Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Czy zima o spożyciu przypomina?...

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  

   zimowe sopleJakub oparty o parapet  wygląda przez okno. Obserwuje jak statki chmur płyną po grafitowym niebie, a kikuty drzew odstraszają raczej, niż przyciągają swoim wyglądem. Słyszy wrony i kawki wykrzykujące głośno żale  na brak pożywienia. Czuje jak z każdą chwilą macki melancholii coraz bardziej oplatają jego myśli.

 

Przypominają o starych, dobrych  czasach. Przywodzą na myśl zimowy krajobraz, kiedy razem z byłą już dziewczyną rzucali się śnieżkami, a jej srebrzysty śmiech dźwięczał w uszach, niczym  najpiękniejsza melodia świata. Wszystko dookoła pokrywał biały puch, a płatki śniegu skrzyły się kolorami wielobarwnej tęczy.

Cóż, nie ma już u jego boku tej pszenicznej panny z chabrem w oczach, pachnącej  bergamotką. Brakuje też bieli za oknem,  jak wtedy, kiedy się poznali  i  niebezpiecznych falban sopli, które groziły niemiłym incydentem. Zamiast tego, szarość w duszy idealnie komponuje się z krajobrazem. W dodatku - szkielet kaloryferów bezczelnie obnaża swoje zimne, chude  żeberka!

Tak,  myśli Józek - nawet kaloryfery sprzysięgły się przeciwko mnie! 

 Podenerwowany odkręca kurek z wodą, aby nalać ją do czajnika. W tym momencie słyszy przeciągłe zawodzenie. Dźwięk przypomina jęk potępionej duszy, która w swoim życiu nieźle nabroiła.

 - Tak, potwierdza kiwając głową Józek - spełnia się klątwa rzucona przez tę mściwą babę! Nie dość, że mnie opuściła, tylko dlatego, że raz jeden nie potrafiłem zapanować nad swoją chucią i przespałem się z jedną z jej seksownych koleżanek, to jeszcze powiedziała, że mnie przeklina, a jej zemsta mnie dosięgnie!

 - Wygląda na to, że właśnie zaczęła spełniać swoją obietnicę. Kto by pomyślał, że ta blond - Wenus anielica, okaże się zwykłą czarownicą? Swoją drogą mogłem się tego domyślać, kiedy  lubieżnie zawodziła i na dodatek krzyczała, gdy udowadniałem jej  swoją męskość. Pamiętam też, jak chwaliła mój potencjał. Mówiła że nikt - tak  jak ja, nie  potrafi jej zaspokoić. Tak,  zawsze wiedziałem, że baby mają diabła za skórą!  Jedyna rada, to się z nimi nie zadawać, a na frasunek, to najlepszy trunek!

 

Z tą myślą Jakub udał się do osiedlowego sklepu monopolowego,  w celu zaopatrzenia się w cudowny eliksir,  co ma moc, by wszystkie  smutki przegonić.

 

Kiedy wrócił bogatszy o flaszkę za pazuchą, sięgnął po komórkę, by zaprosić znajomego i ognistym płynem oraz spostrzeżeniami na temat kobiet się z nim podzielić. Zadzwonił do Krzyśka, odwiecznego kawalera, co zawsze był chętny, by  razem trunku się napić.

 Zamiast niego jakiś babski głos odezwał się w słuchawce. Spytał o numer, bo przez chwilę pomyślał, że się źle połączył. Głos zarechotał, a po chwili usłyszał znajomego.

 - Kuba, czemu ty ludzi  straszysz i państwu statystykę psujesz. Oj nieładnie chłopie, nieładnie !

 - Jak to psuję statystykę, zdziwił się Kuba, o czym ty do licha mówisz?

  - Jak to o czym? Właśnie z Krysią pracowaliśmy nad przyrostem naturalnym, a ty nam przerywasz tak szczytną misję ?

 - Misję,  jaką misję, o czym ty k..a mówisz?  Zapomniałeś już  o starym kumplu?  Bierz taryfę i przyjedź do mnie,  to pomożesz mi flaszkę obalić.

