Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Rozmowy z dalitem - Radykalne zmiany

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to „niedotykalni” wykonujący tzw.”nieczyste zawody”. Hipotetycznie więc w Polsce dalitem zostać może każdy.


W Nowy Rok nie udało mi się „upolować” Janka - dalita, mimo, że hipotetycznie był to dla niego ostatni dzień potencjalnie godziwego zarobku. Następne dni sam niczym dalit krążyłem między śmietnikami. Rozpytywałem konkurencję Janka, ale ludzie ci okazali się niezbyt dobrymi rozmówcami, więc niczego się nie dowiedziałem. - Może jest chory? - dumałem. Było poniedziałkowe popołudnie i już traciłem nadzieję, gdy przypadkiem na ulicy w centrum miasta zauważyłem znajomą postać. Tylko osoba wyglądała jakoś inaczej, poruszała się żwawo i bez wózka. Kości trzeszczały na mrozie, gdy doganiając tego mężczyznę, zaryzykowałem pytanie:

- Janek?

- Janek, bo co? - usłyszałem w odpowiedzi znany mi głos, jednakże czystego, uśmiechającego się mężczyzny.

 

 

- Widzę, że nastąpiły jakieś pozytywne zmiany. Czyżby spełniły się moje noworoczne życzenia dla ciebie?

- Trochę tak - trochę nie. W Sylwestra, gdy wróciłem po ciężkim dniu czekała na mnie w domu wiadomość, że mam zgłosić się w piątek rano w jednej z firm, w której składałem systematycznie swoje CV, bo być może znajdzie się tam dla mnie praca. Przez osiem lat bezskutecznie rozsyłałem swoje CV do kilkudziesięciu firm w mieście i okolicy. Nigdy nikt mi nie odpowiedział i gdy już nie miałem nadziei, doznałem szoku.

- Więc dostałeś pracę? Gdzie? Jaką?

- Ta firma to duży skład materiałów budowlanych. Prowadzący jeden z magazynów odszedł na emeryturę i właściciel przeglądając tyle moich CV zdecydował się dać mi szansę powrotu do życia. Jestem więc magazynierem za 1200 zł. miesięcznie! Ale zatrudniony jestem tylko na próbę i po trzech miesiącach okaże się, czy moim przeznaczeniem nie jest śmietnik. Dojazd mam kiepski - z przesiadką, ale zrobię wszystko, żeby tę szansę wykorzystać, bo następnej mogę już nie dostać. W sumie teraz tracę na dojazdy ponad 4 godziny dziennie, choć to niespełna 30 km. Wiosną kupię sobie rower, to czas dojazdu się skróci, a zyskam na biletach i na zdrowiu.

- Zapraszam cię na piwo, to uczcimy miłe zmiany i pogadamy trochę w cieple - zaproponowałem.

- Chętnie z tobą umówię się na piwo, ale w ostatnią sobotę miesiąca. Będę wtedy po pierwszej wypłacie. W dni powszednie nie mogę - z kogutami wstaję, z kurami spać chodzę. Tylko jakby ktoś do nas dosiadł - to ja się natychmiast ulotnię. Kiedyś, gdy byłem „dziany”, to miałem wielu kolegów. Przez osiem lat jak mnie widzieli na ulicy, to zawsze jakoś mieli interes po jej drugiej stronie. A ile razy widziałem, jak z daleka się ze mnie śmieją. Obiecałem sobie wtedy, że już nigdy przy jednym stole nie siądę z ludźmi, którzy charakterem nie dorównują śmietnikowym szczurom. Te były bardziej przyjazne, zwłaszcza, że interesował nas inny asortyment, więc kolizja interesów nie zachodziła.

- Najważniejsze, że zacząłeś normalnie żyć. Regularny zarobek, opieka zdrowotna - kontynuowałem rozmowę.

- Tak - za miesiąc pracy zarobię więcej, niż przez osiem lat wyciągałem w ciągu kwartału. O opiece zdrowotnej nawet nie myślę - choćbym padał na ryjek, to w pracy i tak się pojawię. Chorujących nikt zatrudniać nie chce.

- Ale zawsze może zdarzyć się jakiś wypadek, choroby też się nie planuje - nie dawałem za wygraną.

