi gaz sprzedawać, my musimy go kupować. Rosja nie może sobie pozwolić na to, by była okradana ze swojego towaru eksportowego i musi dbać o to, żeby za niego otrzymywać należności. Czyż nie ważniejsza jest zatem dywersyfikacja tras dostaw? Czy w takim razie nie jest naszym interesem podejmowanie wspólnych, partnerskich przedsięwzięć gospodarczych z Rosją i innymi państwami Unii Europejskiej? A nie tylko „niet” i „niet” gdzie tylko padnie hasło: „Rosja”. Niemcy przegrali wojnę i nie mają takich zahamowań historycznych. My, zwycięzcy, powinniśmy się jednak dużo od nich nauczyć.
- Podobno Polska ma własne złoża gazu ziemnego określone na 120 mld kubików. Na odkrycie czekają następne, prawdopodobnie bardzo duże złoża. Nasi eksperci stwierdzili jednak, że eksploatacja polskich złóż nie jest opłacalna, a poszukiwania nowych zbyt drogie.
- To ciekawe... Brytyjska firma przystąpiła ostatnio do budowy pierwszych sześciu szybów na polskich złożach gazu ziemnego. Ci to mają dopiero niedouczonych „ekspertów”! Na pewno inwestują po to, żeby ponieść straty. No bo zgodzisz się z tezą, że skoro nam, właścicielom złóż, nie opłaca się ich eksploatować to tym bardziej straty muszą ponieść obcokrajowcy! Ale się Angole natnąąą... A jeżeli nie, to co? My będziemy od nich kupować nasz gaz? Czasem wydaje mi się, że strategicznym błędem było wypędzenie z Polski Żydów w 1968 roku. Teraz niewielu zostało tu fachowców ze zmysłem do interesów, a jak już, to zaraz są mocno podejrzani.
- Nic, Janku, my tych problemów nie rozwiążemy - tym muszą zająć się fachowcy. Miejmy nadzieję, że Ukraina dogada się z Rosją i wkrótce gaz znów popłynie do Europy. Zanim to nastąpi, to mam dla ciebie propozycję - zapraszam cię w sobotę na piwo do Orientu. Ja stawiam. Potem zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami spotkamy się w ostatnią sobotę stycznia. Będziesz po wypłacie i wtedy ty postawisz. O.K.?
- Zgoda, niech tak będzie!
- To do soboty.
- Do soboty.
Tekst ten ma charakter beletrystyki mówiącej o faktach bez oparcia w zapisie autentycznej rozmowy.
Bogusław Sielecki














