Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Dzieci są z plasteliny

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 7
SłabyŚwietny 

                                         Sztuka kochania

W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, zaznacza się widoczny już kryzys rodziny. Odchodzi w przeszłość rodzina wielopokoleniowa, zauważa się zanik tradycji rodzinnych , mających istotny wpływ na przekazywanie - z pokolenia na pokolenie - rad dotyczących wychowywania dzieci.

To wszystko spowodowało, że młodzi rodzice nie mieli skąd czerpać informacji o tym, jak wychować dzieci. Wychowanie sprowadzało się stopniowo do funkcji opieki i zapewnienia bytu materialnego.

Dziecko wychowywane w takiej atmosferze zaczyna używać swojej wolności w błędny sposób , a więc - czyni to, co łatwe i przyjemne, a nie to, co wartościowe.

Tak rozumiane wychowanie rodzi skutki, którymi zwykle obarczane są dzieci:

- jest nieposłuszny, arogancki, robi co chce, nie liczy się z nami.. a miał w domu, co tylko zechciał - słychać narzekania.

 

 


 

....A może dlatego właśnie, dziecko nie potrafi stosować się do reguł dobrego zachowania i dyscypliny, ponieważ brakło mu wzorca?

Brakło tej ważnej równowagi pomiędzy miłością a dyscypliną, co daje dziecku poczucie bezpieczeństwa i pozwala poruszać się w świecie zasad moralnych?

Posłuszeństwo nie oznacza wcale, że dziecko ma być uległe, bo wtedy traciłoby poczucie własnej wartości.

Posłuszeństwo u dzieci, jak również dorosłych, osiąga się w dialogu; dialog z dzieckiem przynosi dodatkową korzyść, bo okazuje maluchowi szacunek.

Tego szacunku nie pomniejszy nawet kara, którą dziecko - w niektórych przypadkach musi ponieść... oczywiście, jeżeli pamiętamy o tym, że ganimy czyn, a nie dziecko, szczególnie nie używamy pejoratywnych ocen w rodzaju: „jesteś niedobry, co z ciebie wyrośnie, nic nie potrafisz wykonać sumiennie", itp

Nie należy zrażać się tym, że nasze rozmowy „nie docierają do głowy." Wielokrotne rozmowy na ten sam temat - w końcu nauczą dziecko refleksji.

Oczywiście, wymaga to wysiłku ze strony rodziców.. ale czy wychowywanie jest łatwym zajęciem?

Właśnie ucieczką od takiego wysiłku jest zanikający już na szczęście, model wychowania, niesłusznie nazwany – bezstresowym; nie tyle broni on dziecko przed stresem, co daje rodzicom usprawiedliwienie na ich „czynną nieobecność" w procesie wychowywania.

O takim kroku decydują różne względy, często poważne, ale skutki ich są brzemienne, bowiem w przyszłości może to doprowadzić do osłabienia więzi rodzinnych.

Stopniowo, wraz z upływem lat, rodzice staną się zaledwie „bliskimi znajomymi" - z tęsknotą wyczekujący zapowiadaną i wielokrotnie odwoływaną wizytę swoich dzieci i wnuków, które w końcu znajdą czas, by zaliczyć jeden ze swoich obowiązków.

Wychowanie bezstresowe zasługuje na swoje miano tylko wtedy, kiedy sprawia, że dziecko wie, że w domu obowiązuje wszystkich dyscyplina w zakresie wypełniania swoich obowiązków. Jeżeli dziecko zna swoje obowiązki, obserwuje konsekwentne postępowanie rodziców – posiada poczucie współuczestnictwa w życiu rodzinnym.

Dyscyplinę niekoniecznie zaprowadza się poprzez system kar i nagród. Jeszcze skuteczniejszy jest – przykład. Dobry przykład zachęca je do naśladownictwa; nie przypadkiem wśród sklepowych zabawek, znajdują się takie rekwizyty jak: odkurzacz, zestaw kuchenny, przybory do mycia ząbków etc.

Dzieci są z plasteliny, której trwałość obliczona jest jedynie na dziecięce lata – później nie poddaje się już łatwo obróbce.

W filozofii starożytnego Egiptu i Grecji jedno z istotnych miejsc zajmuje Siedem Uniwersalnych Praw, na których opiera się cały wszechświat.

Jednym z tych praw jest prawo przyczyny i skutku - głoszące, że każda przyczyna ma swój skutek, a każdy skutek ma swoją przyczynę.

Stąd też wywodzić można prostą regułę konsekwencji, która dla nas, rodziców brzmi groźnie:

- za błędy trzeba płacić, szczególnie na starość!

Dariusz Spanialski

Jesteś tutaj: Felietony Dariusz Spanialski Dzieci są z plasteliny