Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Polskość jako ideał

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 


Dom Kultury w Maissons-Laffitte był dla Jerzego Giedroycia małą Polską, cząstką ojczyzny Fot.Agencja Gazeta Archiwum
Dom Kultury w Maissons-Laffitte był dla Jerzego Giedroycia małą Polską, cząstką ojczyzny Fot.Agencja Gazeta Archiwum
Na autorytet Jerzego Giedroycia (1906-2000) powoływali się zwolennicy najróżniejszych orientacji politycznych - Aleksander Kwaśniewski, Adam Michnik, Lech Wałęsa, bracia Lech i Jarosław Kaczyńscy. Ciekawe zatem, że poglądy samego Redaktora są mało znane.
W pewnym stopniu można to usprawiedliwić, ponieważ przez ponad 40 lat, czyli cały okres istnienia PRL-u, Jerzy Giedroyc w ogóle nie wypowiadał się w druku. Wywiadów również udzielał rzadko. Według Leopolda Ungera, wieloletniego współpracownika paryskiej Kultury, założyciel Instytutu Literackiego uważał, że redaktor powinien być reżyserem, a nie autorem. Zmienił podejście do tych spraw dopiero po upadku PRL-u, kiedy to znacznie zwiększył liczbę swoich publicznych wypowiedzi oraz wprowadził dział "Notatki Redaktora" w Kulturze.

 

 


