Sztuka kochania
Niemal codziennie przechodzimy weryfikację więzi z dorastającymi nam dziećmi, jednak w pewnym sensie – egzamin dojrzałości, zdajemy wtedy, kiedy dziecko nasze opuszcza dom rodzinny i zakłada swoją rodzinę. W większości naszych rodzin jest to święto; w części jest ono zabarwione pewną dozą nostalgii bo pozbawia nas poczucia pewnego rodzaju władzy.
Im więcej władzy zastępowało autorytet, tym słabsze stawały się więzi łączące dziecko z ich rodzicami. Ma to poważny, a nawet decydujący wpływ na przeżywanie okresu rozstania, ponieważ opuszczanie domu przez dziecko wymaga dojrzałości obu stron – rodzice rezygnują z mentorstwa i kontroli, a dzieci starają się rozumieć stres rodziców wynikający z utraty przewodnictwa.
Uniknięcie skrajnych postaw zależy głównie od nas, rodziców. I o tym myślimy już w okresie dorastania, ale nie zawsze potrafimy unikać błędów. Głównym błędem jest niedostrzeganie dosyć powszechnej zasady: – dziecko nie jest własnością rodziców i nie wychowujemy je, by zapewnić sobie egzystencję na starość. Tak zwaną pogodną starość budujemy sobie sami, codziennie, by potem, kiedy dzieci odchodzą do swojego już domu, wiedzieć o tym, że jesteśmy nadal kochani. Głównym celem życia naszych dzieci nie jest troska jedynie o nas, ale przede wszystkim o swoją rodzinę i własne perspektywy swojego małżeństwa. Kobiety, które pełnią rolę matki kosztem więzi z mężem, a mężowie okazujący zainteresowanie żoną dopóty, dopóki staną się matkami – stają się negatywnymi wzorcami do naśladowania dla swoich już dzieci.
Większość z nas wie o tym, że dziecko nie urodziło się po to, aby realizować nasze potrzeby, ale swoje własne. Wytwarza się wtedy prawdziwa więź oparta na wzajemnej podmiotowości i wzajemnym szacunku.
Banałem byłoby podkreślanie, że pielęgnacja wzajemnych więzi rodziców ze sobą, ich wzajemna miłość, pozwala uczynić te rozstania harmonijnymi i przynoszącymi radość z zakończonego właśnie - drugiego po urodzinach – etapu życia.
Dzieci mające możliwość odkrywania własnej, samodzielnej roli, budują swoje nowe rodziny na obraz wyniesiony z domu i często do niego wracają, ale po to tylko, aby czerpać siłę i radość z istniejących więzi rodzinnych. Jest to radość obopólna, gdyż rodzice mogą kochać i wspierać swoje dzieci na odległość, choćby ta odległość była ograniczona jedynie do wspólnych czterech ścian..
Dariusz Spanialski












