Tęskniąc za polską kaszanką zapiekaną z jajeczkiem i cebulą, za podwędzaną kiełbasą typu żywiecka czy krakowska, tęskniąc za polskim bigosem … kilka słów o szwajcarskiej kuchni, taka tam wędrówka po kulinarnych obyczajach Szwajcarów. Polacy mają swoje narodowe potrawy, które właściwie są niezmienne od stuleci, a Szwajcarzy … czerpią z kuchni niemieckiej, francuskiej i włoskiej. Ser stanowi podstawę wielu dań, jak choćby fondue czy raclette i rösti /to tradycyjne dania/. Chętnie jadane są także kiełbasy /Wurst – dla Polaka bynajmniej jałowe, bez smaku/ oraz cielęcina, którą w Zurychu podaje się w cienkich plastrach w sosie śmietanowym (Geschnetzeltes Kalbfleisch). Bündnerfleisch to wędzona, cienko krojona wołowina. W menu Szwajcarów często pojawiają się świeże ryby, zwłaszcza w miejscowościach położonych nad jeziorami. Wegetarianie powinni spróbować Alpermagaroninen, czyli zapiekanego makaronu z serem, który podaje się zazwyczaj z gotowanym jabłkiem i cebulką.
I znów posiłkuję się wszech … wiedzącą encyklopedią internetową, a według niej - Fondue (z fran. fondre – roztapiać się) – potrawa przygotowana z gorącego sera i białego wina. Fondue pochodzi z kuchni szwajcarskiej, ale jest też bardzo popularne we Francji.
Potrawa dawniej rozpowszechniona była głównie wśród górali szwajcarskich jako sposób na wykorzystanie suchego sera zimą. Niewielkim nakładem praktycznie w każdych warunkach można było przyrządzić danie smaczne i pożywne.
Jada się je zazwyczaj w większym gronie, bezpośrednio z garnka (zwanego "caquelon"), zanurzając w masie nabite na widelec pieczywo pszenne lub warzywa. Zależnie od regionu istnieją różne przepisy dotyczące przypraw i dodatków. Podstawowymi składnikami są zawsze sery, zazwyczaj w dwóch gatunkach, zwykle ementaler i gruyère, białe wytrawne wino i kieliszek kirszu /kirsz to specjalna wódka szwajcarska/. Typowymi przyprawami do fondue jest pieprz biały, gałka muszkatołowa i niektóre zioła – nie mam pojęcia czy to prawda, bo patrząc na sposób przyrządzania przez Szwajcarów to widzę jedno – dodają gotowe przyprawy, które można tu kupić w każdym sklepie spożywczym.
Jakie sposoby mamy by przyrządzić to danie? Ile pewnie głów tyle pomysłów … Powiem szczerze, że ja nie cierpiałam tego dania i mnie odrzucało jak tylko czułam jego zapach – inaczej jest jak „siedzę” w miejscu od początku do końca i … krótko mówiąc przesiąkam „smrodkiem” fondue … Ale pomysł jest np. taki :
„W dużym rondlu rozgrzać łyżkę masła. Wrzucić przeciśnięty przez praskę czosnek i chwile smażyć. Dodać starty na tarce ser ementaler i śmietanę. Żółtka rozmącić z wiśniówką i dodać do sera. Masę doprowadzić do wrzenia i przez chwilę gotować na wolnym ogniu wciąż mieszając, aby ser się roztopił. Zdjąć z ognia, dodać jogurt naturalny, doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem. Podawać w specjalnym zestawie do fondue lub na podgrzewaczu ze świecą. Do fondue doskonale pasują: pokrajana w kawałki bagietka, pieczone ziemniaki, pomidorki koktajlowe czy kawałki czerwonej papryki.” – tyle mądrości … a idąc na skróty … w szwajcarskich sklepach można już od dawna kupić fotowy ser – pomijam oczywiście kirszówkę – a o ile mi wiadomo także w Polsce są już dostępne sery do Fondue.
Brzmi dziwnie, wygląda oryginalnie, smakuje wyśmienicie. Czym jest owo tajemniczo brzmiące fondue? Tradycyjnym daniem szwajcarskim, które staje się coraz bardziej popularne także u nas. To prawdopodobnie jedyna i ostatnia potrawa, którą nawet w najbardziej eleganckim towarzystwie jada się ze wspólnego garnka.
Z legend szwajcarskich …. „istnieją przypuszczenia, że fondue wymyśliły oszczędne gospodynie, które znalazły sposób na wykorzystanie wyschniętych i stwardniałych kawałków serów, które do niczego innego się już nie nadawały”.
A wszystko odbywa się na oczach współbiesiadników, którzy mogą obserwować proces topienia sera, delektować się zapachami /dla mnie tylko smrodkiem/ i ćwiczyć silną wolę, by nie wyjść na niepoprawnych
…
Na stole ustawia się żaroodporny garniec, pod którym zapalamy specjalny spirytusowy palniczek /lub świeczki/. Kolejnym etapem jest nasmarowanie czosnkiem ścianek naczynia, następnie roztapiamy w nim masło i mieszamy je z mąką /ponoć kartoflanką – ale nagrodę przyznam temu, kto znajdzie w Szwajcarii prawdziwy krochmal !!! Ja kupuję albo w Polsce albo w Niemczech/. Dolewamy mleka i wrzucamy kawałeczki serów - najlepiej ementalera i gruyere`a i czekamy aż wszystko się roztopi oraz nabierze jednolitej konsystencji. Potem doprawiamy do smaku, a w koszyczku podajemy pokrojone w grubą kostkę pieczywo /pszenne/. Przy pomocy specjalnych widelczyków moczymy w serze chleb, uważając, by nie zgubić kostki, bo zgodnie ze szwajcarską tradycją jest to powodem do żartów i kosztuje niezdarę butelkę wina /jak to dowcip to powinnam już wykupić przynajmniej ze sto winnic, by produkować własne wino!/. Do fondue podaje się białe wytrawne wino /oczywiście to najlepsze jest szwajcarskie …/ !!!
Dim lights Embed Embed this video on your site












