Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni „niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. „nieczyste zawody". Hipotetycznie w Polsce dalitem zostać może każdy.
No to się porobiło, Janku, takie spotkało nas narodowe nieszczęście! Smoleńsk od dziesiątek lat stał się dla Polaków symbolem kaźni, męczeństwa i nieszczęść wszelakich. To miejsce dla nas przeklęte, gdzie giną najwybitniejsi synowie, a ostatnio także i córki naszego narodu.
- Nic dziwnego, że ktoś nawet nazwał ten rejon Golgotą Wschodu: tam gdzie spojrzeć, same zwłoki...
Oj Janku, Janku, przecież to nie o to chodzi. Faktów nie należy wyśmiewać, ani opłakiwać. Należy je zrozumieć. Rozum chyba nie jest jednak twoją mocną stroną. Najwięcej hałasu robią puste naczynia i puste głowy. Cały czas media koncentrują się na tej olbrzymiej ludzkiej tragedii. Jak to zwykle bywa o jednych mówi się dużo, innych od czasu do czasu tylko się wymienia. Przecież śmierć poniósł tam również kandydat na urząd prezydenta Polski Jerzy Szmajdziński. Ta wybitna postać polskiej polityki ostatnich lat - oaza spokoju, mądrości i zadumy - warta chyba jest szerszego wspomnienia.
- Mam podobne spostrzeżenia. Przecież także Izabela Jaruga-Nowacka jest niepowetowaną stratą społeczeństwa polskich dalitów. Czyż ta tragedia jest mniej istotna, a ból Jej rodziny, przyjaciół i znajomych gorszego gatunku? Nie słyszałem w ostatnich dniach nawet przypomnienia najkrótszej definicji polskiej lewicy, której jest autorką. Stwierdziła, że lewicę można zdefiniować prosto: ma stanąć po stronie mrówek, a nie mrówkojadów. Czyż w obliczu tej śmierci nie warto przypomnieć choćby tylko tych jakże ważnych i ważkich słów?
Tak, Janku, dokonań niektórych ludzi nie chce się widzieć ani oficjalnie docenić. Cichą ofiarą katastrofy jest kolejna bohaterka nie Gruzji, nie Ukrainy, a Polski właśnie: Jolanta Szymanek-Deresz, od lat walcząca o prawa kobiet i zwykłego, szarego dalita do godnego życia. Niezłomnie stała na stanowisku, że podpisanie Karty PP jest gwarantem respektowania praw wszystkich obywateli Polski.
- Jest już karta Visa, Maestro, Mastercard, to po co nam jeszcze jakaś karta PP?
Karta Praw Podstawowych nie jest jakąś tam kartą płatniczą, a czymś o wiele bardziej znaczącym, bo dokumentem gwarantującym jednakowe prawa wszystkim obywatelom Unii Europejskiej. Zapewne tylko dla naszych możnych karta kredytowa ma największe znaczenie, bo tej nie chcieli podpisać wcale. Wreszcie pod wpływem nacisku większości społeczeństwa dalitów zostali zmuszeni do jej podpisania. Działo się to w okresie sławetnych rządów w 2007 roku. Zwycięstwo dalitów okazało się połowiczne, bo Kartę wprawdzie podpisano, ale przyłączając się do tzw. "Protokołu brytyjskiego" mocno ograniczającego prawa z niej wynikające. O ile obywatele Zjednoczonego Królestwa z uwagi na zasobność swoich portfeli praktycznie nie odczują tych ograniczeń, o tyle polski dalit stał się w ten sposób w Unii Europejskiej obywatelem II kategorii. Kraj nasz zaczęto postrzegać jako hamulec, a gremia nim rządzące uważać za hamulcowych Europy.
- Jedzą, piją, lulki palą. Tańce, hulanka, swawola. Ledwie karczmy nie rozwalą, cha cha, chi chi, hejże, hola! Muszę przyznać, że takie nadmierne wyuzdanie i mnie nie odpowiada - to już lepiej niech jest jak jest.
