Pewnie się Wam teraz wydam najbardziej leniwą kucharką pod słońcem… Wyrodną matką i żoną, no i w ogóle do … luftu gospodynią domową……… bo jestem przeraźliwie leniwa.
Dlaczego?
A no dlatego, że ja przygotowania do świąt – przynajmniej tych nadchodzących – narodzin Chrystusa – od strony kulinarnej zaczynam … dużo wcześniej.
Dlaczego …,
bo święta są dla RODZINY, DLA NAJBLIŻSZYCH a nie po to bym od rana do wieczora stała przy garach od 22 grudnia po sylwestra! To święty czas, który mamy przeżyć razem! A nie każdy sam ze sobą, a matka, żona, partnerka przy kuchni!!!

No i po co ten cały wywód?
A no z prostej przyczyny – co możecie zrobić wcześniej – zróbcie nawet miesiąc przed Bożym Narodzeniem, a zobaczycie, że nie będziecie zmęczone – zmęczeni … Myślący tylko o tym, co na stół podać, że coś nie wyszło, że nie smakuje jak tradycja zapodaje! Chcę WAS – drodzy moi Czytelnicy namówić do tego, byście w chwili wolnej już teraz pomyśleli o pichceniu, przygotowaniu potraw, które rożnie smacznie będą smakować po wyjęciu z zamrażalki jak te, które … przygotowujecie kradnąc czas swoim najbliższym w przededniu Wigilii, wściekając się przy tym, że znów coś nie wyszło!
To co ………. Spróbujecie ze mną?
No już to widzę … jedni stukają się palcem w głowę a inni … pomyślą i spróbują … Zatem zaczynam!!!
Po sierpniu zaczynam już gromadzić produkty, które mi się przydadzą do potraw, zwłaszcza suszone owoce na kompot wigilijny z suszu, to też czas przecież by jechać do lasu i nazbierać grzyby czy to do zalewy octowej czy do suszenia! Zaczynam też myśleć o tym jak będzie wyglądał mój jadłospis na „TE” dni!!! Co mi będzie potrzebne, co mogę zrobić wcześniej!
Wrzesień … zaczynam się rozglądać za podarkami dla moich najbliższych… bo niby dlaczego mam kupować coś nieprzemyślanego, drogiego, zupełnie nietrafionego w 2 godziny przed Gwiazdką? No i może jeszcze mam się zapożyczyć u jakże… miłych firm pożyczających mamonę prawie na lichwiarski procent? Chcę kupić coś droższego … Mam czas by pieniądz odłożyć zawczasu, jak mawiała moja Babcia Franciszka.
W październiku przeważnie już temat prezentów mam zdjęty z głowy więc mogę myśleć o bigosie i galarecie! Zaczynam kupować czego wcześniej nie zgromadziłam, orzechy, suszone śliwki … mąkę …
W listopadzie biorę się za to co mogę zamknąć w zamrażalce czy słoikach! Bigos, pierogi, uszka do barszczu … wigilijną postną kapustę z grochem można przygotować dużo wcześniej – zamrozić … W odpowiednim czasie wyjąć ze schowka i … Na talerze! To samo tyczy się i PIEROGÓW !!! i galarety!!! A no i to jest najwłaściwszy czas by pomyśleć o szynkach, kiełbachach własnego wyrobu! Do dziś czuję rozchodzący się zapach suszonych za piecem kaflowym w moim domu rodzinnym szynek i kiełbachy … Mniam ……..
A grudzień przeznaczam na ciasteczka, które umilą pobyt pod naszym dachem świętemu Mikołajowi, suszę owoce, które znajdą się na choince, robię niezbędne zakupy, obmyślam … jak udekoruję choinkę i stół … Siadam z moim synem do „plecenia” łańcuchów, mam czas „ustrugać” orzechy … Pójść do sklepu po „niby-to-nic” …
Kurze, okna, podłogi … to wszystko rozkładam sobie w czasie, z reszta skoro przez cały rok dbam o porządek w domu to niby dlaczego mam sobie po łokcie urabiać ręce przed świętami?
I co? Spróbujesz raz inaczej? Jestem od prawie 15 lat żoną i tzw. panią domu, poza nielicznymi wyjazdami do domu rodzinnego na święta … ten czas organizuję sobie sama … i po świętach … nie zdycham z przemęczenia …
Posumowanie? A proszę bardzo!
Święta to czas mój dla RODZINY i Przyjaciół, to czas refleksji i odpoczynku… a nie gonitwy w kuchni, domu, przy garach!












