Kiedy przychodzi czas pożegnania z ukochaną, drogą osobą, przyjacielem, różne myśli kołatają się nam w głowie. Nie chcemy wiedzieć, zrozumieć, że to już koniec … Może to dobry pomysł by przechadzać się po cmentarzach, by oswoić się z myślą o śmierci. O tym, że czeka nas trumna, pogrzebanie ciała … Piszemy testamenty, spisujemy co zrobiliśmy, czego dokonaliśmy, jacy byliśmy. A tak naprawdę nad moją trumną czy urną stanie może z 15 osób, które miast śpiewać pieśni o ZMARTWYCHWSTANIU i modlić się za moją zgubną duszę … będą mówić – „kurcze, ale ją umalowali” lub „ W tej garsonce jej nie do twarzy”.
Chodzę po cmentarnych alejkach i rozmyślam … ile w tym wszystkim prawdy? Prosiłam „nie teraz, nie dziś, mam tyle jeszcze spraw do załatwienia” !
Jaka jest moja rodzina dziś, gdy jestem dorosłą osobą?! To dokładna mieszanka dwóch rodzin – mojego męża i mojej – zebraliśmy wszystko, co dobre i tak żyjemy, i tak kształtujemy naszą rodzinę, by była kiedyś wzorem dla naszego syna.
Nie ważne jest, że jeździsz, co roku na zagraniczne wakacje, nie ważne jest, że dziecko chodzi do najlepszych szkół, nie ważne jest, że posyłasz je na tysiące zajęć pozalekcyjnych, bo najważniejsze jest by Twoje dziecko czuło, że Ty jesteś jego rodzicem, kochającą mamą i kochającym tatą, że to ono może brać z Ciebie przykład i uczyć się od Ciebie miłości wobec drugiej osoby! „Stanął nad moim grobem, położył białą róże, widziałam to. Widziałam choć moje lico przykrył woal piachu i ziemi, ziemi z której ponoć powstałam. Ewolucja …”
Zatem zastanów się czy warto „dawać” dziecku najlepsze „szkoły” i chodzenia z kluczem na szyi, bo rodzice wciąż w pracy… czy raczej zrezygnować z „wysyłania” dziecka do obcych, a być razem z nim?! To, co wniesiesz w życie dziecka jest skarbem największym i nie do zastąpienia.












