Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Rozmowy z dalitem. Apokalipsa

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 176
SłabyŚwietny 

Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni „niedotykalni", przez to, że wykonują tzw.”nieczyste zawody”. Hipotetycznie w Polsce dalitem zostać może każdy.

 

 

- Janku! Zimno wszędzie, mokro wszędzie, co to będzie, co to będzie?...

- Niebo zachmurzone więc i zimno jest. To energia słoneczna warunkuje przebieg wszystkich procesów w atmosferze. Promienie słoneczne ogrzewają ziemię, która następnie przekazuje ciepło troposferze. Pojawi się słoneczko na niebie, to skończy się zimno i wilgoć. Proste, no nie?

 

- Problem w tym, że o tej porze roku słońce powinno stać wysoko i grzać ostro. Tym razem jest inaczej. Nie wiadomo, czy słoneczko jeszcze istnieje, a jeżeli nawet jest, to gdzie... leży. Mająca swój początek w połowie kwietnia erupcja wulkanu na Islandii ciągle wyrzuca do atmosfery tony pyłu i pary wodnej. Tak powstała chmura, która rozciąga się nad Europą i sięga Afryki. To nie tylko okresowy paraliż ruchu lotniczego, ale przede wszystkim warstwa izolująca Ziemię od Słońca. Wulkan nadal jest bardziej aktywny niż polscy budowniczowie wałów przeciwpowodziowych przez poprzednie lata, więc chmura pyłowo-parowa staje się coraz bardziej wypasiona, zwiększa się też jej zasięg sukcesywnie. Gdyby taki progres miała regulacja rzek i budowa zbiorników retencyjnych w Polsce, to od lat nie musielibyśmy borykać się z problemami hydrologicznymi. Stosunkowo niska temperatura powoduje skraplanie nadmiernych ilości pary wodnej. Dlatego nękają nas obfite deszcze, które spowodowały tak gigantyczną powódź - zwłaszcza w Europie Środkowej.

- Wydaje mi się, że powodzie są nie tylko efektem wyziewów wulkanicznych. Zwróć uwagę, że znad Atlantyku Europę atakuje niż za niżem, zasilając Stary Kontynent coraz to nowymi masami wilgotnego powietrza. To naturalne, że związane z rotacją Ziemi siły Coriolisa przepychają na półkuli północnej masy powietrza z zachodu na wschód. Tylko skąd tyle niżów się bierze? Jak pamiętam, zawsze tak było, ale przemieszczały się na przemian wyże z niżami, a w tym roku niemal zupełnie brakuje obszarów wysokiego ciśnienia.

 

- Też to spostrzegłem. Przyczyną może być wybuch i zatonięcie platformy wiertniczej w Zatoce Meksykańskiej. Okazało się, że po tym zdarzeniu wystąpiły aż trzy wycieki ropy naftowej. Każdego dnia do wód zatoki trafia ponad 810 tysięcy litrów czarnego złota. Gigantyczna i stale powiększająca się plama ropy zagraża skażeniem południowo-wschodniego wybrzeża USA, w kierunku którego spychają ją wiatry i prądy morskie. Próby likwidacji wycieków ropy z dna morskiego na razie mają taki efekt jak nauka skina tolerancji. Aby zapobiec coraz groźniejszym skutkom tej katastrofy ekologicznej zdecydowano się na "kontrolowane wypalanie" ropy.

- Rozumiem. Wypalana każdego dnia plama potrzebuje zwiększonej ilości tlenu. Zasysa więc powietrze z obszarów przyległych powodując w nich jego rozrzedzenie i obniżenie ciśnienia. W miejscu spalania ciśnienie ulega zwiększeniu, gorące i zawierające duże ilości pary wodnej oraz ropopochodnych zanieczyszczeń powietrze szybko przemieszcza się w górne warstwy troposfery. Siły Coriolisa robią swoje - wytworzone sztucznie niże przepychają przez Atlantyk w kierunku Europy i Afryki Północnej. Równolegle zanieczyszczone powietrze z dużą ilością pary wodnej przemieszcza się górą w tym samym kierunku. Trafiając na chmurę wyziewów wulkanicznych miesza się z nią uzupełniając skroploną już parę wodną. Takie ciągłe zasilanie gwarantuje nam stałą, deszczową pogodę.

