Nieliczni zajmujący się jego dokonaniami historycy nazywają go „Cydem Nowej Francji”. Zasłużył na najwyższe oceny; był żeglarzem, żołnierzem, przywódcą politycznym, badaczem i odkrywcą, przedsiębiorcą, organizatorem kolonii i dyplomatą. Był też zwycięzcą w największej arktycznej bitwie morskiej w dziejach Ameryki Północnej.
Pierre, trzeci z dwunastu syn Charlesa LeMoyne, urodził się w 1661 roku w Longueil w pobliżu Montrealu. Jego ojcem był znany osadnik, tłumacz, przewodnik i handlowiec młodej francuskiej kolonii. Młody Pierre otrzymał staranne wykształcenie w Montrealu, ale szybko zorientował się, że jego serce skłania się ku karierze wojskowej. Miał czternaście lat, gdy został wysłany do Francji, by uczyć się wojskowego rzemiosła. Siedem lat służył we francuskiej flocie, a gdy wrócił do rodzinnej Nowej Francji, prędko zorientował się, iż nabyte umiejętności bardzo przydadzą się ojczyźnie. Trwała coraz ostrzejsza rywalizacja francuskich osadników z angielską Kompanią Zatoki Hudsona – głównie o handel na wybrzeżach tej zatoki.
W 1682 roku Anglicy dysponowali już pięcioma dobrze przygotowanymi fortami i faktoriami u ujść rzek Moose, Rupert, Albany, Servern i Hayes. Montrealscy kupcy z roku na rok tracili indiańskich kontrahentów – dostarczycieli futer. Sam król Francji Ludwik XIV zlecił gubernatorowi Nowej Francji, by coś z tym zrobić – chociaż akurat na terenie europejskim panował rzadki okres pokoju w stosunkach francusko-angielskich. W 1685 roku król Ludwik nadał francuskiej kompanii handlowej La Compagnie du Nord przywilej handlowania na obszarze wokół faktorii York należącej do Kompanii Zatoki Hudsona. Jak by na to nie patrzeć – była to prowokacja i próba wywołania konfliktu zbrojnego. Gubernator Nowej Francji nie zwlekał i zorganizował wyprawę zbrojną z zadaniem zaatakowania fortów u ujść rzek Moose i Rupert. Na czele ekspedycji stanął doświadczony Pierre de Troyes, ale młody Pierre LeMoyne miał być jego zastępcą. Po raz pierwszy Nowa Francja podjęła konkretne działania wojskowe na kanadyjskiej północy.
Wyprawa pokonała niemal półtora tysiąca kilometrów trasy przez kanadyjską dzicz i w osiemdziesiąt dni dotarła do Moose Factory. Zaskoczony angielski garnizon poddał się po krótkotrwałym oporze. Dalsza akcja u ujścia rzeki Rupert pozwoliła na pochwycenie angielskiego slupa „Craven”. Dokonał tego oddział pod dowództwem Pierre LeMoyne. W nagrodę, młody oficer otrzymał przywilej zaatakowania z przejętego okrętu najsilniejszej angielskiej placówki u wybrzeży Zatoki Hudsona – Albany Fort. Po kilkugodzinnym bombardowaniu i ten fort poddał się francuskim oddziałom.
Przez następne dziesięć lat Pierre LeMoyne wielokrotnie wracał na wody Zatoki Hudsona, w stałych walkach z Anglikami umacniając wody Zatoki Hudsona, w stałych walkach z Anglikami umacniając interesy francuskie w tym regionie. Kolejna wizyta na pokładzie fregaty „Pelican” o mało co nie skończyła się dla młodego oficera tragicznie. Gdy jego okręt szykował się do kolejnego ataku na angielski fort, Pierre LeMoyne nagle stwierdził, że drogę na otwarte wody zatoki odcinają mu trzy angielskie okręty. Dwa z nich były uzbrojonymi statkami Kompanii Zatoki Hudsona, ale trzecim była fregata Royal Navy HMS „Hampshire” – znacznie silniejszy okręt od francuskiego rywala. Starcie, które przeszło do historii jako „Bitwa o Zatokę”, trwało krótko.
Umiejętnymi manewrami i kanonadą Pierre LeMoyne zdołał zatopić angielską fregatę i wziąć do niewoli jeden ze statków Kompanii. Ciężko uszkodzony francuski okręt musiał zadowolić się jednym pryzem, bowiem nie był w stanie doścignąć drugiego angielskiego statku, salwującego się ucieczką. Reputacja Pierre LeMoyne w Nowej Francji została tym samym ugruntowana.
W imieniu Nowej Francji, Pierre LeMoyne, sieur d’Iberville kontynuował z powodzeniem karierę dowódcy, zadając poważne straty Anglikom. Udało mu się nawet przekonać niezbyt energicznie troszczące się o swoją kolonię władze w Paryżu, by mógł zaatakować Nową Fundlandię. Mimo braku dostatecznego wsparcia z centrali w Paryżu zdołał zburzyć mury miasta St. John’s i zająć 90 statków, wziąć do niewoli siedmiuset żołnierzy przeciwnika, zabić dwustu z nich i przejąć na własność Francji 190 tysięcy kwintali suszonego dorsza. Największe trudności, jakie sprawił swoim przeciwnikom, wynikały z niesłychanej – jak na owe czasy – ruchliwości dowodzonych przez niego oddziałów. Anglicy nigdy nie wiedzieli kiedy i gdzie uderzy i zastanawiali się, jak zdołał on w takim tempie pokonać tak trudny teren na tak wielkich dystansach. Pierre LeMoyne zaś wyciągnął wnioski z doświadczeń rodzimej ludności Nowej Francji i wyposażył swoich żołnierzy w rakiety śnieżne.
