Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Fishmarket, część druga z serii ambiwalentnych uczuć dubajskich.

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Fishmarket, część druga z serii ambiwalentnych uczuć dubajskich.

 

fishmarket
fishmarket
Niestety żeby
fish-market
fish-market
moc doświadczać prawdziwych uroków dubajskiego życia, należy budzić się wcześnie. Tym razem kiedy mój zegarek wskazuje 8.30 jesteśmy w drodze na fishmarket, znajdującego się na Deira. Nieznośny upał czerwcowego poranka wyrałnie daje nam się we znaki. Cóż, należy pogodzić się z faktem, że na dobre zaczęło się kolejne lato. Przy samym wejściu na targowisko dochodzą, do nas specyficzne zapachy rybie. Zgodnie z przywilejem dnia wolnego, jakim dla większości jest piątek, na targu kłębi się wielu kupujących. W pierwszej części ustawione są stoiska z warzywami i owocami, w których ceny są niewiarygodnie niskie.

 

 

crabs
crabs
Dopiero kilka
kraby-i-krewetki
kraby-i-krewetki
kroków dalej
krewetki-na-taczce
krewetki-na-taczce
zaczyna bić
langustynki
langustynki
prawdziwe
ryba
ryba
serce tego
stopa-na-blacie
stopa-na-blacie
miejsca. Gwar
Picture-011
Picture-011
handlujących i
jagnie
jagnie
tym samym
mieso
mieso
przekrzykujących się Pakistańczyków miesza się z głosami zaganiających do kupowania. Wszędzie dopada mnie widok dziesiątek ryb, czy też koszy wypełnionych po brzegi owocami morza. Wśród nich można znalełć takie przysmaki jak langustynki, krewetki, a dla bardziej wymagających smakoszy homary ( jedyne 45 dirchamów za kilogram). Jesteśmy namawiani do kupna prawie przy każdym stoisku. Pakistańczyk trzymający w każdej z rąk po jednej sztuce hamoura, tak łatwo nie chce zrezygnować. Z dumą pokazuje nam rybie skrzela, które są oznaką jakości i świeżości okazu. Po chwili przybliża rybę do swoich nozdrzy, aby podkreślić wartość rybiego zapachu.Kiedy widzi, że reaguję niechętnie na oferowaną cenę, pyta ile jestem chętna zapłacić.

 

Myślę, że dobiłabym korzystnego targu, ale nie za bardzo mam ochotę na przyrządzanie ryby na dzisiejszy obiad.

Za to mój kolega szybko nabiera apetytu patrząc na żywe kraby. We mnie za to zbiera się fala współczucia dla tych sympatycznych stworzonek. To nie jedyne żywe tu okazy. Również stosy wysypanych tutaj muszli wydają się poruszać. Odwiedzających to miejsce turystów zainteresować mogą baby sharks , czyli malutkie rekinki, złowione w sąsiadującej z Dubajem Emiracie, Fujairah. Ponoć jednak w smaku nie dorównują nawet tuńczykom. Za to w bocznej części targu za kilka dirchamów, można dać swój nabytek do oczyszczenia, pokrojenia, i przygotowania do przyrządzenia. Podnieceni atmosferą handlu, Pakistańczycy nie tyle, co stoją za ladami zachęcając do swojej usługi ile, siedzą na nich wygodnie z wystawionymi na pokaz gołymi stopami. Szybko robimy mała fotkę. Tym samym kończymy nasz krótki wypad. Na twarzy mojego kolegi Abee maluje się zadowolenie. W ręce trzyma dzisiejszy swój zakup. Teraz tylko pozostaje mu zdecydować, jak przyrządzić swój nabytek. Może w stylu tajlandzkim, z nadmiarem pikanterii ( szczególnie podkreśla walory smakowe hamura), a może w cytrynowym sosie z masłem ( popularne z omańskim homarem). Zawsze pozostaje jeszcze możliwość dodania czosnku w końcowym etapie..... No tak, dla smakoszy ryb to chwila, kiedy można rozmarzyć się na dobre....Wracamy do samochodu. Dubaj, jak można szybko się przekonać to miasto wielkich kontrastów. Jeszcze przed chwilą byliśmy częścią dzikiego tłumu, starającego się dobić korzystnego targu, za kilka dirchamów, za to kilka kroków dalej od fishmarket, nasz wzrok pada na jeden z najdroższych hoteli Grand Hyatt, w którym, w restauracji Peppercrab amatorzy wytrawnych dań ( i grubego portfela), oraz eleganckich stołów mogą skosztować specjalności kuchni, jakim jest chilli crab.

Cóż, pozwala nam się cieszyć, że jest w czym wybierać. Gorzej z rybą, to znaczy z rybim prawem wyboru. Chociaż, przecież ryby głosu nie mają.( ???)
Serdecznie,
A'hiba

Czytaj
Czytaj

http://www.dubaipolonia.pl/

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Inni autorzy Fishmarket, część druga z serii ambiwalentnych uczuć dubajskich.