Sześć lat po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej maleje emigracja zarobkowa do krajów starej "piętnastki". Nawet popularne niegdyś prace sezonowe na zachodzie Europy nie cieszą się dzisiaj dużym zainteresowaniem Polaków.
Nie sprawdziły się czarne scenariusze tworzone w 2004 roku przez polityków i prasę zachodnią, przewidujące zalew Europy Zachodniej przez wielomilionową falę emigrantów z Europy Środkowej. Niektóre kraje europejskie odczuwają obecnie niedostatek siły roboczej w branżach, które oczekiwały napływu pracowników z dawnego bloku wschodniego.
SPADEK ZAINTERESOWANIA
Najnowsze badania Eurostatu wskazują, że Polacy coraz rzadziej są zainteresowani wyjazdami w celach zarobkowych na Zachód. Nawet praca w Wielkiej Brytanii i Irlandii przestała cieszyć się popularnością. Jak podał irlandzki resort ds. świadczeń socjalnych, w I kwartale 2010 roku numery ubezpieczenia socjalnego tego kraju przyznano 1815 Polakom. Jest to o 40 procent mniej niż w I kwartale 2009 r. Głęboka recesja, która dotknęła irlandzką gospodarkę dwa lata temu, spowodowała zastój w najważniejszych w branżach, w których byli licznie zatrudnieni imigranci z nowych krajów UE. Dotyczy to zwłaszcza budownictwa.
Z kolei najważniejszy dla Polaków brytyjski rynek pracy jest "szczelnie wypełniony", a jego atrakcyjność zmniejsza się ze względu na wzrost zarobków w Polsce i wysokie koszty utrzymania.
Szczytowym okresem polskiej emigracji zarobkowej na Wyspy Brytyjskie był rok 2006. Od 2007 roku obserwuje się wyraźny i bardzo systematyczny spadek zainteresowania naszych rodaków pracą w Zjednoczonym Królestwie. W sumie do rejestru brytyjskich ubezpieczeń społecznych wpisało się ponad 162 tys. osób, czyli wielokrotnie mniej, niż oczekiwała zastraszana przez angielskie brukowce opinia publiczna tego kraju.
Innym wskaźnikiem dowodzącym, że Polacy coraz rzadziej emigrują za granicę w poszukiwaniu zatrudnienia, jest fakt, że polska emigracja się starzeje. Osoby z krótszym niż dwa lata stażem pracy za granicą stanowiły jeszcze dwa lata temu ponad połowę wszystkich polskich emigrantów w Europie Zachodniej. Obecnie ich liczba zmalała do 30 procent i ma wyraźną tendencję spadkową. Najbardziej popularny wśród Polaków brytyjski rynek pracy wchłonął już wszystkich imigrantów, których mógł przyjąć. Irlandzki dziennik "Irish Independent" już na początku tego roku ostrzegał, że co piąty bezrobotny w Irlandii jest imigrantem z Europy Środkowej.
Bezpośrednią konsekwencją tego stanu rzeczy jest spadek zarobków na Szmaragdowej Wyspie. Jeszcze dwa lata temu jedynie co trzeci Polak zgadzał się wykonywać pracę za minimalne wynagrodzenie w wysokości 1500 euro. Obecnie niemal połowa Polonii irlandzkiej musi pogodzić się z zarobkami na poziomie minimalnym.
KIERUNEK – NIEMCY
Prawdopodobnie w przyszłym roku całkowicie odmienią się tendencje migracyjne Polaków. Otwarcie niemieckiego rynku pracy, który jest zdecydowanie najatrakcyjniejszy zarobkowo i lokalizacyjnie, może spowodować znaczny odpływ naszych rodaków z Wysp Brytyjskich, niezależnie od faktu, że Niemcy są krajem borykającym się z bezrobociem strukturalnym. Dla niemieckiego rolnictwa i budownictwa jest to moment z dawna oczekiwany. Oczekuje się, że otwarcie rynku pracy dla Polaków rozwiąże problem notorycznego braku pracowników rolnych w okresach zbiorów letnich i wczesnojesiennych.
Do najważniejszych atutów niemieckiego rynku pracy należeć będą: bliskość do domu, wysokie zarobki, szeroki wachlarz świadczeń socjalnych, stosunkowo tanie koszty utrzymania i możliwość zakupu lub otrzymania od gminy (dotyczy to głównie landów byłej NRD) mieszkań komunalnych.












