Kryzys rodziny! To pojęcie najczęściej odzwierciedlające skutki błędów. Podobnie – kryzys gospodarczy, który stanowi okazję do partyjnych oskarżeń i poszukiwania winy poza swoim środowiskiem.
Rodzina – to też gospodarka i od niej zależy głównie to - jakim człowiekiem stanie się ... Człowiek w społeczeństwie.
Kiedy pytamy rodziców o przyczyny kryzysu, to zwykle usłyszymy wzajemne oskarżenia, tym bardziej nienawistne im większa świadomość własnych błędów. Zwykle przysłowiowa „kropla wypełniająca dzban” jest atutowym argumentem w kłótniach małżeńskich.. może to być przysłowiowa już - „za słona zupa”... albo zbyt długa rozmowa telefoniczna żony.
Matka i ojciec to zazwyczaj osoby o bardzo różnych osobowościach i może to stanowić dodatkowe obciążenie i źródło konfliktów.
Tak się dzieje, gdy różnice charakteru nie stanowią zachęty do ciągłego poznawania i uczenia się siebie nawzajem a zmierzają do podporządkowania sobie partnera, zmiany jego poglądów i przyzwyczajeń na... podobne do własnych.
Z drugiej strony powstaje opór, zaczyna się tworzyć sytuacja pełna napięć i niedomówień.. a zwykle włączane jest w nią dziecko, jako strona konfliktu.
Zamiast wspólnego i partnerskiego rozwiązywania problemów, pojawia się próba wymuszania na dziecku określonych zachowań wobec drugiej strony.
Od tej pory wspólnota małżeńska ulega rozbiciu bo dziecko już nie ma rodziców.... ono ma i ojca i matkę ale osobno!
W takiej atmosferze dziecko staje się świadkiem konfliktu i często zmuszane jest do określonych zachowań wobec drugiego rodzica.
Jest to szczególnie dla niego bolesne przeżycie ponieważ jest bezsilne i bezradne, tym bardziej, kiedy jest uczuciowo związane i z matką i z ojcem.
Jeżeli dla dorosłych, takie negatywne uczucia, jak: - brak zaufania do siebie, poczucie krzywdy - są naturalnymi konsekwencjami istniejącego konfliktu, to inaczej jest to odbierane przez dziecko, które usiłuje zrozumieć to, co się dzieje - ale dysponuje niepełnymi informacjami i często fałszywymi.
Stawia to przed dzieckiem nowe wyzwania, którym zazwyczaj nie może podołać, gdyż nie żyje w świecie dorosłych, a jako istota jeszcze nie ukształtowana psychicznie i emocjonalnie nie jest w stanie poradzić sobie i znaleźć własne miejsce w wytworzonej sytuacji.
Katarzyna Fenik, w numerze 3 pisma dla rodziców „Niebieska Linia” pisze obrazowo, ze dziecko staje się domową armatą i służy do przenoszenia kul. Ktoś najpierw ładuje kule do armaty, czyli zbiera w sobie mnóstwo wrogich emocji... potem trwa długie wycelowywanie w najbardziej czuły punkt. Towarzyszy temu duże skupienie... na „sprawie” - a nie na dziecku.!
Będąc „armatą,” dziecko służy także do wymiany „poglądów wychowawczych” bowiem wzajemne porachunki wpływają na zmianę postanowień wobec dziecka, np. na zmniejszaniu ustanowionej kary, albo udzielaniu dodatkowej nagrody w zamian za „armacie przysługi" Teraz już... zło bywa mniejszym złem, a bycie dobrym - nie zawsze wychodzi na dobre.
W takim domu dziecko jest narzędziem do pokazywania, kto jest lepszym rodzicem, przy czym pokaz ten .... nie jest dla dziecka, ale dla przeciwnika....
Przejawia się to w postaci wrogiego nastawienia dziecka („..tatuś już nas nie kocha”), albo w postaci przekonywania dziecka o wyższości swoich uczuć (..mama cię bardziej kocha niż tata”),
Dla większości dzieci, wieść o rozwodzie rodziców jest szokiem, ponieważ rodzice przeważnie ukrywają przed nimi swoje zamiary.
Wydaje się im, że żyją w kochającej się rodzinie i nagle … szok! Szczególnie, że to nie ono rozwodzi się z rodzicami – to rozwodzą się rodzice i oni znajdują sobie wyjście, dla jednego z nich zazwyczaj – wygodne, ale często osiągane za wszelką cenę.
Rzeczywiście! Cena jest wysoka...
Dariusz Spanialski












