Beltaine, jest jednym z najważniejszych celtyckich świąt, podczas którego czczono osobę boga Bela, który jak wierzono patronował pracy pasterzy. A, że podczas wspomnianego święta odprawianego ku czci Bela palono ognie, z czasem święto to nazwano świętem błogosławionych ogni.
Celtowie uznawali, że nowy dzień rozpoczyna się wraz z zachodem słońca. Rozpalanie zatem ognisk, przywracało nocy jasność, która napawała ich nieskrywaną radością. Jasność ta, musiała być podsycana ciągłym śpiewem młodych dziewcząt, które tańczyły wokół palących się świętych ogni. Dziewczęta te, zobowiązane były posiadać na głowie słomkowy kapelusik a na nim wianek, który uplótł im z najpiękniejszych polnych kwiatów, najstarszy celtycki druid.
Kiedy płomienie ognisk już przygasły, zaczynały przez nie skakać młode kobiety, żeby sprowadzić sobie od losu dobrych mężów. Nawet ciężarne kobiety przechodziły przez rozgrzane jeszcze popioły, aby zapewnić sobie spokojny poród. Kiedy ogień w końcu zgasł, żarzące się jeszcze węgle rozrzucane były wśród wzrastających roślin uprawnych, żeby je chronić przed suszą i wszelkimi chorobami.
Ponieważ Celtowie byli generalnie ludem pasterskim, Beltaine było porą kiedy bydło zostawało wypuszczane na swe letnie pastwiska na zboczach gór. Stada te, dla oczyszczenia i zdrowia, również były przeprowadzane przez święte ognie Beltaine. W końcu, w tym właśnie dniu młodzi Celtyccy pasterze sprawdzali swoją sprawność w organizowanych przez siebie „igrzyskach” Beltaine.
Jak mówi nam stara celtycka legenda, pewien młody pasterz Ogiro, zakochał się w ciemnowłosej Adelh, która w kolorowym wianku, tańczyła wokół świętego ogniska. Podczas zorganizowanych igrzysk, młodzi chłopcy próbowali na sobie swojego sprytu, odwagi i siły. Musieli celnie rzucać toporkami, trafiać z łuku i gonić silnego zwierza, powalając go na ziemię, zarzuconymi na jego kopyta sznurami. Ogiro również brał udział w tej imprezie, ale zamiast totalnej koncentracji, patrzył się on na delikatne taneczne ruchy, które wykonywała przy ogniu Adelh. Zauroczony jej sylwetką, i różanym liczkiem Ogiro, nie był skupiony podczas konkurencyjnych strzałów z łuku. Na domiar całego nieszczęścia, jego strzała poszybowała wprost do serca pięknej tancerki Adelh, odbierając jej tym samym młode życie. Ogiro widząc co się stało, tulił do swojego serca, martwą dziewczynę, raz po raz całując jej delikatne usta. Mimo tragedii, wziął on ciało ukochanego dziewczęcia na ręce, i udał się do złej czarownicy Tolery. Ona to za uzyskaną obietnicę od Ogiro, że się z nią ożeni, przywróciła Adelh życie. Gdy ukochana młodego pasterza wróciła do świata żywych, dla Ogiro nie było już radości spędzania z nią owianych uczuciem miłości, pięknych chwil. Nad nim ciążyła groźba poślubienia diabolicznej Tolery. Smutek i żal, odebrały chłopcu radość i spokój. Postanowił on zatem ukoić swoje zmartwienia, rzucając się w rwącą wodę pobliskiej rzeki. Od tej pory, już jako widmo, mógł patrzeć jak pięknie tańczy, przy świętych ogniach wybranka jego serca, urocza Adelh. Ona zaś, będąc pod wrażeniem nieskrywanego uczucia chłopca, stawała pod kamienną ścianą starego kościoła wśród kwiatów i patrzyła na oddalające się blade widmo Ogiro.
Ewa Michałowska Walkiewicz












