Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

SŁOŃ I PORCELANOWA LALECZKA, CZYLI MIŁOŚĆ POD MEKSYKAŃSKIM NIEBEM

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

Frida i Diego
Frida i Diego
Mówiono o nich słoń  i gołębica.

On ciężki, wielki i niezgrabny. Posturą i ruchami przypominał słonia. Mimo, że urodą  nie grzeszył, a nawet był wręcz szpetny - na brak powodzenia u kobiet nie narzekał. Nic dziwnego był przecież najwybitniejszym meksykańskim malarzem. Niezwykle biegły i szybki w swej sztuce, niczym błyskawica. Po raz pierwszy trzymał pędzel w ręku w wieku trzech lat. Dlatego jego talent w połączeniu z solidnością rzemiosła osiągnął niezwykły kunszt i precyzję. Można zatem rzec, że łatwość w oswajaniu pędzla była adekwatna do podbijania serc niewieścich. Dodatkowo natura obdarzyła go niezwykłym darem wyobraźni, której popis dawał nie tylko w sztuce, ale również opowiadając różne historyjki i racząc nimi grono swoich licznych znajomych spośród artystycznej bohemy.

 

 

Jest rok 1928 - Diego Rivera, bo o nim mowa został właśnie zatrudniony przy malowaniu fresku w gmachu Ministerstwa Obrony. Któregoś dnia, gdy stoi na rusztowaniu pogrążony w swej pracy, dobiega do niego głos dziewczyny. Diego spogląda w dół. Tam widzi -delikatną, wiotką, czarnowłosą osóbkę. Ta dwudziestolatka, jest niczym porcelanowa laleczka - krucha i popękana po ciężkim wypadku autobusowym. Niezdarnie posklejana rękami chirurgów-musi walczyć, by jej egzystencja nie rozsypała się na drobne kawałeczki. Patrząc na jej wiotką postać, trudno się domyślać walecznej determinacji na miarę sił olbrzyma. Nazywa się Frida Kahlo.  Woła go,  prosząc, by zszedł na dół, ponieważ chce z nim porozmawiać i  coś mu pokazać. Mistrz lekko zdziwiony jej prośbą powoli schodzi z rusztowania. Kiedy jest już przy niej, ona pokazuje mu swoje prace. Są to portrety trzech kobiet. Charakteryzują się :surowością, zmysłowością i siłą wyrazu. Diego patrzy  na nie z niekłamanym zainteresowaniem.

Frida domaga się  - rzetelnej, uczciwej oceny, choćby miała być najsurowsza. Nie chce lukrowanej laurki. Pragnie prawdy! Diego przykręca śrubki chęci, które  wiercą się niespokojnie, by wysypać pełną garść  komplementów. Zamiast tego wystukuje, niczym bezduszna maszyna grzeczną formułkę na temat poprawności jej malarstwa. Nie zapomina dodać, by ta niewątpliwie utalentowana artystka podążała twórczą drogą i z niej nie zbaczała. Nawet jeśli będzie kręta, jak labirynt,  lub będzie wiodła pod górę, bynajmniej nie czarodziejską.

 

Diego iFrida
Diego iFrida
Frida dziękuje i zaprasza Riverę do domu przy Avenida   Londres  126 w Coyoacan, aby tam zobaczył jej pozostałe prace. Mistrz zaproszenie przyjmuje. Od tamtej pory ich spotkania stają się coraz częstsze. Dziewczyna przychodzi obserwować jego pracę. Śmieją się, rozmawiają  o sztuce i poityce. On jest nią coraz bardziej zafascynowany i wyraźnie daje jej to to do zrozumienia. Wręcz się do niej zaleca, omiatając ją rozmarzonym wzrokiem. Nic dziwnego, ta dziewczyna, choć nie jest klasyczną pięknością - ma w sobie charyzmę i nieodparty urok. Jej figlarne, brązowe oczy rzucają błyskawice. Modna wydekoltowana suknia emanuje kobiecością. Ręce, szyję i uszy przyozdabia prekolumbijska biżuteria. Jest, jak kolorowy ptak, który wyfrunął z rajskiego ogrodu. Mimo, że ma połamane skrzydła, chce wzbić się do lotu.

