Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Rozmowy z dalitem. Dżuma

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 112
SłabyŚwietny 

Ku pamięci Fot.Piotr Żyła
Ku pamięci Fot.Piotr Żyła
Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni „niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. „nieczyste zawody”. Hipotetycznie w Polsce dalitem zostać może każdy.

 

- Kilkanaście razy, Janku, analizowałem opublikowany stenogram z gwałtownego przyziemienia prezydenckiego Tu-154M przed pasem startowym wojskowego lotniska w Smoleńsku. Ciekaw jestem, jak wkrótce polscy specjaliści zinterpretują nagrania z czarnych skrzynek, bo nasunęło się mi kilka wniosków i wątpliwości.

- Też przeczytałem ten stenogram, ale prawdę mówiąc nie doczytałem się w nim żadnych rewelacji poza tym, że znane były załodze samolotu złe warunki atmosferyczne panujące w Smoleńsku. Pomimo tego zdecydowali się lądować i wiadomo, jaki był skutek tej decyzji. Dopiero w sześciu ostatnich sekundach niefortunnego lotu zdali sobie sprawę, że zbliża się przedwczesny i tragiczny finał tej podniebnej eskapady. Nikt nie wywierał na pilotów żadnych nacisków, nikt nie podjął decyzji o lądowaniu „na siłę”. Nawet na ponad dziesięć minut przed uderzeniem w glebę dyrektor Kazana poinformował załogę, że nie ma jeszcze decyzji prezydenta, co dalej robić.

 

- Janku, wyobraź sobie, że kierownik poinformował Cię, że wystąpił do właściciela firmy o podwyżkę pensji dla Ciebie od następnego miesiąca. Oczekujesz teraz tylko na decyzję szefa. Mija miesiąc. Właściciel nie podjął decyzji w tej kwestii. Co z tego wynika dla Ciebie?

- Co może wynikać? Dostanę wypłatę według dotychczasowej stawki.

 

- No właśnie – brak decyzji oznacza nic innego jak decyzję o odmowie podwyżki pensji dla Ciebie. Tyle, że właściciel firmy ma do tego prawo. Gorzej, gdy oczekuje się na decyzję od kogoś, kto nie ma prawa do decydowania w określonej sytuacji. Mało tego, jego łącznikiem staje się osoba nie mająca prawa przebywać w nadzwyczaj zatłoczonym kokpicie, gdzie prym już wiedzie najwyższy przełożony sił lotniczych. Taka sytuacja może dekoncentrować załogę, a nawet ją deprymować.

- No nie! Przecież robili swoje. Porozumiewali się z wieżą kontroli lotów, rozmawiali z załogą samolotu Jak-42, który nieco wcześniej wylądował szczęśliwie w Smoleńsku. Dokonywali odczytów przyrządów pokładowych i zastanawiali się, czy podjąć próbę lądowania przy tak bardzo ograniczonej widoczności polegając praktycznie wyłącznie na wskazaniach przyrządów nawigacyjnych bez kontaktu wzrokowego z otoczeniem.

 

- Zwróć uwagę, że nawigator cały czas podawał tylko wysokość bez powiązania z odległością od lotniska. Te dwie współrzędne łącznie określają tor lotu samolotu. No cóż, nawigator mógł nie mieć doświadczenia, skoro wylatał dopiero 30 godzin. Dziwi jednak brak reakcji nieco bardziej doświadczonych kolegów i ober szefa. Tu-154M wyposażony jest w radiowysokościomierz i wysokościomierz baryczny. Odczyty z radiowysokościomierza odnosiły się do rzeźby terenu, a nie do poziomu pasa startowego, na którym samolot miał wylądować. Przed dolotem do lotniska w Smoleńsku samolot musiał przelecieć nad głębokim jarem, czego załoga z uwagi na prawie zupełny brak widoczności nie mogła zauważyć wzrokowo. Gdy nawigator meldował, że samolot jest na wysokości 40-50 metrów, to była to odległość od dna jaru, a nie wysokość lotu w odniesieniu do położonego wyżej pasa startowego.

