Z babskiej perspektywy
Działo się to w czasach licealnych. Wraz z moją przyjaciółką postanowiłyśmy sprawdzić, jak rozprzestrzenia się plotka. Okazja ku temu była idealna, bo właśnie byłyśmy na obozie teatralnym w Krakowie, gdzie z całą klasą, przez dwa tygodnie zaliczaliśmy co wieczór jeden spektakl, a w dzień zwiedzaliśmy miasto i okolice. Zatrzymaliśmy się w schronisku PTTK, w pokojach po kilka osób, chyba nawet 10, ale ręki nie dam sobie uciąć, w każdym razie łóżka były piętrowe, to może 8? Dużo w każdym razie. Takie zagęszczenie jest idealnym podłożem plotki, o to nam chodziło. Miałyśmy koleżankę, która była straszna porządnicka. W stosunku do tego, co się dzieje wśród młodzieży teraz, szczególnie na takich wyjazdach, to my wszystkie mogłybyśmy do zakonu iść bez nowicjatu, od razu na święcenia, ale wtedy wydawałyśmy się sobie szalone jak klacze na wiosnę, a Magda, no cóż, nudna i zbyt stateczna jak dla nas. Poza tym kompletnie aseksualna.
Opowiedziałyśmy jednej dziewczynie, udając oburzenie pomieszane z kosmicznym zdziwieniem, żeby dać jej wrażenie, że to nas poruszyło, że Marta grała w karty zamknięta w pokoju z chłopakami. Nic wielkiego, klasa była zgrana, mieszane towarzystwo nie było niczym dziwnym. Ale Magda! No, i wiesz, cicho sza, po co ma się roznieść. Tyle. Do wieczora już nikt nie pamiętał, że plotka była puszczona w ruch przez nas i wróciła do nas oto taka opowieść, oczywiście przekazana w wielkiej tajemnicy - ale nie mów nikomu, mówię wam, bo ufam, że zachowacie to dla siebie – Marta, wiesz ona taka naiwna i w sumie dziecinna, dała się namówić przez chłopaków, grali w pokera rozbieranego i ona musiała widocznie przegrywać, bo ktoś ją widział, i to z wiarygodnego źródła informacja, że ona siedziała na łóżku z Michałem i była dosłownie półnaga, a po drugiej stronie jeszcze dwóch chłopaków. Oni potem sobie poszli i ona została z Michałem całkiem sama – I tu pokazał się na twarzy ‘donosiciela’ wymowny wyraz twarzy, który sugerowałby, ze Magda z Michałem coś tego….
Miałyśmy ubaw nieziemski, w pewnym momencie postanowiłyśmy jednak, że trzeba to zatrzymać i wszystkim wyjaśnić, jak się z nimi zabawiłyśmy, może i niecnie, ale przecież miał to być również eksperyment. Skończyło się tak, że nikt nam nie uwierzył, Magda się obraziła i miała rację, bo najbardziej ta plotka dotknęła ją. A my dostałyśmy nauczkę, że nie można eksperymentować cudzym kosztem. Niemniej byłyśmy zafascynowane tempem, w jakim plotka się rozrosła, przeobraziła i wróciła do nas całkiem inna w treści.
Odkąd jest w Irlandii nas tak wiele, odkąd tworzą się duże skupiska Polonii, problem plotek powraca często, bo nie ma co ukrywać, jesteśmy strasznie rozplotkowanym narodem. I nie chodzi mi tu o zwykłą wymianę informacji, a o fakt, że jeden drugiemu powtarza rzeczy, nadinterpretując fakty, dodając od siebie wiele, a subiektywne wrażenia podaje jako wiadomości ‘ze sprawdzonego źródła’. Każdy ma prawo do tego, żeby w gronie zaufanych sobie ludzi powiedzieć to czy tamto, poddać kogoś innego ocenie, jeżeli ktoś twierdzi, że nigdy, ależ skąd i wcale, jest zwykłym hipokrytą. Ale ocena a konfabulacja to są dwie różne rzeczy, przeinaczanie faktów i puszczanie ich w ruch może ranić, no i jest po prostu zwykłą podłością. Powiedzenie o kimś, że nie bardzo lubimy z nim imprezować, bo wydaje się nieszczery, a poza tym szybko się upija i jest hałaśliwy – to ocena, ale informacja, że podczas każdej imprezy koleś się upija, jest agresywny i podwala się do małoletnich dziewczyn, w sytuacji, kiedy taka sytuacja nie miała miejsca, jest zwykłym chamstwem.
Niestety nic w przyrodzie nie ginie, „syndrom Magdy” dopadł i mnie, padłam ofiarą plotki i pomieszania faktów; wcale bym tego nie próbowała wyjaśnić, bo mi na zdaniu wielu ludzi zwyczajnie nie zależy, ale wplątano w to Bogu ducha winną dziewczynę i chodziło o wyprostowanie tego ze względu na nią. Przekonałam się, że przy tej okazji straciłam przyjaciółkę (tak o niej myślałam), a im bardziej staram się zawiłość przekazu rozwikłać, tym bardziej wydaje się to wszystko poplątane. Guy de Maupassant powiedział kiedyś, że wystarczy mówić prawdę, żeby nam nie uwierzono. W wypadku plotki, wszelkie brednie przyjmują się dużo szybciej i są bardziej wiarygodne, niż prawda. Bo prawda kochani, przeważnie bywa nudna i nieciekawa.
Kasia Hordyniec (kasia.eire@gazeta.pl)