Dołeczek w brodzie i pełne, zmysłowe usta -nadają wygląd osoby krnąbrnej i niesfornej. Soczysta czerwień szminki wabi, prosząc  o pocałunek. Wkrótce zostaje on skradziony pod jedną z latarni ulicznych, gdzie przechadza się para. Kiedy ich usta stykają się w upojnym zespoleniu, ślepe światło latarni nagle ożywa, pulsując, jakby puszczało do nich oko swej akceptacji. Wreszcie nadchodzi ważna data – dzień ich ślubu. Jest 21. VIII 1929 r.

Na skromnej uroczystości, bez pompy i tłumów poza młodą parą -jest obecny ojciec Fridy Guillermo Kahlo oraz trzech świadków. Pan młody ubrany jest w garnitur i krawat, panna  młoda w zwykłą spódnicę  i bluzkę. W czasie ceremonii pada niezwykłe zdanie wypowiedziane przez ojca Fridy. Znamionuje ono jego zadziwienie zaistniałą sytuacją. Podnosząc rękę zadaje pytanie „Panowie, to na pewno nie jest teatr”?

Po ślubie udają  się na przyjęcie weselne, które odbywa się w domu Roberta  Montenegro. W jego trakcie  nie obywa się bez atmosfery skandalu.

Pan młody wpada w objęcia przyjaciółki tequili. Panna młoda też  za kołnierz nie wylewa, a pić potrafi, jak prawdziwy mariachi ( meksykański muzyk, pijacy całkiem sporo). Diego puszcza wodze swej kawaleryjskiej fantazji, dobywając pistoletu i niszcząc nim, niczym na polu bitwy różne przedmioty. Wdaje się również w bójkę z jednym z gości. W  jej wyniku  przegrany odnosi obrażenia  w postaci złamanego palca. Czarę chaosu przelewa zachowanie ex małżonki Rivery, którą Frida nieopatrznie zaprasza na przyjęcie.

Ta zazdrosna kobieta czai się do skoku, niczym podstępna, chytra lisica. W pewnym momencie atakuje. Podchodzi znienacka do panny młodej. Podwija jej spódnicę, obnażając chude nogi właścicielki. Wyraża przy tym swoje ubolewanie nad losem byłego męża ,który będzie musiał się zadowolić -takimi oto patykami. Po tym niecnym uczynku odchodzi z szyderczym, wiwatującym uśmiechem na ustach.

Frida rozdrażniona, zarówno zachowaniem męża, a tym bardziej jego byłej żony Lupe Marin, łykając łzy opuszcza przyjęcie i udaje się do domu swoich rodziców. Po kilku dniach przybywa do niej Diego i zabiera ją do swojej eleganckiej willi przy Paseo de la Reforma.

-----------------------------------

Związek Fridy i Diega nie należał do łatwych, lekkich i przyjemnych. Liczne romanse tego brzuchacza, jak go czule nazywała Kahlo sprawiał jej ból równie silny, co ten fizyczny, który odczuwała od czasu, gdy uległa wypadkowi. Jednak tych  dwoje połączy silna, trwała więź. Byli niczym słodko-gorzka chińska potrwa, której smaku chcieli wciąż od nowa próbować.

Przez całe życie głodni siebie i nienasyceni. Nawet po rozwodzie 9 I 1940r.- nadal żywili do siebie szacunek i głębokie uczucie. Zresztą nie trwał on długo, bo 8 XII 1940r. - w pięćdziesiąte czwarte urodziny Diega, doszło do ich ponownego ślubu.

Co do jego przyczyn, to istnieją różne wersje tłumaczące - czemu tak się stało. Niektórzy sądzili, iż był on spowodowany kolejną kochanką Diego, jego sąsiadką Paulette GodartInni upatrywali przyczyn w tym, iż Diego nie chciał narażać żony na przykrości związane z jego działalnością polityczną. Sam malarz po latach przyznaje, że to uczynił, ponieważ za bardzo kochał Fridę, by patrzeć, jak cierpi z powodu licznych zdrad, których nie umiał  w sobie poskromić. Było powszechnie znane, iż modelki pozujące do jego obrazów oddawały swe wdzięki nie tylko jego płótnom… Kolejna wersja podaje za główny powód zaistniałego stanu rzeczy - romans Fridy z rosyjskim komunistą Lwem Trockim. Ta kochająca go kobieta, też nie była niewiniątkiem i potrafiła mu odpłacić pięknym za nadobne. Znana była również jej fascynacja w stosunku do przedstawicielek jej własnej płci.

