Jak zawsze poszłam po Miśka do szkoły … Zaczełam zbierać żołędzie … - myślę sobie – idzie sobota i niedziela … porobimy ludziki, w końcu jesień idzie.
A tu … NIESPODZIANKA - znalazłam przy Michała szkole BIAŁE PRAWDZIWKI !!! Byłam święcie przekonana, że to psiaki! Purchawki – bo tak wyglądały na pierwszy rzut oka … A tu … PRAWDZIWKI - po choinkę łazić po lesie? Ludzie czyt. rodzice, którzy przyszli po swoje pociechy - i ....... się na mnie dziwnie patrzyli co ja wyprawiam ... wyciągam z ziemi grzyby..., przecież to trzeba przebadać, wydać opinię ... a ja ... bach do plecaka ... :)
No cóż jeden pan mnie zaczepił - ITALIANIEC ... - pyta dlaczego je - grzyby - wyrywam - odpowiadam, że to najprawdziwsze białe prawdziwki - a takie tylko na Łupinach rosną w pomorskim ... On na mnie jak na debila ... Więc podchodzę do gościa i pokazuję
- Zobacz - to dobre grzyby! Dotknęłam, grzyb pociemniał, a „Italianiec” mi na to - zły grzyb ... :(
- No jak sinieje TO DOBRY ! - opowiadam!
- A skąd ty jesteś - zapytał ...
- z Polski
- ... a jak z Polski to dobry grzyb, bo wy papieża mieliście ...
... no i tyle o grzybach se pogadałam ...
Ale druga babka - jedna z mam dziecka, z którym Miś chodzi do klasy - zapytuje "a ty się znasz na grzybach?" - odpowiedziałam, że tak, oczywiście, że większość z Polaków chodzi na grzyby, zbiera je, suszy, marynuje ... robi z nich zupy i sosy ... i się produkuję w miarę znajomości języka tutejszego o tym jak i co i dlaczego ... i po całej mojej produkcji ... słyszę: "Frau Slomski es Sie unglücklich" - no niby jesteśmy biedni, ale dlatego, że grzyby zbieramy?
I tyle było radości z moich białych prawdziwków …












