Jednym ze świąt, które są Szwajcarii obchodzone jest Räbeliechtliumzug.
W ubiegłym roku było tak:
W przedszkolu Michała była wielka feta poprzedzona przygotowaniem w domu lampionu.
Dostaliśmy od nauczycielki dokładne wytyczne jak należy wystrugać lampion … Od naszej zaprzyjaźnionej sąsiadki dowiedzieliśmy się, że lampion powinien być wykonany z buraka cukrowego … No to jedziemy do tutejszego rolnika kupić buraka cukrowego …
Siedzę w domu i myślę … „jak wykonać lampion z czegoś tak twardego? ! Jakoś w domu rodzinnym robiliśmy lampiony na Roraty, ale to było z papieru … a burak cukrowy jest strasznie twardy!”
Ok., dla Polaka nie ma nic trudnego, zaopatrzona w ostre noże do cięcia tapet, nóż – prawie tasak, łyżkę do lodów … przystępuję do roboty z myślą „Michaś się pokaleczy robiąc to sam” …
Efekt … tylko jeden plaster i „ściachane” paznokcie … a nasz burak cukrowy zakupiony w ilości sztuk jeden nadaje się tylko do śmieci … „Kaplica :( ”, za dwa dni pochód, a ja nie potrafię wystrugać głupiego buraka … Idę spać z poczuciem klęski. Pieśń "przewodnia" : burak, lampion dwa bratanki ...
Dzień następny, godzina 8.00 – odprowadzam Miśka do Kinder Garden ciągle myśląc – „skąd skombinować kolejnego buraka?”, nawet kumpel przypomniał o możliwości zrobienia lampionu z papieru … Chyba zacznę się do tego przekonywać !
… Ale co zrobić skoro pani nauczycielka powiedziała, że lampion ma być buraczany … Mariusz do pracy … w sklepie nie ma w sprzedaży buraków cukrowych … „Kurcze, może z Kurbis //czyt. dyni/ i nad "u" powinny być dwie kropeczki, ale jak zmienię ustawienie klawiatury to już do polskich znaków nigdy nie wrócę .... / / z ... robić ??? Załamka … Czas mija, podłogi umyte, pranie powieszone, obiad na cztery dni z góry ugotowany, nawet pościel pozmieniana, choć od jej użytkowania minęły dopiero 2 dni … a ja nie mam konceptu odnośnie buraka …
11.50 odbieram Młodego z przedszkola ! WOWOWOW!!! Michaś dumnie niesie przed sobą RZEPĘ !!! Okrąglutką, biało-różowo – fioletową rzepę !!! „Po co? „ – na lampion !!!
Mamy rzepę, powinno pójść już lepiej … zawsze to „miękkie tworzywo” … Podobnie jak wcześniej … zaczynam rzeźbić …
Chyba się udało :D
11 listopada … w Polsce hucznie obchodzona jest rocznica odzyskania niepodległości … a my z dumnie wypiętą piersią pomaszerujemy z naszym rzepowym lampionem …
Zgodnie z planem o godz. 17.45 idziemy do siedziby Kinder Garden zaopatrzeni w termos z ponczem /– uwaga – poncz jest dla dzieci więc BEZALKOHOLOWY, syrop można zakupić w każdym tutejszym sklepie :D i sprawdza się w zimne jesienne i zimowe wieczory/.
Wybija godzina 18.00 … Poruszenie wśród dzieci … Wyruszamy w pochód z naszymi rzepowym lampionami … Idziemy, śpiewamy, czasem gubimy drogę … by po 50 minutach przemarszu wrócić do punktu wyjścia czyli do Kinder Garden … Tu już na dzieci czekają „gorące psy” do wyboru z parówką z mięsa świńskiego lub bez – bo tu mieszkają np. Muzułmanie, którzy świniny nie jadają …. Michaś wybiera „normalną” czyli z wieprzowiną …
Właściwie to już koniec … Dzieci jedzą hot – dogi, popijają ponczem, rodzice delektują się rozmową z nauczycielką … Czas już do domu … Rzepowy lampion wraca z nami … niestety trochę się nam skurczył pod wpływem gorącej świeczki …
*****
Dzień dzisiejszy, jestem już o rok starsza i mądrzejsza :D
Święto, którego nazwy i tradycji nie jest mi nikt dalej z tubylców wytłumaczyć czas rozpocząć! Jest godzina 07.53 gdy zaczynam pisać te słowa. W domu jest już osławiona rzepa:) Przygotowana jest skrobaczka …, noże, deska … sznurek. Wczorajszego dnia miałam dyżur w szkole, bo to już pierwsza klasa! i pomagałam dzieciom robić lampiony … Parada, procesja z lampionami z gromkim śpiewem dzieci już 8 listopada … A w sercu niepokój jak to zrobić, by lampion był efektowny, świeczka nie gasła … Ręce nie były okaleczone … ???
No cóż, pójdę sobie zaaplikować herbatkę z melisy, a resztę opowiem Wam później :D












