Szukanie pracy w Australii może być albo drogą przez mękę, pełną rozczarowań i frustracji, albo dokładnie przygotowaną i rozegraną strategią. Ale nie o tym dziś. Dziś skoncentrujmy się na pośrednikach w handlu żywym towarem..... Agentów rekrutacyjnych można podzielić z grubsza na trzy grupy: Pasjonatów, Karierowiczów i Zlewaczy.
1) PASJONAT- spotkać takiego to jak dostać gwiazdkę z nieba. Przypadek bardzo rzadki, niemalże na wymarciu. Pasjonat pracuje w branży rekrutacyjnej, bo CHCE i LUBI. Robi to od wielu lat, zna branżę na wylot, często albo jest właścicielem agencji albo zajmuje w niej wysokie stanowisko. Rzadko sam zmienia firmy, a najczęściej siedzi w tej samej przez lata. Ma dużą grupę wiernych klientów wpatrzonych w niego jak w obrazek, odpornych na zmiany i gotowych często wykreować stanowisko, jeśli Pasjonat da im do zrozumienia, iż Kandydat jest wyjątkowy i wniesie wiele w rozwój firmy.
Pasjonat pracuje tylko z Kandydatami z potencjałem, czyli osobami albo z wybitnym doświadczeniem zawodowym, albo z wykształceniem w zawodzie bardzo poszukiwanym. Kandydatom nie pasującym do tego schematu Pasjonat, co najwyżej udzieli dość dosadnie brzmiących porad, które o ile wzięte przez Kandydata do serca, mogą mu bardzo pomóc. Nie warto się, więc na Pasjonata obrażać - te porady mogą zmienić karierę tylko na lepsze. Spotkanie z pasjonata ma charakter luźnej rozmowy. Nie ma w nim miejsca na schematyczne pytania ani na testy psychologiczne. Pasjonat jest tak dobrym psychologiem, iż analizę osobowości kandydata dokona po wymianie kilku zdań na początku rozmowy...
Pasjonat znajdzie dobrą pracę dla Kandydata nawet jak miałoby mu to zająć kilka miesięcy- to jego cel i prywatne wyzwanie. Przed posłaniem kandydata na rozmowę do pracodawcy Pasjonat przeszkoli dokładnie Kandydata w szeregu zagadnień- od dokładnego opisu stanowiska i wymagań po ulubiony kolor skarpetek potencjalnego szefa.
Pasjonat wynegocjuje dla kandydata najwyższe z możliwych wynagrodzeń i przekona Kandydata, że zrobił to tylko i wyłącznie dla niego, bo kandydat jest tego wart (fakt, iż jest to też w interesie Pasjonata zniknie kompletnie z pola widzenia Kandydata).
Pasjonat zrobi wszystko, aby Kandydat był zadowolony z wyboru nowej pracy. Będzie dzwonił, co jakiś czas i sprawdzał, czy kandydat, aby na pewno jest szczęśliwy, będzie mu wysyłał kartki na urodziny i czasem wpadnie na pogawędkę (rozglądając się też dyskretnie za nowym biznesem).
2) KARIEROWICZ- największa grupa w branży rekrutacyjnej. Karierowicz pracuje w tej branży bo MU SIĘ OPŁACA. Często też, jego umiejętności lub kwalifikacje (a często też osobowość) nie dałyby mu szansy na porównywalne zarobki w innej branży.
Karierowicz pracuje według zasady korzyści skali- im większy obrót tym większy zysk
. Firma, w jakiej pracuje, często określana jest mianem „sausage factory".
Karierowicz ma za sobą wiele zmian stanowisk pracy, przeskakuje z agencji do agencji kradnąc zazwyczaj bazę danych klientów.
Przed spotkaniem z Karierowiczem, Kandydat dostanie 10 formularzy do wypełnienia, w które po raz kolejny wpisać będzie musiał dane z CV i tysiąc innych informacji, jakich nikt nigdy w Fabryce Kiełbas nie przeczyta. Często też czeka Kandydata jeden lub kilka testów psychologicznych. Zazwyczaj testy te zostały zakupione przez Fabrykę Kiełbas wiele lat temu i nie wnoszą one nic a nic w proces rekrutacji. Karierowicz, psycholog od siedmiu boleści, który wiedzę o interpretacji takowych testów liznął w przelocie między jedną agencją a kolejną, może niestety podjąć na ich podstawie decyzję o nie-poleceniu Kandydata na konkretne stanowisko, (bo na przykład kropki w profilu Kandydata nie pokrywają się z kropkami stanowiska pracy...).
Jeśli z kolei „kropki się pokrywają", Karierowicz będzie chciał na siłę wepchnąć Kandydata do jakiejś firmy, nawet, jeśli Kandydat po raz dziesiąty przypomni Karierowiczowi, że tak naprawdę to liczyć nie umie i księgowym będzie marnym.
Karierowicz szybko traci zainteresowanie Kandydatem i jeśli nie „upchnie" go w pierwszym rzucie, szanse na znalezienie innego stanowiska przy pomocy tegoż Karierowicza stają się znikome. Często mylą mu się osoby, klienci i stanowiska, ale według Karierowicza to zjawisko całkowicie normalne- związane z „intensywnością branży".
3) ZLEWACZ - całkiem spora grupa w biznesie handlu Kandydatami. Zlewacz pracuje jako agent rekrutacyjny, bo MUSI. Najczęściej jest to praca przejściowa - albo przerwa w karierze, albo praca w trakcie studiów. Zlewacz to najczęściej student lub osoba, która nie ma za sobą zbyt wielu lat pracy. O systemie rekrutacji wie mniej więcej tyle, co bibliotekarz o konstrukcji skomplikowanych systemów hydraulicznych. Często pracuje „na fali" - w dużych agencjach rekrutacyjnych, gdzie jego zlewactwo jest trudne do wykrycia.
Kandydata traktuje jako zło konieczne, rzadko go słucha a jeszcze rzadziej czyta opisy stanowisk pracy od swoich klientów. Klienci to także zło konieczne. Zlewacz zazwyczaj jest pomocnikiem głównego konsultanta i dostaje zlecenia „z odrzutu"- drugiej kategorii. Z reguły nie zna klienta i nie ma pojęcia o wymaganiach danego stanowiska.
Kandydata z klientem kojarzy zazwyczaj na podstawie gry słów pomiędzy CV a opisem stanowiska- uwaga Handlowcy i Księgowi, bo może was pomieszać (Account Manager z Accounts Manager)!
...
Jest oczywiście minimalny odsetek agentów rekrutacyjnych nie pasujących do podanych wyżej kategorii, których serdecznie pozdrawiam i życzę w imieniu swoim i innych Kandydatów awansu na "Pasjonata" ;)
Khangurka
Ze strony: Mlbourne.pl