- Czyli znaczyłoby to, że w tym momencie samolot był na znacznie mniejszej wysokości niż oceniała to jego załoga. To tłumaczyłoby, dlaczego podchodząc do lądowania samolot zahaczył skrzydłem o drzewo, co ostatecznie przekreśliło szanse na uniknięcie katastrofy. Wieża kontrolna lotniska w Smoleńsku zareagowała zbyt późno, wydając komendę zakazującą lądowania i poderwanie maszyny. Nastąpiło to w momencie, kiedy samolot już prawie zetknął się z ziemią i było zbyt późno na reakcję.

 

- Trudno powiedzieć, dlaczego reakcja wieży kontroli lotów była tak opóźniona. Ktoś coś przegapił być może uśpiony błędnymi komunikatami co do aktualnej wysokości lotu podawanymi przez polskiego nawigatora. Przecież personel wieży także nie miał możliwości dostrzec wzrokowo zbliżającego się samolotu i ocenić rzeczywistego pułapu, po którym porusza się. Pokładowy system TAWS co kilka sekund wydawał polecenie podniesienia samolotu, co nie spotkało się z należną reakcją załogi. Piloci bagatelizowali wszelkie ostrzeżenia. Można odnieść wrażenie, że był to lot samobójców, zwłaszcza, że przy tak ograniczonej widoczności na podrzędnym lotnisku o kiepskim wyposażeniu wylądować bezpiecznie nie da się.

- Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć co do tej pierwszej trudno mieć pewność. Być może będąca pod silną presją psychiczną załoga doszła do wniosku, że skoro wcześniej wylądował na tym lotnisku polski Jak-42, to i im musi się udać. Nie wzięli jednak pod uwagę, że w międzyczasie znacznemu pogorszeniu uległy panujące w rejonie lotniska warunki atmosferyczne.

 

- W zasadzie lotnisko w Smoleńsku w takich warunkach powinno zostać zamknięte. Wyobraź jednak sobie jakie komentarze padałyby wówczas z ust naszych politykierów. Jestem pewien, że Putin i Miedwiediew w takim przypadku zostaliby oskarżeni o celowe uniemożliwienie uczestnictwa polskiej delegacji prezydenckiej w uroczystościach w Katyniu. Hałas byłby taki, że długo odbijałby się echem nie tylko w Polsce, ale i w świecie. Rosjanie nie mieli praktycznie wyjścia – decyzję o lądowaniu na bezpiecznym lotnisku zapasowym musieli pozostawić Polakom. Liczyli zapewne na zdrowy rozsądek załogi prezydenckiego Tupolewa. Właśnie tego rozsądku najbardziej chyba zabrakło w ten kwietniowy poranek.

- No dobrze. Jakie więc wyciągasz ostateczne wnioski co do przyczyn tej tragicznej w skutkach katastrofy?

 

- Nie ja jestem od określania przyczyn wypadków lotniczych. Od tego są specjaliści kryminalistyki, prokuratorzy i eksperci z branży lotniczej. Przeczytałem i przemyślałem opublikowany stenogram zapisów z czarnych skrzynek. Nasunęły mi się wątpliwości, spostrzeżenia i wnioski, które być może są błędne. Nie aspiruję do formułowania rozstrzygnięć ostatecznych. Nie mam zamiaru dołączyć do grona „nieomylnych” nawiedzonych ignorantów, którzy z góry znają odpowiedź na wszystkie pytania. Oni wiedzą na przykład, że katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem była największą w historii Polski. Nie mają pojęcia, że w Lesie Kabackim pod Warszawą w maju 1987 roku rozbił się Ił-62M. „Tadeusz Kościuszko” pogrzebał wówczas 183 osoby, a więc niemal dwukrotnie więcej ofiar, niż zginęło w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Ignorancja, prostackie chamstwo i awanturnictwo to dżuma żywcem pożerająca nasze społeczeństwo.

- Trudno nie zauważyć ładunku agresji wśród Polaków. Ta dżuma na pewno nas nie wzmacnia, natomiast w przyszłości zabić... może.

Bogusław Sielecki

 

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Inni autorzy Rozmowy z dalitem. Dżuma