 - Sorry stary, ale właśnie podróżuję, odparł  rozmarzonym głosem  Krzysiek…

 - Jak to podróżujesz, przecież jesteś w domu z jakąś laską?

 - No właśnie, przytaknął  Krzysiek - idę” do tych… pagórków leśnych, do tych pól … gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała…”

 Po tych słowach Pan Krzysztof zamilkł…

- Krzysiek, co z Tobą - odezwij się, krzyknął Kuba do słuchawki! Czyś ty się trawy naćpał? Słuchaj rzuć to świństwo już lepsza czysta wyborowa!

- Nic, nic - odparł po chwili Krzyś, mnie tylko się Pan Tadeusz przypomniał.

- Jaki Pan Tadeusz, nic z tego nie rozumiem  -  stwierdził  mocno zmartwiony Jakub.

- No wiesz, niedawno Krysia mi go przyniosła. Nie martw się stary, wszystko jest o. k. Właśnie byliśmy z Krysią na wyżynach.

- Na jakich wyżynach - pytał  lekko bełkocząc Jakub, który ze zdenerwowania pociągnął  dobrych kilka łyków kojącego trunku.

- Na samym Mount Evereście stary,  mówię Tobie na samym Mount Evereście!

- No tak, już wszystko rozumiem.  To pewnie przez tą wyprawę w głowie się Tobie pokiełbasiło, no bo w końcu tam , na tym Mont Evereście,  to  nie ma tlenu i stąd tak bez sensu gadasz!  Bardzo mi przykro, Krzychu,  zdrowia Tobie życzę!

- Dziękuję Kubuś. Ja Tobie też, a podróże jak wiesz kształcą, na szczęście nie mam skrzydeł Ikara, zatem nie musisz się  o mnie obawiać.

-  Ikara, jakiego Ikara?... Chyba red - bulla?  Czy o niego Tobie chodziło?

- Nie, nie.  Ikara -  tego co mu ojciec Dedal skrzydła z wosku zrobił.

- Ikar, Dedal  -  nic z tego nie rozumiem. Coś chyba sporo tej trawki było...

- Do widzenia - odparł Jakub jeszcze bardziej przygaszony. Tak, myślał ponuro. Wiedziałem, że kobiety mają na niego zły wpływ, ale nie sądziłem, że aż tak się biedak stoczy. Z tą Kryśką nie tylko trawę jara, lecz jeszcze  trójkąty, a  nawet czworokąty tworzą! Nie dość, że był z nimi jakiś Tadeusz, to potem jeszcze Ikar do nich dołączył…

- Zawsze wiedziałem, że baby  to nic dobrego! Na  mnie moja była klątwę rzuciła, a teraz ten biedny Krzysztof rozum stracił. Szkoda chłopa, taki był porządny  -  do tańca i do różańca. Tak. Zawsze mówiłem, że lepiej  się z kumplem napić, niż w babskim towarzystwie przebywać!  No i na zmarnowanie mu przyszło.

- No to chlup, ostatni łyczek za zdrowie mojego przyjaciela. Tak,  nie ma to jak dobre towarzystwo. Nawet mróz i szaruga za oknami wtedy  nie straszna. Od razu człowiekowi weselej, a i rozgrzewa  jak się patrzy!  Za to z babami to same tylko kłopoty,  bo nie dość,  że z kumplem wypić nie dadzą,  to mu całkiem we łbie pomieszają,  że już z takim porozmawiać nie idzie. Tak flaszeczko kochana -  ty mnie nie zdradzisz i na manowce nie wyprowadzisz!

Po tych słowach Kuba poczuł  jak mu się ciepło zrobiło nie tylko na duszy, ale i na nodze, gdy ciepły strumień moczu na nią wylał. Po chwili spał już  jak zabity, a w pokoju słychać było echo jego głośnego chrapania…

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Inni autorzy Czy zima o spożyciu przypomina?...