Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Spowiedź urzędnika - opowieść z życia wzięta

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 6
SłabyŚwietny 

rys. Łukasz BursaSkończyłem studia. Moje ukochane. Sam je wybrałem, bo tego chciałem. Historia sztuki to nie dla mnie - rzekłem sobie pewnego razu – ale historia dla historii w sam raz. Miałem marzenie, chciałem uczyć dzieciaki o tym, o czym ja mogłem sobie tylko pomyśleć! Takie – widzicie … marzenie. Ja pokątnie dowiedziałem się o Katyniu i innych bolesnych sprawach z historii Polski, mojej Ojczyzny. Tak … historia to jest to, drugim PANEM SAMOCHODZIKIEM nie chcę BYĆ i nie będę – nie ten czas i fantazja nie ta ...

Mój promotor – Tomasz T. widział mnie na studiach doktoranckich. Mówi „Chłopie, złóż papiery, egzamin to pestka”.  No to złożyłem, ale wcześniej musiałem zdać absolutorium, obronić prace magisterską no i jeszcze ten egzamin … Słyszałem przez drzwi jak odpytywali skazańców przede mną … Durne to takie, bo i tak wiedziałem, że się nie dostanę, lista i tak z góry została ustalona, ja mam zbyt małe plecy … Promotor, recenzent, średnia studiów … nic nie znaczą. Musisz mieć plecy. A ja wciąż marzyłem …, że będę kimś, by być kimś musiałem mieć państwowy stołek, by …, tu i ówdzie pojechać, oczy nacieszyć, odkryć to i tamto, rozwiązać zagadkę … Ale przecież ja chcę uczyć!!! Uczyć dzieciaki takie jak ja tylko młodsze o jakieś lat 20 …

 

Szukanie roboty … pracy, zajęcia … Korki, sprzątanie, akwizycja … I wysyłanie ofert  - propozycji, zdolny jestem, mam podwójne magisterium, to już coś, znajomość języków … też powinna coś znaczyć …  Wysłałem propozycje chyba do wszystkich szkół różnych szczebli w moim mieście – nikt mnie nie chce … Żona – bo w między czasie się ożeniłem – w przeciwieństwie do moich znajomych mając lat 22 podjąłem tą decyzję i po dziś dzień nie żałuję – mówi, jak chcesz być „na państwowym wysyłaj gdzie się da, na stypendium nie ujedziemy, posada to co innego”. No cóż żona to kark rodziny … rozesłałem wieści ….

Czekałem …

Dalej sprzedawałem książki na subskrypcje, kible szorowałem … I czekałem, dnia… Dnia kiedy nadejdzie upragniony list, zadzwoni telefon!

A ten milczał.

A ja dalej obcym tłumaczyłem, kible szorowałem, na seminaria chodziłem, godziny dydaktyczne odbębniłem … Moja żona utrzymywała dom, a ja kasę mnożyłem …  Na czarno …  I po cholerę mi magisteria i doktoraty! Jak nie mam papieru – umowy o prace w ręce ? Znów te kible i uśmiech od ucha do ucha, bo jak sprzedam 7 subskrypcji to mi dzwonek zadzwoni, prowizja dla mnie i wyżej jestem wśród pierwiosnków …..  Jestem PAN.

Pan od korków i wynoszenia cudzych kibli …

Minął  rok ….  Cały rok. Grzecznie chodziłem na wykłady, prowadziłem zajęcia dla studentów, pisałem mój doktorat … za 365 zł miesięcznie – według stypy – roznosząc książki, udzielając korepetycji, sprzątając kible miałem 4 razy tyle … a mi się wciąż „państwówka”  marzyła ……
No i i i i i  w końcu jest ! Policja i skarbówka …  Policji nie przeszedłem, bo oczy nie te … - och historio …, skarbówka odezwała się w kwietniu, rozmowa z początkiem maja ….. Poszedłem.
Siedzi sobie komisja składająca się chyba z siedmiu czy dziewięciu osób – dziś już nie pamiętam … To się nazywa trauma … Jest naczelnik urzędu … jest kadrowa i jakieś dziwne osoby, poza panią ze związków zawodowych – innych osób poza w/w nigdy już nie spotkałem…
Pytania durne, nawet bardzo, nawet naczelnik, który trochę później zdobył tytuł doktora … jakiegoś tam był beznadziejny …  Po co , na co, w jakim celu …

- co ja historyk chcę robić w urzędzie skarbowym?

- pracować

- z pańskim humanistycznym wykształceniem?

- może to poprawi wasz wizerunek

- nie lubi pan skarbówki?

- a kto ją lubi?

- niesamowite

- też tak myślę

- ….

- ….

- coś jeszcze?

- nie

- dziękujemy, odezwiemy się do pana

- wątpię



No i o zgrozo, odezwali się.
Nie wiem czy miałem podnieść statystykę ludzi z zewnątrz czy może byłem tak wspaniale reprezentującym się kandydatem … Przyjęli mnie … i zaczęła się moja gehenna trwająca blisko 10 lat
… cdn .......


Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Ewa Alicja Slomska Spowiedź urzędnika - opowieść z życia wzięta