Sztuka z ulicy
Puszka w ręce, trochę wyobraźni i przede wszystkim nieodparta chęć wyrażenia siebie, to elementy nieodłącznie towarzyszące człowiekowi chcącemu spróbować swoich sił w sztuce tworzenia graffiti - mówi Doma, młody writer (osoba zajmująca się robieniem graffiti- przyp.GP). - Zapomniałem jeszcze wspomnieć o jednym istotnym elemencie, bez którego ten rodzaj twórczości nie byłby tym, czym jest, a mianowicie o kawałku ściany - dodaje chłopak z uśmiechem.
Barwne napisy i rysunki na murach nikogo już nie dziwią. Często poprzez eksplozję kolorów stanowią najradośniejsze elementy szarych miast i, co równie istotne, nikt tym wykonanym w mistrzowski sposób nie odmówi miana dzieła sztuki.
Jak to się zaczęło...
Niektórzy początków graffiti dopatrują się już w starożytnym Egipcie, gdzie pisanie hieroglifami swoich imion na murach nie było niczym niezwykłym. Współcześnie jednak samo pojęcie graffiti rozumiane jest jako rodzaj działania plastycznego, które wyraża się w formie napisów i symboli, namalowanych na zewnętrznych ścianach budynków lub w miejscach użytku publicznego. Graffiti może zarówno upiększać, jak i szpecić przestrzeń miejską, rysunki wykonywane w miejscach do tego nieprzeznaczonych są uznawane za akty wandalizmu i są karalne. Ten rodzaj aktywności rozpoczął się na przełomie lat 60. i 70. w Stanach Zjednoczonych, wraz z pojawieniem się w sklepach grubych flamastrów. Młodzi ludzie zaczęli się podpisywać we wszystkich możliwych miejscach, taka forma graffiti nazwana została tagowaniem. Wypracowywano różne style tagowania, a także prześcigano się w miejscach umieszczenia swojego podpisu. Taggerzy zaczęli eksperymentować, a upowszechnienie farb w sprayu sprawiło, że ich działania mogły być dużo większe, dokładniejsze i szybsze, a tym samym dużo bardziej spektakularne. Ruch rozprzestrzeniał się na ulicach, w metrach i pociągach. Twórca graffiti nazwany został „writerem”, a zrzeszone grupy ulicznych artystów okrzyknięto załogami, z ang. „crews”. Tagi z biegiem czasu zaczęły pełnić rolę znaku charakterystycznego dla danego grafficiarza. Litery stawały się coraz większe, zaczęto stosować kontur, tło, wypełnienie, środek. Prosty tag zaczął przekształcać się w coraz bardziej wyszukaną i rozwiniętą pracę- tzw. „wrzut”, w języku angielskim „piece”. Opracowywano ułożenie liter, rodzaje czcionki. Kompozycje z liter często komplikowano tak bardzo, że czytelne mogły być jedynie dla samego twórcy. W tym właśnie kształcie graffiti spopularyzowało się, zdobi ulice miast i fascynuje kolejne pokolenia młodych ludzi.
Techniki graffiti
- Graffiti można malować „z ręki”, bądź używając przygotowanych wcześniej szablonów, w których farbą pokrywamy wolne obszary. Malowanie przez szablon jest najbardziej efektywne, gdyż daje możliwość wykonania wielu kopii w bardzo krótkim czasie. Stosuje się również technikę malowania pędzlem bądź wałkiem, przy użyciu farb akrylowych, naśladując jednocześnie styl wykonywany farbą w sprayu. Taguje się wciąż najczęściej za pomocą flamastra.
Początki...
- Kultura hip-hopu jest mi bardzo bliska, a graffiti jest jednym z głównych elementów składających się na nią. Po przyjeździe do Irlandii trudno było mi się odnaleźć w nowym środowisku, wypatrzyłem w szkole chłopaka, który chodził w słuchawkach i większych niż reszta ciuchach, postanowiłem go zagadać i okazało się, że ciuchy nie są po starszym bracie i że nadajemy na podobnych falach. On właśnie pokazał mi podstawy, napisał alfabet, pokazał, gdzie wygiąć, wydłużyć i zakręcić litery, i tak to się właściwie zaczęło. Pamiętam jak dziś mój pierwszy szkic, był jak z dziecięcego zeszytu, pogrubiłem litery i napisałem „żal”. Nie pamiętam, za czym był ten mój żal, aczkolwiek byłem z niego bardzo dumny. Wydaje mi się, że mam swój styl, chociaż trudno jest mi go opisać. Za jedną z cech charakterystycznych moich „wrzutów” uważam stosowanie polskich liter, stawiam kropki, kreski, ogonki, gdzie tylko się da- śmieje się Doma. Dodaje- Wydaje mi się, że miło jest rodakowi zobaczyć polskie słowo na ścianach pełnych anglojęzycznych wrzutów. Mam taką nadzieję.
Graffiti w Irlandii
- Kultura hip-hopu na Zielonej Wyspie jest praktycznie niezauważalnym podziemiem. Rejony takie jak Finglas czy Ballymun mają swoje składy, aczkolwiek są to dopiero zaczątki tej kultury. Jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej, musisz się naprawdę postarać. Wszystkie elementy jednak można spotkać, choć jak dla mnie, nie tworzą one spójnej całości, którą można zaobserwować w Polsce. Poznałem irlandzkich grafficiarzy, którzy mają …
Kasia
Czytaj więcej na łamach :












