- Janku, nawet sobie nie wyobrażasz, jakim uzdrowicielskim balsamem dla mojego ucha stało się stwierdzenie byłej połówki pryncypała narodu, że musimy raz na zawsze skończyć polsko-polską wojnę, bo ona nic dobrego nie przyniosła, a przyniosła wiele zła. W wielu miejscach potrzebny jest kompromis. Nie uwierzyłbym, gdybym na własne uszy tych słów nie słyszał.
- Nie ciesz się tak, bo to brzmi bardzo groźnie, zwłaszcza w mieście, w którym brat jego rodzony odsłonił pomnik ku czci bandyty, mordercy i gwałciciela – żeby czasem nie wygasł “Ogień” rewanżyzmu. Twoje gołębie serce zrozumiało tę myśl jako chęć pojednania. Nic bardziej mylnego. Za słowem: “skończyć” w tych ustach może kryć się sens: “wygrać ostatecznie”, czyli raz na zawsze “wyciąć” dalitów o odmiennych przekonaniach.
- Może się jednak mylisz?
- Czy naprawdę jesteś takim naiwniakiem? Wojna ta w jego pojęciu nic dobrego nie przyniosła, bo stracił swoją ukochaną... władzę. Ostał mu się jeno kot. Kompromis w jego pojęciu znaczy, że pedał przestanie być pedalem, że muzułmanin się przechrzci, że czarny się wybieli, że Niemiec, Rosjanin, czy jakiś inny Francuz będzie czołem bił przed jego “majestatem”, że nikt nie opoważy się wypowiedzieć “wstydliwej” prawdy, iż Jezus był Żydem. W sumie to nie jest kompromis, a tylko wielka kompromitacja...
- Twierdzi jednak, że powinna być prowadzona mądra i dobra polityka gospodarza. Powinna być nastawiona na interesy każdego obywatela, nie dzielić Polski na lepszą i gorszą. Społeczeństwo jest organiczną całością.
- Dobrze prawi - dać mu wódki! Mądre zapewne było trwonienie dorobku Polaków na “becikowe” w okresie dobrej koniunktury. Kto wie, ile tych pieniędzy wydano na “beciki”, a ile po prostu poszło przelewem zainwestowane w rozweselacze szarego dnia dalita? Mądre było przekonanie, że dobra passa trwać będzie wiecznie i nie trzeba zabezpieczyć kraju przed ewentualnym kryzysem gospodarczym? To się nazywa dobra i prorozwojowa “polityka gospodarza” - taka bez inwestowania wypracowanych środków w lepszą przyszłość, za to z rozbuchanym ich rozdawnictwem! Cóż się dziwić skoro nieomylnej wyroczni pomyliła się krzywa Leffera ze skrzywieniem Leppera! Czy jesteś pewien, że teraz ten mędrzec nie pomyli bloga z buldogiem, doga z hot dogiem, konta “online” z kontem “myline”?
- Podoba mi się twierdzenie, że polityka nie może być podporządkowana żadnym zamkniętym doktrynom. Doktrynerstwo kończy się źle. Każda prowadzi do różnego rodzaju błędów.
- Zastanawiam się, czy miał na myśli swoją doktrynę, czy tylko wszystkie pozostałe? Trudno mi uwierzyć, że umiałby zrezygnować z roli nieomylnej wyroczni w kwestii uznania kogoś za Polaka (lub nie) - bez względu na miejsce urodzenia i wszelkie inne względy. Czy umiałby uznać za patriotę kogoś, kto nie jest nacjonalistą? Czy Żyd, Murzyn, “komuch”, protestant, prawoslawny, gej czy “lesba” mogą być “prawdziwymi” Polakami? Chyba nie, bo to są te “złe doktryny” i nie mieszczą się w “jedynie słusznym widzeniu świata” ( ale zaprawdę – bez doktrynerstwa zapewne), więc są złem samym w sobie. Takie zło w narodzie trzeba koniecznie tępić, bezwzględnie je zwalczać.
- Ale z Ciebie kawał wała... Żeby w Polsce wszystkie wały takie były, to nie mielibyśmy powodzi! W końcu chyba nam wszystkim chodzi o właściwe ułożenie tego wszystkiego, co określa naszą międzynarodową pozycję. Mamy wielkich sąsiadów. Musimy starać się skorzystać (jak rozumiem) z każdej okazji, by wokół nas było dobrze, by budować, coś co jest naszą szansą i siłą. Na wszystkich kierunkach: na wschód, zachód, północ i południe.
- Czy Ty naprawdę jesteś taki tępy, czy tylko udajesz? Gdyby w Polsce wszystkie wały były takie jak zwykły, przeciętny dalit, to mielibyśmy taką pozycję, w której dobrze by nam się powodziło. “Niewały” umiały porozumieć się już logicznie ponad podzialami i krzywdami historycznymi z Niemcami (a krzywdy zazwyczaj przez zwykłych, prostych dalitów postrzegane są jako wzajemne). Dzięki “niewałom” tak nas postrzega także Rosja, która wreszcie może i powinna zostać naszym partnerem, autentycznym sprzymierzeńcem, bo taki jest dzisiejszy interes obu naszych narodów! Płytkim umysłom sterowanym historycznie trudno to pojąć, bo zawsze i na przemian byliśmy dla siebie wzajemnie agresorami. Nikt dziś nie jest w stanie policzyć, ile istnień ludzkich po obu stronach ta nacjonalistyczna głupota zniszczyła. Czas zerwać ten odwieczny łańcuch goryczy... Tylko tego iście patriotycznego czynu nigdy i w żaden sposób nie będzie w stanie dokonać jakikolwiek nacjonalista... I nie nazywaj mnie nigdy wałem! “Niewałem” możesz, proszę bardzo...
- Mam Cię! Nie możesz być przeciwny stwierdzeniu, że musimy dobrze rozwijać się, budować pomyślność naszej Ojczyzny. Zrobimy to jeśli będziemy żyli w prawdzie. Polscy obywatele mają prawo wiedzieć, co wszystko w naszym życiu społecznym jest dobre, a co złe. Musimy znać prawdę, na kłamstwie nie możemy niczego budować.
- Teraz zgadzam się z Tobą w pełni! To stwierdzenie może przechylić w drugą stronę szalę mojej akceptacji i sympatii! Nie wchodźmy w niuansy umożeń prowadzonych niegdyś przez prokuraturę śledztw – powiedzmy, że było i minęło... Rozumiem, że zgodnie z deklaracjami nadszedł czas prawdy. Polski dalit dowie się zatem z ust spokorniałego nawróconego, pragnącego ponad wszystko być człowiekiem o uczciwości bez skazy, wszystkich szczegółów afer: Fundacja Prasowa Solidarności i Telegraf. Pozostałe zostawmy na później. Szczere przyznanie się do winy z autentycznym żalem za grzechy na pewno znajdzie ogólne uznanie, a u niektórych dalitów nawet wybaczenie. Istotnymi nie są słowa, czcze deklaracje, lecz czyny. Dalit dokonując wyborów nie powinien kierować się sercem i uczuciami, lecz rozumem pracującym dla jego korzyści. Wiadomo, że jeśli ktoś ma miękkie serce, to potem musi mieć twardą... wiadomo co. Jeżeli więc zagrabione ubogim dalitom mienie wartości miliardów złotych zostanie dobrowolnie zwrócone, to będę w stanie uwierzyć w autentyczne nawrócenie. Czy tak się stanie? Wątpliwe, ale o wszystkim może przesądzić... telegraf.
Bogusław Sielecki