Teczki, wypowiedzi i "Notatki Redaktora"
Giedroyc przechowywał część swoich wypowiedzi i artykułów, głównie w formie wycinków, w swoim osobistym archiwum w Maisons-Laffitte, gdzie od 1947 r. mieściła się redakcja Kultury. Po śmierci Redaktora w 2000 r., jak pisze Leopold Unger, "teczki leżały nietknięte w nienaruszonej scenografii gabinetu" Giedroycia. Dopiero w 2009 r. wydobył je z zapomnienia brat Redaktora, Henryk, i przekazał do opracowania Ungerowi i prof. Iwonie Hofman. Opracowanie bogatego zbioru nie było łatwe - w trzech bordowych pudłach oraz kilku dodatkowych teczkach i segregatorach znajdowało się około 1200 wycinków prasowych, maszynopisów i innych materiałów.
Rezultatem pracy Ungera i prof. Hofman jest książka Teczki Giedroycia. Czytelnik nie znajdzie tu żadnych nowych, a tym bardziej szokujących rewelacji - wszystkie zawarte w niej materiały są od dawna dostępne w polskiej prasie, głównie w zeszytach samej Kultury. Niemniej jest to książka ważna i ciekawa. Jej znaczenie polega, jak pisze prof. Hofman, na "naszkicowaniu politycznej sylwetki Jerzego Giedroycia przez Jego własne słowa".
"Interwencjonizm osobisty"
Teczki Giedroycia nie są manifestem politycznym ani deklaracją ideową. Sam Redaktor określił swą taktykę publicystyczną mianem "interwencjonizmu osobistego". Jego metoda polega na podnoszeniu i piętnowaniu w życiu publicznym spraw i zjawisk szkodliwych, których rozwiązanie przynieść może wymierne rezultaty. Tak więc książka nie jest prezentacją wielkich idei, lecz wręcz odwrotnie - katalogiem drobnych spraw i sprawek, które, zdaniem Redaktora, wymagały jego interwencji. Możemy się zatem dowiedzieć, co Giedroyc myślał o rozbudowie kancelarii prezydenta w 1992 r. (marnotrawstwo funduszy państwowych), o wycinaniu dębów w Puszczy Białowieskiej w 1994 r. (należy wziąć przykład z Białorusi!), o sprawie pułkownika Kuklińskiego w 1995 r. (powinien zostać zrehabilitowany, a nie "ułaskawiony") czy też o krytyce Michnika wobec Chin w 1997 r. (należy oddzielić racje stanu od moralności).
Oczywiście nie wszystkie tego typu interwencje są równie ciekawe, a miejscami lektura może nawet stawać się nużąca. Na pewno pomocny byłby indeks. Niemniej jednak wartość książki polega właśnie na tym, że nie jest ona po prostu kolejnym kazaniem na temat cnót praworządności, tolerancji czy demokracji.
Kwestia zasad i poglądów
Giedroyc podchodzi do każdego z wybranych przez siebie problemów z zimnym realizmem, ale zarazem kieruje się tym samym bezkompromisowym i niezachwianym systemem wartości, który przyświecał mu przez ostatnie pół wieku walki o niepodległość Polski. Zatem wzięte w całości, Teczki pokazują czytelnikom, jak wielkie, uniwersalne wartości i imponderabilia mogą stanowić klucz do rozwiązywania małych, praktycznych, wymiernych, szarych, i przyziemnych problemów.
W tym sensie wypowiedzi i notatki Redaktora wykraczają poza konflikt pozytywistów i romantyków, którym żyje polska myśl polityczna od XIX w. Można chyba nawet zaryzykować stwierdzenie, że stanowią syntezę idealizmu i realizmu - wyjątkową nie tylko w polskiej myśli politycznej, ale również w historii myśli zachodniej. Teczki Giedroycia ukazują nam zatem model uprawiania i wprowadzania w życie filozofii politycznej. Jak sam Redaktor powiedział, "trzeba umieć zachować zasady, a zmieniać poglądy". Jest to głęboka prawda, do której polska elita polityczna ze wszystkich zwalczających się obozów chyba jeszcze nie dorosła.
Idea państwa iodpowiedzialności państwowej
Jeśli można zaryzykować wyłonienie jednej nadrzędnej myśli bądź wartości, która może stanowić klucz do wizji politycznej Giedroycia, jest nią na pewno idea państwa i odpowiedzialności państwowej. Redaktor wielokrotnie narzeka na upolitycznienie i brak profesjonalizmu administracji, na prymat interesów partyjnych nad ogólnopaństwowymi w polityce czy na koncepcję "Polaka-katolika" i negatywny, jego zdaniem, wpływ kleru na kształtowanie się państwowości polskiej.
We wszystkich tych utyskiwaniach widać, oczywiście, wpływ myśli politycznej obozu Piłsudskiego. Jednak, o ile Giedroyc pozostał chyba w 99% wierny ideom Piłsudskiego, to zawzięcie przestrzegał przed ślepą imitacją konkretnych posunięć Marszałka w zupełnie zmienionych warunkach końca XX wieku. To właśnie ta umiejętność pozostania wiernym jednej idei w zmieniających się ciągle warunkach pokazuje wielkość polityczną Redaktora. Dla przykładu wystarczy podać, że w II RP Giedroyc był zdecydowanym przeciwnikiem demokracji parlamentarnej oraz założycielem pisma pod tytułem Myśl Mocarstwowa, którego celem było propagowanie stworzenie wielkiego państwa federacyjnego na terenach byłej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. W Teczkach natomiast Giedroyc walczy zawzięcie z oboma tymi projektami - ale w myśl tej samej polskiej racji stanu, która kiedyś dyktowała ich akceptację.
To nie jest Polska z marzeń
Lektura Teczek może doprowadzić do pesymistycznych wniosków. Redaktor krytykuje wszystkie polskie formacje polityczne, autorytety, i środowiska intelektualne. Po równo dostaje się Kwaśniewskiemu, Mazowieckiemu i Wałęsie, Sojuszowi Lewicy Demokratycznej, Unii Wolności i Akcji Wyborczej Solidarność. Piętnowane są dosłownie setki nadużyć, niedociągnięć i głupstw polskiego życia politycznego. Chyba jedynym prawdziwym komplementem pod adresem nowej Polski jest stwierdzenie, że "społeczeństwo da się wychować" Niestety jednak Redaktor od razu dodaje, że brak jest elit zdolnych do odpowiedniego wychowania Polaków. Może dlatego napisał: "Nie widzę demokratycznej Polski, o której marzyłem".
Znamienny jest fakt, że po 1989 r. Giedroyc nie wrócił do Polski. "Dla mnie, mała Polska, cząstka ojczyzny jest tutaj" - odpowiadał na zarzuty. Jego krytykę polskiej demokracji i rzeczywistości III RP rozumieć należy właśnie przez pryzmat tych słów. Mimo że Redaktor żył sprawami kraju, to jego ojczyzną nie była ta prawdziwa Polska "z krwi i kości", lecz właśnie ta "cząstka" jego marzeń, wizja stworzona na wygnaniu w Maisons-Laffitte, którą starał się, w miarę możliwości, wcielać w życie. Była to Polska "mądra, praworządna i tolerancyjna" - ideał, do którego prawdziwa Polska nie dorosła, tak jak rzeczywistość nigdy nie dorasta do marzeń.
Poprzeczkę dla III RP ustawił Redaktor bardzo wysoko, może nawet za wysoko. Ale na tym również polega wielkość Giedroycia oraz waga tej książki. Zamiast tępego samozadowolenia i frazesów o wielkości narodowej, Redaktor, tak jak kiedyś Piłsudski, proponuje nam koncepcję polskości jako ideału, zadania, z którego trzeba się wywiązać. Nawet jeśli nigdy to się nam w pełni nie uda, to sama próba może przybliżyć nas do wizji Polski z marzeń Giedroycia i jego współpracowników.
Teczki Giedroycia. Opracowanie Iwona Hofman, Leopold Unger, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Instytut Literacki, Paryż, Lublin 2010, s. 348 plus bibliografia.
Książkę można zamówić w Księgarni Nowego Dziennika)
tel. (212) 594-2386
e-mail: ksiazki@dziennik.com
strona internetowa:
www.ksiazkionline.com

nowy-dziennik
nowy-dziennik

 

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Inni autorzy Polskość jako ideał