Zapewne pamiętacie jak to było :
….w pewnej chwili ktoś zajmuje twoją uwagę. Początkowo są to sporadyczne, jeszcze podświadome gesty zainteresowania, drobne przysługi i skrywane rumieńce na policzkach...
Po pewnym czasie zabiegasz o spojrzenie skierowane tylko do ciebie.
Wreszcie jest!
Ugodziło w samo serce, które traci rytm.. takie spojrzenie, te oczy, ten uśmiech.. to wszystko dla ciebie.... ale nie jesteś jeszcze pewny!
Gdy mijasz się z nią – czujesz zapach łąk z połonin bieszczadzkich.
Od tej pory jesteś wrażliwy na dziewczęcy śmiech, zauważasz, że kwiaty pachną, że ptaki śpiewają, doceniasz piękno wschodzącego słońca i oczekujesz zmierzchu z nadzieją, że wreszcie spełni się marzenie...
No, i …. stało się!! Na każdy jej widok odczuwasz przyśpieszone tętno; z kolei - na każdy twój widok zauważasz jej zmieszanie.
Ona udaje, ze nie patrzy w twoim kierunku, ale.... nie może się powstrzymać - spogląda, a dzieje się to właśnie wtedy, kiedy twój wzrok za nią podążał.
Wreszcie - „przypadkiem idziecie w jednym kierunku,” rozmawiacie o niczym.. niechcący dotykasz jej ręki..
- O, przepraszam - mówisz
- Nic nie szkodzi – odpowiada, a ty myślisz sobie: „nie szkodzi” - to znaczy: zgadzam się