- Skoro udało mi się przeżyć te osiem lat, to już raczej żaden gorszy kataklizm spotkać mnie nie może. Zdrów jestem chyba jak ryba - Martusia robi sok z czerwonych... buraków z czosnkiem. Dziennie na noc pijemy pół szklanki tej mikstury. Tani i skuteczny środek. Cuchnie nieco, ale mniej niż śmietnik latem. Ty wiesz, że w ostatnich latach nie miałem nawet kataru? Ptasiej grypy też niech inni się obawiają, ha, ha, ha... A przecież nie straszny mi był ni deszcz, ni śnieg, ni mróz, ni upał. Od lekarzy to ja się wolę trzymać z daleka. Na chorowanie mogą sobie pozwolić bogaci, którzy są w stanie opłacić sobie pełny, bogaty kosz świadczeń medycznych.

- Wiadomo, że ludzie bogaci zawsze są uprzywilejowani w społeczeństwie - mogą sobie pozwolić na znacznie więcej, niż mniej uposażeni obywatele. Co może przeciętnemu obywatelowi zaoferować niedoinwestowana służba zdrowia? Lekarze mogą się dwoić, troić, a z pustego i Salomon nie naleje.

- Biedakom oferuje się koszyczek świadczeń, do którego trudno by włożyć orzeszek laskowy, a złożone, kosztowne procedury to już się w nim zupełnie nie mieszczą. Biedaka można stopniowo wykończać w sterowanych kontraktami NFZ wielomiesięcznych, wydłużających się kolejkach do specjalistów. Pieniądze zaś pracują na lokatach bankowych. Biedak w desperackiej rozpaczy dla ratowania bliskich czasem odważy się zwrócić o pomoc finansową do społeczeństwa. Częste są akcje wysyłania SMS-ów i te akcje odsłaniają prawdziwe oblicze sprawujących władzę. Zazwyczaj taki SMS to koszt 1 zł. plus 22 procent VAT. Państwo, które nie wywiązuje się ze swoich konstytucyjnych zobowiązań wobec finansującego je społeczeństwa, nie waha się żerować na pokrzywdzonych przez los biedakach. Załóżmy, że kosztowna operacja została wyceniona na 50 tysięcy złotych. Rodzina dla ratowana bliskich musi więc zebrać 61 tysięcy złotych. Tę różnicę 11 tysięcy złotych bez skrupułów zabiera fiskus. Jak nazwać taki proceder? Krew się burzy, a na usta cisną się same wyrazy powszechnie uznawane za nieprzyzwoite!

- Trudno mi się z tobą nie zgodzić. Też uważam, że takie akcje nie powinny być w jakikolwiek sposób opodatkowane. Postęp jednak jest - przecież nie trzeba już odprowadzać VAT-u od darowanej biednym żywności. Może teraz Sejm zajmie się zwolnieniem z opodatkowania charytatywnych SMS-ów?

- Taaak... najpierw puścili z torbami uczciwego piekarza - porządnego człowieka - tylko za to, że zamiast niszczyć nadmiar wyprodukowanego pieczywa oddawał je za darmo do zjedzenia głodnym, nędzarzom. To szum medialny spowodował, że po kilku długich latach rozwiązano sprawę. Tylko tej piekarni już nie ma, piekarz nie piecze chleba, lecz buduje domy. SMS to jednak nie towar, który można zniszczyć lub oddać potrzebującym, a przy tym jakże łakomy, bo łatwy kąsek. Nie wierzę, że coś się zmieni, bo nie ma zainteresowanych rozwiązaniem tego wcale nie nowego problemu. Wiesz, są tacy, że jak się na nich pluje, to otwierają parasol udając, że deszcz pada.

- Uspokój się, Janku. Najważniejsze, że masz już pracę i jesteś zdrowy - teraz może być tylko lepiej! Tak dotarliśmy pod blok, w którym mieszkasz. Rozumiem, że jesteśmy umówieni na piwo w ostatnią sobotę stycznia?

- Jak najbardziej. No to do zobaczenia...

- Cześć!

Uścisnęliśmy sobie dłonie. Janek zniknął w klatce schodowej bloku, w którym mieszka. Ruszyłem w swoim kierunku, zastanawiając się, czy za trzy miesiące Janek przestanie być polskim dalitem? Byłby jednym z niewielu, którym się ta sztuka udała.

 

 

Tekst ten ma charakter beletrystyki mówiącej o faktach bez oparcia w zapisie autentycznej rozmowy.

 

Bogusław Sielecki

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Inni autorzy Rozmowy z dalitem - Radykalne zmiany