Mikołaj przyniósł święte mandarynki.
Przez wszystkie media nagłaśniane, nadchodziły święta.
Kożuchowska stała pod oknem i piła herbatę. Stała już tak przynajmniej trzy lata, wyraźnie się martwiąc. Jej niewzruszona obecność pod oknem wyprowadzała z równowagi najwierniejszych fanów serialu "M jak miłość". Dosłownie nawet tych, którzy bez zmrużenia akceptowali sztuczne dekoracje, kartonowe postacie i oczywiste zbiegi okoliczności. Nie żądali dużo, jedynie konfliktu, "żeby coś się działo" – mówili. Coś, co oderwie ich od własnych problemów. Ale Kożuchowska stała niewzruszona. Czasami siadała w końcu na tapczanie i wzdychała, by już od początku następnego odcinka stać pod oknem.
Ale w kuchni gra radio i wartko się toczy akcja. Ja jestem w sekcji pierogowej. Wycinam idealne kółka w cieście szklanką od piwa. W radiu grają piosenki, o których istnieniu zapomniałam, ale w Polsce o niczym się nie zapomina. Grają również nowe polskie piosenki, więc czepiam się słów, zboczona zawodowo. Przykryte melodią, teraz głośno wydobyte na wierzch, wywołują śmiech całej sekcji pierogowej.
"Zabierz mnie do pierwszej łzy" – błaga wokalistka.
"Rzucę się dla ciebie pod pociąg" – odpowiada wokalista.
Turnau natomiast śpiewa już nie o deszczu na Brackiej, ale o gorących plażach, proszę, proszę, jaka zmiana. Ale już za chwilę pada polskie "jestem chory na wszystko, mam chorobę na powiekach".
Nietzsche miał rację we wszystkim.
Ale nigdy nie myślał pozytywnie.
Nigdy nie pomyślał o braku cierpienia jako rozwiązaniu.
Zima staje się senna, ciało zastyga w nostalgii. Nostalgiczność jest charakterystyczna dla grudnia, dla całej siedmiomiesięcznej polskiej zimy. Nie wyrwiemy się do słońca. Będziemy zawsze pamiętać o rzeczach smutnych, nie odpuścimy. Będziemy nosić świeczki na groby; stać w kościele ze świecą; wspominać najczarniejszą przeszłość, czcić bohaterów i stawiać pomniki. Na placach głównych miast stoją pomniki powstańców, bohaterów, nieznanych żołnierzy, byś pamiętał o męczeństwie i śmierci. Będziesz przechodził obok tego złomu z nadzieją, że dojrzysz sztukę, lecz nic z tego. Tylko dzieci, nadzieja narodu, tylko one próbują coś z bezczynnością pomników robić. Oceniają kąty ustawienia, odległości i wyciągają deskorolki.
Kościół przeprasza za homoseksualność księży.
Kościół przeprasza za pedofilię.
Janek C. też przepraszał i dostał dziesięć lat.
Księża, ukryci w klasztorze, pokazują twarz tylko zza kratek konfesjonału.
Na święta zjechali wszyscy, wraz z narzeczonymi, mężami i małymi dziećmi. Wyjątkowo harmonijnie tego roku unikali konfliktu. Zwykły zgiełk dużej rodziny, gdzie ktoś ma poczucie humoru, a ktoś cierpliwość. Ryby zyskały imiona i zostały zarżnięte. Zakaz rozmów o Kościele katolickim i księżach pedofilach został ustalony twardo i zawczasu. Opowiedz lepiej coś o Ameryce.
– Czy można o desakralizacji Brooklynu?
– Tak, tak, o dezacji luklinu! – krzyczą dzieci.
Desakralizacja Brooklynu polegała na odebraniu kościołów organizacjom kościelnym przez miasto. Ponieważ były jednocześnie zabytkami pierwszej klasy, nie można ich było zburzyć, zamieniono je więc na mieszkania. Wybudowano ściany, wydzielono mieszkania i wynajęto. Tak, zwyczajni ludzie tam teraz mieszkają. Mają wysokie sufity i mały dostęp do światła, możliwe, że przez to mniejszy czynsz. Ja bym chciała tam mieszkać. Tak, w kościele. Prowadzą do nich piękne, kamienne schody. Można na nich rano pić kawę. Tym się różni Ameryka od Polski, że możesz się modlić, pijąc rano kawę na kamiennych schodach kościoła.
Trzeba zrozumieć ten serial. Kożuchowska stoi nieruchomo trzecią zimę... bo ona jest pomnikiem, symbolem. Czeka. Jak to na co? Na miłość, na M jak miłość.












