Cebula i czosnek dla Riwo
Od niepamiętnych czasów, irlandzcy Celtowie, celem wyproszenia dla siebie wszelkich łask, chętnie składali dary dla swoich bogów oraz dla nimf wodnych, które jak wierzono pilnowały ich dzieci. Wśród tych darów, obowiązkowo musiała znaleźć się cebula i czosnek, który najczęściej składano bogu Riwo. Należy pamiętać, że był on najbardziej nieobliczalny w swoim zachowaniu, spośród wszystkich bogów wyspy.
Jak głosi stara celtycka legenda, pewnego razu, zapomniano złożyć odpowiednie dary dla Riwo, a ten ze złości rzucił pomór na rogate bydło w całej wiosce. Zatem, aby ta historia się już nigdy nie powtórzyła, Riwo jako pierwszy, otrzymywał od swojego ludu cebulę i czosnek, jako jego ulubione przysmaki. Warzywa te, musiały być mu podane w miskach glinianych, po odprawieniu specjalnych rytuałów, dziękczynno-przebłagalnych. Śpiewano wówczas pieśni wychwalające imię Riwo nad bagnami i moczarami, ponieważ jak wierzono tam właśnie on mieszkał.
Boginki lasów, także otrzymywały dary od celtyckiego ludu. A były to kwiaty, zarówno te zrywane na łące jak i te, które pokwitały na drzewach owocowych. Boginki leśne, upojone ich zapachem, błogosławiły ludowi celtyckiemu, dbając o ich przyrost naturalny i zdrowie. Należy też pamiętać, iż Celtowie nie zapominali także o bogu śmierci, zwanym O Szari. Imię jego zawsze budziło grozę, toteż wypowiadano je szeptem i bardzo rzadko. Ten bardzo wymagający bóg, delektował się świeżą krwią, zatem sukcesywnie składano mu nalaną w pucharki krew zabitego koguta, indyka lub barana. Wierzono bowiem, że gdy bóg śmierci dostatecznie posili się krwią tych zwierząt, to nie będzie żądał śmierci kogoś z ludzi, którego smak krwi, najbardziej mu odpowiadał.
Pewna legenda celtycka głosi, że młode panny, gdy chciały jak najrychlej wyjść za mąż, musiały składać rusałkom źródlanym, pukiel swoich włosów. Podobno rusałki te były całkiem łyse, toteż z włosów młodych dziewcząt robiły sobie peruczki. Gdy zaś, któraś z panien nie chciała oddać swych pukli, rusałka nie pobłogosławiła jej w zamążpójściu.
Tak więc, Celtowie czym mogli, dzielili się ze swoimi pogańskimi bóstwami. Pewnego razu, bóg leśnego runa Miszo, zakochał się w jednej, celtyckiej kobiecie. Pragnął on jej wdzięków dzień i noc, zatem pobudzony tym jakże pięknym uczuciem, skradł się do niej pewnego razu i oddał się wraz z nią błogim rozkoszom. On upojony szczęściem, nie zdawał sobie sprawy z tego, że krzywdzi w ten sposób kobietę. Ta zaś, aby już nigdy nie paść ofiarą wspomnianego boga, nacierała co noc swoje ciało, cebulą i czosnkiem. Miszo nienawidził tego zapachu, zatem nie mógł on z powrotem zniewolić kobiety, którą kochał i pragnął całym sercem. Zatem, aby sprostać swoim żądzom, nakazał on ludowi zamieszkującemu Szmaragdową Wyspę, składania sobie w dani, dwa dorodne kozły każdego dnia. Ofiara taka była wprost niemożliwa, zatem, rada starszych siłą oddała mu kobietę, którą kochał. Była to największa ofiara Celtów, a na jej pamiątkę przy największym dębie w lesie, tam gdzie mieszkał Miszo ze swoją wybranką, palono pochodnie i śpiewano najsmętniejsze pieśni, na pamiątkę tej z kobiet, którą dla dobra wielu, spotkał tak straszliwy los.
Ewa Michałowska Walkiewic












