Znaczenie potraw wigilijnych czyli co i dlaczego jemy podczas świąt?
Święta Bożego Narodzenia, napawają nas pewnego rodzaju enigmatycznością, spokojem i wiarą w lepsze jutro. Nie bez znaczenia było też i to, co jedzono podczas takich świąt a także, o której godzinie, jakie jadło podawano do stołu.
Na terenach naszego Podkarpacia, główną potrawą wigilijną była słodka kutia. Tamtejsi mieszkańcy uważali bowiem, że jedzenie jej przysporzy każdemu pieniędzy i wszelkiego bogactwa, a będzie ich tak dużo ile maku, będzie w danej kutii. Wierzono także, że im wcześniej jest ona podawana tym lepiej, gdyż wpływa ona na szybsze zasypianie jedzących ją ludzi. Uważano bowiem, że podczas snu wszyscy obsypywani są wszelkimi dobrami losu.
Na ziemiach dzisiejszego województwa małopolskiego, główną potrawą wigilijną jest barszcz czerwony z postnymi pierożkami. Mieszkańcy tych regionów sadzą bowiem, że spożywanie takiego dania wpływa pozytywnie na oczyszczanie organizmu, lepsze myślenie i sprawniejszą pracę serca. Toteż żadna wieczerza wigilijna nie mogła się bez niego obejść.
Dzisiejsze województwo świętokzryskie, w zamierzchłych czasach, zamieszkiwane było przez plemiona słowiańskie. To oni za swoje główne danie uważali placki przaśnie na miodzie. Sądzili oni, że to właśnie miód dodaje im zdrowia i wszelkich sił witalnych, potrzebnych do codziennej mozolnej pracy. Z biegiem lat, plemiona słowiańskie przeistoczyły się w potężne państwo Polan, które było zaczątkiem państwa polskiego. Gdy zaś Polska przyjęła chrzest i stała się krajem typowo chrześcijańskim, obchodziła ona wszystkie święta związane z osobą Jezusa. Ale potrawy miodowe, podaje się w tym regionie we wszystkie święta, aż po dzień dzisiejszy.
Tak więc, podczas świąt Bożego Narodzenia, również jedzono owe placki przaśne z miodem, lub słodkim serem. Uważano bowiem, że miód koi nerwy, a także normuje funkcjonowanie ludzkiego żołądka. Podczas wigilii, serwuje się także kluski kropate, czyli kraszone omastą makowo-miodową, która jak wierzono, miała spajać ze sobą nawet bardzo zwaśnione rody.
W drugi dzień świąt, na terenach naszego Pomorza, podaje się na wigilijny stół kiełbasę jałowcową z chrzanem. Tam z kolei uważano, że kiełbasa jest pewnego rodzaju symbolem jedności całej rodziny, natomiast chrzan potrafi oczyścić nawet najbardziej niezdrową atmosferę. Podobnie rzecz się miała w okolicach Nowego Targu. Tam natomiast, do kiełbasy podawano zamiast chrzanu sałatki kapuściane, które wpływały jak sądzono na trzeźwość naszego umysłu. Na Podolu zaś, podawano do stołu tak zwane pierożyny, czyli placki mączne z rozbitym jajem. Ten przysmak, pobudza dar wieszczy, potrzebny do przewidywania najbliższej przyszłości.
EWA MICHAŁOWSKA WALKIEWICZ