Mimo plotek i nieustającej atmosfery skandalu, jaka otaczała tych dwoje-ich miłość przetrwała, aż do ostatnich tchnień życia, które najpierw wydała Frida. O jej wielkiej miłości do ukochanego męża świadczą  słowa, które wypowiedziała, niedługo przed śmiercią do swojej przyjaciółki Bambi.” Kocham  Diego bardziej, niż kiedykolwiek. Nie mam zamiaru bez niego żyć. Jest moim dzieckiem, moim synem, matką, ojcem, kochanym mężem, moim wszystkim”.

Umiłowanie Diego w stosunku do niej, też nie słabło. Przykładem tego jest fakt, iż potrafił rzucić wszystko,choćby pędzel, którym malował, by pospieszyć jej z pomocą, gdy go potrzebowała.

Tak było, gdy ją wspierał w ostatnim ciężkim okresie jej życia, kiedy Frida musiała poddać się operacji amputacji prawej nogi, w którą wdała się gangrena. Rivera podtrzymywał ją wówczas na duchu przed operacją, ale również w czasie jej rekonwalescencji.

Otaczał troską, załatwiał wszelką pomoc medyczną i zdobywał niemałe na nią środki. Często pracował ponad siły- nie tylko malując murale, ale również akwarele.

Zdarzało się,  że  zmęczony zasypiał na siedząco, a jego twarz posmutniała, poszarzała tak, iż wyglądał jak starzec. Mimo  wielkiego oddania z jego strony, ten wielki artysta powoli zaczął się od niej oddalać.

Nie mógł znieść jej coraz częstszych ataków histerii, czy  huśtawek nastrojów. To zachowanie najprawdopodobniej było spowodowane dużą ilością leków przeciwbólowych, również morfiny.

Ta umęczona kobieta, która przed wypadkiem była żywa, niczym srebro, nie mogła znieść stanu:  bezsilności, samotności i rozpaczy. Nienawidziła prosić o pomoc, a często najprostszy ruch był dla niej nie lada wyzwaniem. Cierpiąca i samotna, prawdopodobnie targnęła się na swoje życie, zażywając zbyt dużą dawkę lekarstw. Ostatecznie tego nie udowodniono. Za przyczynę zgonu podano zator tętnicy płucnej .

Zanim nadszedł  ten straszny dzień, 2 V 1954 r.- Frida uczestniczyła w komunistycznej demonstracji przeciwko amerykańskiej interwencji w Gwatemali. Jej udział miał wydźwięk symboliczny.  Uważała, że wypełnia obowiązek wobec swoich partyjnych kolegów. Kiedy Diego pchał jej inwalidzki wózek, czuła się szczęśliwa i spełniona. Tuż za nim pęczniała wiązanka kwiatu meksykańskiej elity.

Z pewnością ten krok, w połączeniu z zakazaną kąpielą po niedawno przebytym po-oskrzelowym zapaleniu płuc był brzemienny w tragiczny skutek i doprowadził do jej śmierci- 13 VI 1954 r. Tego dnia artystka poczuła się bardzo źle. Kiedy pielęgniarka o szóstej rano weszła do jej pokoju, by ją okryć, Frida leżała nieruchomo, patrząc w przestrzeń otwartymi oczami. Jej ręce zwisały bezwładnie. Kobieta podeszła do niej, by sprawdzić puls, zamiast tego poczuła przenikające zimno…

Diego, pomimo że boleśnie odczuł śmierć Fridy, to po jej śmierci jeszcze raz się  ożenił. Zmarł trzy lata później.


 

Biografie

Frida Kahlo  - ur. 6 VII  1907 r. Córka  niemieckiego  emigranta – malarza  I znanego fotografa. Miała jeszcze pięć sióstr. Jej matka Matylda Calderon była bardzo pobożna i prowadziła dom. 17 IX 1925 r.- Frida ulega bardzo poważnemu wypadkowi autobusowemu. Autobus, którym jechała zderzył się z trolejbusem. Jej stan był bardzo ciężki. Prawie rok spędza  w Szpitalu Czerwonego Krzyża przy ul. San Jeronimo.