Przecież zupełnie nie o to chodzi! Karta Praw Podstawowych zapewnia zachowanie godności nawet najbiedniejszego dalita żyjącego w UE. Gwarantuje więc prawo do życia, zakazuje kary śmierci i stosowania tortur, poniżającego traktowania i karania, wyklucza niewolnictwo i pracę przymusową. Zapewnia też wolność i bezpieczeństwo osobiste jednostki, w tym wolność myśli, sumienia i religii. Daje prawo do edukacji, wyboru zawodu i zatrudnienia w każdym państwie UE. KPP daje równość wszystkim obywatelom UE zarówno prawną, jak i zakazuje wszelkiej dyskryminacji, nakazuje poszanowanie różnorodności kulturowej, językowej i religijnej. Kładzie nacisk na integrację osób niepełnosprawnych, równość płci oraz prawa dzieci i ludzi starszych. Obejmuje solidarność społeczną, a więc prawo pracowników do informacji i konsultacji, prawo do układów zbiorowych i wspólnych działań, prawo do pomocy społecznej i mieszkaniowej, ochronę przed nieuzasadnionym zwolnieniem. Zapewnia prawo do dobrych warunków pracy, zakaz pracy dzieci i szczególną ochronę pracującej młodzieży, zakaz zwolnień z powodu macierzyństwa przyznając prawo do zasiłku macierzyńskiego i opiekuńczego. Każdy dalit ma prawo do pomocy socjalnej i dostępu do służby zdrowia. KPP obejmuje też ochroną konsumentów i środowisko, w którym żyją. Przyznaje prawa obywatelskie polegające na możliwości głosowania i kandydowania zarówno w wyborach do Parlamentu Europejskiego jak i we wszelkich wyborach lokalnych, a także prawo do dobrej administracji, dostęp do dokumentów unijnych oraz możliwość składania skarg do Rzecznika Praw Obywatelskich i petycji do Parlamentu. Dokument ten określa też prawo do przemieszczania się i osiedlania obywateli UE oraz ich ochrony dyplomatycznej i konsularnej. W zakresie wymiaru sprawiedliwości zapewnia prawo do rzetelnego procesu sądowego, obrony, zapewnia stosowanie zasady domniemania niewinności.
- Przecież my nie jesteśmy pozbawieni tych wszystkich praw.
Na szczęście pozbawieni tak całkiem nie jesteśmy, ale mamy je mocno ograniczone w stosunku do pozostałych obywateli UE. Wiesz jak u nas wygląda w praktyce realizacja tych praw - różnie. Jednakże tylko w ograniczonym zakresie Polacy obecnie mogą powoływać się na ewentualne ich naruszenia przez polskie organy administracji do sądów unijnych. Tak wygląda polska demokracja w nieco krzywym zwierciadle. Oczywiście wystarczy wyjechać za naszą południową lub zachodnią granicę, by móc w pełni korzystać ze swoich praw unijnych. Posiadający grube portfele Polacy i Polki wyjeżdżają więc w tym celu do Holandii czy Niemiec. Przeciętnego dalita na to nie stać i w ten sposób naruszona została trwale unijna zasada równości.
- Nie ważne jaka klasa społeczna rządzi - ważna jest klasa tego rządzenia. Wydaje się więc, że najlepszym wyjściem byłoby podjęcie przez rząd decyzji o odstąpieniu Polski od "Protokołu brytyjskiego"?
To właśnie postulowali i o to właśnie walczyli wspomniani przeze mnie autentyczni bohaterowie lewicy. Ich śmierć była zwykła, przypadkowa, masowa, a więc nie tak bohaterska, jak ich życie. Nikt więc nie pochowa ich na Wawelu, ale tak jak zapewne chcieli: polegną w ziemi bliskiej dalitom, wśród których żyli i dobru których służyli. Odeszli skromnie pozostawiając tę swoją piłeczkę po stronie premiera polskiego rządu, który w ostatniej kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu zdecydowanie popierał podpisanie bez ograniczeń Karty Praw Podstawowych. Tylko potem jakoś dziwnie zapomniał o tej drobnostce, zapewne w nawale "ważniejszych" spraw bieżących. No cóż, prawdy o człowieku nie ujawnia to co on mówi, ale to co czyni.