 

- Mało tego. Podążające na wschód masy zepsutego powietrza najczęściej nad Polską lub w niedalekim sąsiedztwie jej granic, trafiają na wschodni wyż kontynentalny - taki twardy i wredny, który blokując ich dalsze parcie na wschód, kieruje je na południe. Tworzy się swoisty wir nad Słowacją, Węgrami, Czechami i Polską, który będzie trwał aż do wyczerpania zapasów tlenku wodoru zawartego w chmurach. Na styku zimnych i wilgotnych mas powietrza z suchym i gorącym powietrzem kontynentalnym, powstają burze gwałtowniejsze od tych sejmowych, a nawet trąby powietrzne bardziej niszczycielskie od trąb poselskich upatrujących wszelkich nieszczęść w przynależności Polski do Unii Europejskiej. Bieżące zasilanie z bogatego zachodu powoduje, że nie wiadomo kiedy ten proces zakończy się.

- Ulewy mogą ulec złagodzeniu, gdy wyciek ropy naftowej w Zatoce Meksykańskiej zostanie ujarzmiony. Śmieci ze skażonego akwenu Amerykanie mogą sobie potem spokojnie sprzątać, byle wypalanie ropy zakończyli. Pozostaje jeszcze dymiący stale Eyjafjallajokull. Nie wiadomo, kiedy jego obecny boski gniew skończy się, więc izolacyjna warstwa pyłu będzie nadal powiększać się we wszystkich kierunkach. Emitowane do atmosfery nadmierne ilości pary wodnej będą się skraplać w postaci ulewnego deszczu na kontynencie europejskim, głównie w jego środkowej części. Wszystko wskazuje więc na to, że teraz nastąpił dopiero początek powodzi, które mogą nas nękać jeszcze bardzo długo.

 

- Ostatnio jeden z kandydatów do godności prezydenckiej przypomniał fakt znany od wielu, wielu lat: spośród wszystkich państw europejskich Polska posiada największy deficyt wody w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Od czasu do czasu nękają nas powodzie, niszczą infrastrukturę, gospodarkę, a nawet mienie bogatych inaczej dalitów. W końcu woda spływa do morza i znów zaczyna nam jej brakować. Ów mędrzec pominął jednak fakt, że w nie tak odległej przeszłości był jednym z szamanów, którzy mogli zakląć proces budowy zbiorników retencyjnych w naszym kraju. Miał jednak poważniejsze zajęcia rewizjonistyczne i prowokacyjne, więc nie zrobił w tym kierunku nic. Jego poprzednicy snuli piękne plany, następcy je przejęli, a wszystko na razie skończyło się jak zwykle: na czczym gadaniu. Skoro dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane, to pomódlmy się jeszcze raz, i jeszcze raz, i... Może ta niezwykle skuteczna metoda rozwiązywania egzystencjonalnych problemów nam pomoże? No to na Jasną Górę! Kupą mości panowie!

- Gdyby politycy zamiast koncentrować się na specsłużbach, kłótniach i wzajemnym podcinaniu sobie korzeni, mieli na uwadze dobro kraju, to polski dalit nie odczułby tak katastrofalnie obecnej powodzi. Wszystkie znaki na niebie i ziemi zwiastują, że to jeszcze nie koniec nieszczęść. Przecież wkrótce zacznie topnieć majowy śnieg w górach, a końca ulewnych deszczy nie widać.

 

- Jeżeli wyziewy wulkaniczne będą trwały nadal, to tego lata słoneczko nie ogrzeje ziemi jak Pan Bóg przykazał. Zimą więc nie będzie mogła oddawać atmosferze należnej ilości ciepła. Dlatego można spodziewać się, że najbliższa zima będzie długa, mroźna, z obfitymi opadami śniegu. Zmarzlina dotrze głębiej niż zazwyczaj, co może skutkować awariami instalacji wodnych, gazowych i grzewczych. Napowietrzne energetyczne linie przesyłowe będą zrywać się pod ciężarem śniegu i lodu. Czego więc może spodziewać się dalit w swoim domu, o ile jeszcze nie spłynął on z wodą?

- Wielu szczęśliwych dalitów zapewne nie doczeka wiosny, która przyniesie kolejne zniszczenia. Politycy znów mówią, snują plany, obiecują. Jeżeli zamiast egzaltowanego gadania zabiorą się do roboty, to może uda się jeszcze wyjść Polsce z etapu ciągłych, pięknych planów i niezmaterializowanych marzeń. Żeby tylko nie okazało się, że na ich realizację jest już za późno. Żeby nie okazało się, że na skutek wieloletnich zaniechań wszystkie środki pochłonie naprawianie bieżących szkód i zabraknie ich na niezbędne inwestycje. Będą się wtedy zastanawiać, jak zatkać dziurawy budżet? Dalit odpowie im zwięźle i logicznie: - Tym, czym najlepiej umiecie: kupą, mości panowie! Jeżeli tak się stanie, to może okazać się, że skutkiem zaniedbań, pychy i próżności klasy samej dla siebie jest początek apokalipsy.

                                                                                          Bogusław Sielecki

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Inni autorzy Rozmowy z dalitem. Apokalipsa