Sztuka kochania
Często zdarza się, że matki traktują córki jak swoją własność. Wszelkie próby usamodzielnienia spotykają się z ich zdecydowanym sprzeciwem i buntem.
Bunt ten nazywamy często trudnym okresem i - jak twierdzi Irena Obuchowska, profesor psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, autorka uznanych prac naukowych, publikacji książkowych – trwa zazwyczaj w okresie od 16 do 20 roku życia. W niektórych przypadkach, właśnie na skutek zaborczości rodziców, a szczególnie matek – bunt ten przeciąga się na lata późniejsze i przenosi się w dorosłe już życie.
Matka zaborcza odnosi się instrumentalnie: - najpierw do dziecka, a potem do dorosłego już człowieka i zawłaszcza rodzącą się jego samodzielność; żąda nieustającej atencji, jest zawsze przy dziecku i służy mu radami... do „bezwzględnego wykonania," wymaga troski i pomocy
w wymyślonych przez siebie, albo nieistotnych problemach.
Matki, które najczęściej nie zdają sobie z tego sprawy, a swoje zachowanie traktują jako wyraz ich troski i miłości - mogą w pewnych okolicznościach zniszczyć budzącą się samodzielność, a nawet całe przyszłe życie dziecka. Więzi z niedojrzałymi rodzicami – jak pisze ks. dr Marek Dziewiecki *) – mogą zamienić się w uwięzienie albo prowokować dzieci do buntu.
Najczęściej zaborcze mamy, aby usprawiedliwić swoją ingerencję w życie swoich dzieci , wzbudzają u nich poczucie winy, poprzez egzaltację, która jest wyrazem rzekomego poświęcenia podczas wychowywania. Często obarczają dziecko pomówieniami o brak troski, brak czułości
i miłości.
W literaturze zajmującej się tym okresem życia dziecka jest wyraźny akcent świadczący o tym, że dziecko nigdy nie będzie dla takiej matki kochające i czułe, szczególnie wtedy, kiedy będzie miało własne pragnienia i własne zdanie.
Problem matek toksycznych – jak nazwała je prof. Irena Obuchowska – jest poważny i niemal zawsze prowadzi do trwałych konfliktów pokoleniowych. Dorosłe już dzieci - porażone tą zaborczością, stają przed nie lada problemem - muszą zacząć stawiać granice uległości, muszą być świadome tego, że są manipulowane - a często szantażowane.
Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, że zaborcze matki nie są takie dlatego, że nie kochają swoich dzieci. One przeżywają po prostu - lęk samotności, mający swoje źródło w podświadomym przekonaniu, że nie sprostały wyzwaniom, że w pewnym okresie zabrakło tej dojrzałości, która jest niezbędna przy przekazywaniu miłości - jedynego spoiwa trwałości rodziny.
Nie jest to problem dotykający dzisiejszej cywilizacji. Już u schyłku starożytności, rzymski filozof Lucjusz Anneusz Seneka pisał: tylko niewielu osiąga wiek, by trud włożony w wychowanie dzieci przyniósł im prawdziwe owoce, inni znają tylko ciężar posiadania dzieci.
Dariusz Spanialski
*) OPOKA „Rodzice i dzieci w obliczu rozstania". ks. dr Marek Dziewiecki












