Sztuka Kochania
Z teoretycznego punktu widzenia, dziecko jest wyposażone we wrodzoną umiejętność posługiwania się rozumem, jednak o efektach jego pracy decyduje w olbrzymiej części – wpływ środowiska.
Z kim się zadajesz, takim się stajesz - znamy tę maksymę i powołujemy się na nią wtedy, kiedy musimy podkreślić swoje niezadowolenie z zachowania się innych... bo my zazwyczaj nie mamy sobie nic do zarzucenia - człowiek bowiem, posiada predyspozycje do ucieczek od niewygodnych dla siebie faktów i zdarzeń, do ucieczek w fikcyjny świat - miłych dla siebie iluzji.
Często, aż nadto często, wykorzystujemy nasz rozum do zakłamania rzeczywistości - jak to się popularnie mówi: - “do wywracania kota ogonem” Staramy się ukrywać własną winę wobec kogoś i wymyślamy różne wersje fikcyjnej rzeczywistości.
Powtarzamy ją tak często aż sami uwierzymy, że to jest prawda.
Człowiek nie zawsze potrafi postępować zgodnie z tym, co jest słuszne i dojrzałe, bo to wymaga umiejętności przyznania się do błędu, a jak wiemy – błędy popełniają zwykle inni....
Oszukiwanie samego siebie nie jest czymś wyjątkowym, bo celem tego jest usprawiedliwienie siebie przed sobą samym.
Nie dzieje się to bez skutków ubocznych, przecież – co podkreśla w częstych publikacjach ks. dr Marek Dziewiecki: - kryzys postępowania prowadzi do kryzysu myślenia.
W oszukiwaniu samego siebie nie ma granic! Przykładem tego może być myślenie ludzi uzależnionych od używek. Gdyby uznali oni, że stracili kontrolę nad sobą – to powinni podjąć decyzję o abstynencji do końca życia.
Ale życie w abstynencji jest trudne, gdyż wymaga gruntownej, wewnętrznej przemiany... a łatwiej jest dostosować swoje myślenie do usprawiedliwiania błędnego postępowania.
Na przykład: alkoholik łudzi się, że nie ma problemu z alkoholem.. bo cóż to za problem zrobić sobie drinka, przecież to jest normalne - czy już wszystkiego mam sobie odmawiać? W późniejszym okresie uświadamia sobie tragizm swojej sytuacji, ale nie jest w stanie nic zmienić: - przed wypiciem rozpacza, kiedy nie ma nic pod ręką aby wypić... a po wypiciu rozpacza, że właśnie wypił i teraz nie może się opanować aby przestać ..
Podobny schemat stosujemy, kiedy nasze zachowanie wywołuje konflikty w otoczeniu: - najpierw szukamy sposobu, aby wykręcić się od odpowiedzialności, a potem rozpaczamy, że się nie udało i zostaliśmy zdekonspirowani.
Niestety, ucieczka od faktów w świat naiwnych iluzji jest już syndromem naszej cywilizacji.
Dlatego też tak wielką rolę w nauce myślenia spełniają rodzice. To oni pierwsi mogą pomóc dziecku, by myślało w sposób “całościowy i realistyczny” - jak to ujął Marek Dziewiecki w jednym ze swoich wykładów.
Oznacza to, że dziecko musimy uczyć rozumienia siebie, uwzględniając całość jego istoty – również podatność na grzechy, czyli uczynki niezgodne z przyjętymi normami zachowań.
Oznacza to także, że powinno ono być świadome własnych słabości. Pozwoli mu to w przyszłości zauważać wszelkie, negatywne naciski ze strony otoczenia, a my z kolei będziemy mogli z satysfakcją powiedzieć: - “mądre dziecko!”
Nauka myślenia to pierwszy etap przystosowania dziecka do życia aktywnego. Pozostaje jeszcze umiejętność kochania...
Uczyć dziecko kochania można tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jesteśmy kochającą się rodziną.
Miłość nie lubi słów! Zwykły, prosty, spontaniczny gest, więcej znaczyć może aniżeli miłosny poemat - bo miłość przekazujemy serdecznym gestem i ewentualnie skromnym słowem...
To będzie właśnie szkoła miłości, dająca gwarancje dobrych wyników, czego depozytariuszami w przyszłości będziemy - nie tylko my, rodzice i dziadkowie, ale także bracia i siostry, a później żony i mężowie
Dariusz Spanialski
Ilustracja z netu