 

Jej kręgosłup był  złamany w jedenastu miejscach. Miała złamane dwa żebra, zwichniętą i zmiażdżoną stopę, wybite lewe ramię, miednicę pękniętą w trzech miejscach. W wieku dwudziestu lat wyszła za mąż za Diega Riverę. W 1930 r. gościła w swym domu rosyjskiego rewolucjonistę   Lwa Trockiego wraz z jego żoną. W 1938 r. odbyła się  pierwsza wystawa jej prac w Nowym Yorku-uwieńczona sukcesem. Późniejsza wystawa w Paryżu kończy się podobnie.

W 1940 r. rozwodzi się, a potem znów poślubia  męża. Tego samego roku umiera jej ojciec na atak serca.

Zapalona komunistka należąca do partii. Jej twórczość zaliczana jest do surrealizmu. Jednakże ona sama  uważa siebie za realistkę symboliczną. Jej obrazy są  nasycone bólem powypadkowej traumy, a także poczuciem niespełnionego macierzyństwa i trzykrotnego poronienia. Ze względu na  tematykę poruszaną w jej pracach, została doceniona przez ruch feministek. Zmarła 13 VI 1954 r. Po śmierci  spalona. Jej prochy złożono w prekolumbijskiej urnie wystawionej w byłym domu Khalów w Coyoacan. Ze względu na niebieski kolor,   ten dom nazywany jest  Casa Azur.  W 1959 roku utworzono w nim muzeum jej prac.

------------

 

W 2002 roku na podstawie książki Haydena  Harrery powstał film biograficzny pt” Frida” w reżyserii Judie Taylor z  meksykańską aktorką Salmą  Hayek w roli głównej,  również producentką filmu. Za rolę Fridy - była nominowana do Złotego Globu, a także do  Oscara. Film otrzymał  Złoty Glob za najlepszą muzykę Eliota Goldenthala. Miał w sumie sześć  oscarowych nominacji.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Diego Rivera - ur. w 1886 w Guanajuato. Uważany za największego malarza meksykańskiego XX w. Tworzył głównie freski, ale również grafiki i akwarele. Komunista o radykalnych poglądach. Od 1917 roku przebywał w Europie, głównie w Paryżu.

Poszukiwał najlepszej formy, która mogła pokazać złożoność problemów codziennych w połączeniu  ze zdobyczami technicznymi. Malował głównie na gmachach publicznych. Liczne wyjazdy do USA w latach 30-40 tych zaowocowały wyjątkowym wkładem w przestrzeń publiczną i wpływem na twórczość, również muralistów północno-amerykańskich. Opisywał sceny z życia historii Meksyku.

W swoich pracach koncentrował się na prostocie, postępie przemysłowym i historii przyszłości. Jego twórczość nasączona była kubizmem i nawiązaniami do tradycji prekolumbijskich. W 1932 r. tworzył mural na ścianie Instytutu Sztuk w Detroit. W 1933 roku pracował w Centrum Rockeffelera, na zlecenie tego multimilionera. Przy tworzeniu ogromnej ściany muralu- dał wyraz swoich sympatii komunistycznych, przedstawiając manifestację z czerwonym sztandarem i centralną postacią Lenina. Z tego powodu magnat kazał zniszczyć jego dzieło. Żenił  się kilkakrotnie, lecz jego największą miłością  była Frida Kahlo. Zmarł w wieku siedemdziesięciu lat w 1957 roku.

Opowiadanie (z interpretacją przetworzonej, własnej narracji) na podstawie książki Haydene Harrery pt”Frida”

 

Casa_Azul_w_Coyoacn_dzisiaj__Museo_Frida_Kahlo
Casa_Azul_w_Coyoacn_dzisiaj__Museo_Frida_Kahlo
Dom Fridy i Diega w Coyoacan, nazywany Casa Azur, ze względu na lazurowy kolor

 



Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Inni autorzy SŁOŃ I PORCELANOWA LALECZKA, CZYLI MIŁOŚĆ POD MEKSYKAŃSKIM NIEBEM