Nic dziwnego, że Anglicy wkrótce zaczęli o nim mówić używając przydomku „Anioł zagłady”.
Pierre LeMoyne zdołał także odnieść liczące się sukcesy w walkach na wodach zatoki Fundy. Wielokrotnie zwyciężał w pojedynkach z przeważającymi siłami przeciwnika. A w trudnościach – jak na przykład po zakończeniu Bitwy o Zatokę, gdy poważnie uszkodzony „Pelican” zaczął tonąć – Pierre LeMoyne wykazał się najważniejszą cechą dobrego dowódcy: spokojem i umiejętnością wydobycia z opresji siebie i podwładnych mu ludzi. Nic, więc dziwnego, że wojenne losy wynagrodziły mu wszystkie trudy – mało że zwyciężył w bitwie i zajął cenny pryz, to jeszcze zdołał kontynuować atak na fort York Factory i zdobyć dobrze przygotowane umocnienia. Echa zwycięstw Pierre LeMoyne rozniosły się po całej Nowej Anglii, aż po kolonię Wirginii. Zajęty zaś przez niego fort miał pozostać w rękach francuskich przez następne szesnaście lat.
wody Zatoki Hudsona, w stałych walkach z Anglikami umacniając interesy francuskie w tym regionie. Kolejna wizyta na pokładzie fregaty „Pelican” o mało co nie skończyła się dla młodego oficera tragicznie. Gdy jego okręt szykował się do kolejnego ataku na angielski fort, Pierre LeMoyne nagle stwierdził, że drogę na otwarte wody zatoki odcinają mu trzy angielskie okręty. Dwa z nich były uzbrojonymi statkami Kompanii Zatoki Hudsona, ale trzecim była fregata Royal Navy HMS „Hampshire” – znacznie silniejszy okręt od francuskiego rywala. Starcie, które przeszło do historii jako „Bitwa o Zatokę”, trwało krótko.
Umiejętnymi manewrami i kanonadą Pierre LeMoyne zdołał zatopić angielską fregatę i wziąć do niewoli jeden ze statków Kompanii. Ciężko uszkodzony francuski okręt musiał zadowolić się jednym pryzem, bowiem nie był w stanie doścignąć drugiego angielskiego statku, salwującego się ucieczką. Reputacja Pierre LeMoyne w Nowej Francji została tym samym ugruntowana.
W imieniu Nowej Francji, Pierre LeMoyne, sieur d’Iberville kontynuował z powodzeniem karierę dowódcy, zadając poważne straty Anglikom. Udało mu się nawet przekonać niezbyt energicznie troszczące się o swoją kolonię władze w Paryżu, by mógł zaatakować Nową Fundlandię. Mimo braku dostatecznego wsparcia z centrali w Paryżu zdołał zburzyć mury miasta St. John’s i zająć 90 statków, wziąć do niewoli siedmiuset żołnierzy przeciwnika, zabić dwustu z nich i przejąć na własność Francji 190 tysięcy kwintali suszonego dorsza. Największe trudności, jakie sprawił swoim przeciwnikom, wynikały z niesłychanej – jak na owe czasy – ruchliwości dowodzonych przez niego oddziałów. Anglicy nigdy nie wiedzieli, kiedy i gdzie uderzy i zastanawiali się, jak zdołał on w takim tempie pokonać tak trudny teren na tak wielkich dystansach. Pierre LeMoyne zaś wyciągnął wnioski z doświadczeń rodzimej ludności Nowej Francji i wyposażył swoich żołnierzy w rakiety śnieżne.
Nic dziwnego, że Anglicy wkrótce zaczęli o nim mówić używając przydomku „Anioł zagłady”.
Pierre LeMoyne zdołał także odnieść liczące się sukcesy w walkach na wodach zatoki Fundy. Wielokrotnie zwyciężał w pojedynkach z przeważającymi siłami przeciwnika. A w trudnościach – jak na przykład po zakończeniu Bitwy o Zatokę, gdy poważnie uszkodzony „Pelican” zaczął tonąć – Pierre LeMoyne wykazał się najważniejszą cechą dobrego dowódcy: spokojem i umiejętnością wydobycia z opresji siebie i podwładnych mu ludzi. Nic więc dziwnego, że wojenne losy wynagrodziły mu wszystkie trudy – mało że zwyciężył w bitwie i zajął cenny pryz, to jeszcze zdołał kontynuować atak na fort York Factory i zdobyć dobrze przygotowane umocnienia., Echa zwycięstw Pierre LeMoyne rozniosły się po całej Nowej Anglii, aż po kolonię Wirginii. Zajęty zaś przez niego fort miał pozostać w rękach francuskich przez następne szesnaście lat.












