Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Wieczerza to czy kolacja!

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

Zawsze - ilekroć się uśmiechasz do swojego brata i siostry,

zawsze – kiedy wyciągasz pomocna rękę do matki i ojca,

zawsze - ilekroć milkniesz, by innych wysłuchać,

zawsze - kiedy dajesz odrobinę nadziei załamanym....

zawsze wtedy jest Boże Narodzenie!”

(z pamiętnika 16 – latki)


W naszej tradycji – to wszystko co wypełnia dzień i noc wigilijną ma wpływ na cały nadchodzący rok. Nieraz przecież słyszeliśmy od rodziców, żeby być grzecznym bo wtedy tacy będziemy do następnej Wigilii.

Dorośli natomiast, unikają kłótni i zwad i starają się okazywać sobie życzliwość, zapominają o urazach, zarówno wobec rodziny jak i sąsiadów.

Dzisiaj dosyć wymowny ślad wzajemnych życzliwości pozostał w obrzędzie łamania się opłatkiem. Jest to symbol wzajemnego poświecenia się jednych dla drugich; symbol, który uczy, że ostatnim kawałkiem chleba należy podzielić się z bliźnim.

Tradycja ta ma uniwersalny charakter; obrzędu tego przestrzegają również ludzie będący z dala od wiary. Stół jest bowiem miejscem spotkania najbliższych - by być bliżej siebie nie tylko fizycznie ale i duchowo.

Biały obrus nie tylko świadczy o odświętności, ale i o czystości wzajemnych intencji, o ich szczerości.

Świece na stole przypominają dawne ognisko domowe i ciepło, które mamy wzajemnie dla siebie, a które trzeba wciąż podtrzymywać.

W wieczór wigilijny spróbujemy znaleźć głębsze znaczenie tego, co może tworzyć rodzinę na co dzień, a nie tylko „od święta”.... bo tak na prawdę być tylko raz w roku rodziną - to trochę za mało. Wtedy te wszystkie  świąteczne symbole są jak bombki choinkowe - z wierzchu piękne, ale puste w środku, bez treści.

Gdy symbole i zwyczaje są puste, to puste bywają słowa naszych życzeń:.. jakieś tam „pomyślności”.. „zdrówka”...”szczęścia”... czyli – banały!

Nie czuje się drugiego człowieka, nie zna się jego spraw, nie śpiewa wspólnie kolęd...

a do śpiewu potrzeba przecież współbrzmienia i harmonii.

Żadne słuchanie czyjegoś śpiewu, choćby w najlepszym wydaniu, nie zaangażuje  serca tak, jak śpiew z bliskimi, bo.... „do śpiewu nie otwiera się tylko ust, ale śpiew otwiera nam serca” – jak pisał w swoim blogu o. Tadeusz Rucinski SJ.

We współczesnej, konsumpcyjnej cywilizacji, która pozwala natychmiast zaspakajać wszelkie potrzeby materialne – doświadczenie oczekiwania i świętowania, zostaje skutecznie zabijane.

Szczególnie w młodym człowieku, uruchamia się potrzeba szukania coraz mocniejszych wrażeń, aż dochodzi do kulminacji wyrażającej się stwierdzeniem: „wszystko już mam”.

Przysłowiowy „placek z kruszonką” na stole, nie jest już elementem tradycji – jest codziennością. Prezent pod choinkę – to tylko jedna zabawka więcej. Dorośli biegają po domach handlowych w poszukiwaniu „czegoś ciekawego”, liczą pieniądze, wycierają pot z czoła i wsiadają w swoje samochody i pędzą dalej, wypatrują po wystawach: „bo jeszcze Jaśkowi nic nie kupiłam”. Przerzucają  zabawki na półkach, decydują i wycofują się z decyzji... a potem znów decydują i kupują...  „Boże, co ja tu kupuje, Jasiek dostał to przecież w ubiegłe święta”.. itd., itd..

 

Tak... taki jest teraz Adwent. Czas zakupów i oczekiwania na prezenty, prezenty, prezenty!

Potem przychodzi Wigilia - czas rozdawania prezentów i .....  nareszcie!

Boże Narodzenie - czas relaksu po ogromnym wysiłku.

Uff..!

„Święta, święta.... już po świętach” – powiemy w Drugi Dzień Świąt.

***

Powoli ale nieustannie zanika istota tradycji świąt. Coraz częściej spędzamy je -  zamiast przeżywać.

Wigilia jak dzień powszedni; zamiast przeżywać je w gronie rodzinnym – rozchodzimy się zaraz po zjedzeniu ostatniego kęsa ze świątecznego stołu i idziemy oglądać telewizję, albo do komputera.  Zostaje jedynie matka sprzątająca ze stołu... ot, minął jeszcze jeden dzień....

Zatem: wieczerza to, czy kolacja?

 

Dariusz Spanialski

 

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Dariusz Spanialski Wieczerza to czy kolacja!