- Zastanawia mnie cały czas, jak mogło dojść do tej katastrofy. Lot wysłużonego, ale technicznie sprawnego samolotu przebiegał bez zakłóceń. Białoruskie, a potem rosyjskie służby nadzoru ruchu lotniczego informowały pilota prezydenckiego Tupolewa o bardzo złych warunkach atmosferycznych panujących na lotnisku w Smoleńsku, co stwarzało zagrożenie bezpieczeństwa lądowania. Proponowano lądowanie na lotnisku zapasowym - najpierw w Mińsku, potem w Moskwie. Doświadczony przecież pilot zignorował te ostrzeżenia i przystąpił do obarczonego ryzykiem lądowania w Smoleńsku. Tragiczne skutki tej decyzji już znamy. Jak to się mogło stać? Czyżby dał tu o sobie znać gruziński scenariusz zdarzeń, kiedy...
Janku - stop! Nie zapędzaj się proszę, żebyś potem nie musiał żałować i odszczekiwać swoich słów! Nie naruszaj unijnej zasady domniemania niewinności - to domena innych w tym kraju, nie praworządnego dalita. Nad wyjaśnieniem przyczyn tej straszliwej katastrofy i olbrzymiej ludzkiej tragedii intensywnie pracują eksperci lotniczy polskiej i rosyjskiej komisji. Odnaleziono już i poddano wnikliwej analizie trzy czarne skrzynki. Nie wychylaj się więc przed szereg i zaczekaj na raport specjalistów, a wtedy przyjdzie czas na ocenę faktów a nie jakieś powierzchowne spekulacje.
- Masz rację. Pamiętam, gdy po rozbiciu się w 1987 roku w Lesie Kabackim pod Warszawą rejsowego samolotu Tadeusz Kościuszko zginęły 183 osoby. Różne wówczas snuto domysły w kwestii przyczyn tej największej w historii polskiego lotnictwa katastrofy. Potem okazało się, że jej faktyczną jej przyczyną była awaria silników.
Ogromu tragedii ludzkiej nie da zmierzyć się ani ilością ofiar, ani ich pochodzeniem czy statusem społecznym. Każda z ofiar sama musiała przejść na drugą stronę z całym bólem i traumą zdarzenia. Każda z ofiar pozostawiła po sobie bliskich, których bólu nie da się w żaden sposób ogarnąć. Można wyobrazić sobie, co może czuć człowiek, który w jednej chwili niespodziewanie traci oboje ukochanych rodziców. Można tylko wyobrazić sobie i tak zwyczajnie, po ludzku współczuć...
- Na dziś wiemy tylko, że klęskę poniósł Dywizjon 1004. Muszą zostać zbadane wszystkie okoliczności zdarzenia, określone bezpośrednie przyczyny tej ogromnej ludzkiej tragedii. Pozwoli to zapewne opracować procedury, które zmniejszą w przyszłości ryzyko wystąpienia takich katastrof, a jeżeli już całkiem nie da się ich uniknąć, to przynajmniej ograniczyć ich zasięg i skutki.
Być może po tych wydarzeniach nastąpi nowe historyczne otwarcie pomiędzy dwoma wielkimi, europejskimi narodami. Wiele wskazuje na to, że przyszłość oparta na prawdzie, wzajemnym szacunku i zrozumieniu pozwoli we współdziałaniu budować nowy, lepszy świat. Jeśli tak się stanie, to śmierć wszystkich Polaków, którzy oddali swe życie na Golgocie Wschodu nie pójdzie na darmo, a tragiczna historia Dywizjonu 1004 okaże się zwycięstwem ludzkości.
Bogusław Sielecki












