Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni „niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. „nieczyste zawody”. Hipotetycznie w Polsce dalitem zostać może każdy.
- Niegdyś, Janku, tak na zgodę, wzmacniano nam lewą nogę. Dalit za swoją udrękę, dostał także lewą rękę. Mówiąc zaś innymi słowy: - lewy stał się aż do głowy.
- Zerwał się jak mops ze smyczy: tu zaszczeka, tam pokrzyczy. Swobód gama całkiem spora: rozwijała się Comorra. Przydybanie Lwa Rywina odnowy nie przypomina. Comorra, jak dobrze wiecie, obchodzi dwudziestolecie!
- Dzisiaj dalit bez humoru, dokonać musi wyboru. Co dla niego jest udręką? Wybór między prawą ręką i co niezłą jest zabawą, lewą nogą... także prawą. Prawa, że jest lewą twierdzi. To wyznanie mocno śmierdzi! Tak jak prawda czasem cuchnie, nim wypłynie i... wybuchnie.
- Przekuwali swoje zbroje, ręką prawą dawni woje, gdy skończyli walki piesze, dla dalitów na lemiesze. Po co bowiem nagie miecze, gdy tymczasem świat uciecze? Z wrogiem uda się pogodzić- lepiej ziemia będzie rodzić. Dziś kopniakiem prawa noga, zniweczyć ma wolę Boga! Od Lizbony aż do Wołgi, zmieniać chce traktory w czołgi. Da jej to poczucie siły, gdy świat coraz bardziej „zgniły”.
- O in vitro zapytana, noga jakaś załamana. Salwuje się więc unikiem: jestem przecież katolikiem! Tym sposobem głośno woła: istotna wola kościoła! Ręka jako bliższa głowy, macha pojednawczo słowy: dla mnie nie jest to problemem, każdy ma swoje sumienie.
- O związkach zaś nietypowych, nie może być nawet mowy! Ręka i noga, wiadomo: lubią tylko serek... homo.
- Rozprawa o gospodarce, przypomina stare harce. Każdy chce wspólnego dobra, chociaż ręka nie tak szczodra. Noga nawet wieś zepsuje, tyle jej naobiecuje. Takie to już pustosłowie, gdy zdobycie głosów w głowie. Ręka przynajmniej do zgody wciągnąć wszystkie ma narody. Tak we wspólnej pracy znoju, chce rozwoju i pokoju.
- Noga zaś rozmawiać musi z Moskalem o Białorusi?! Czyżby zrodzić się miał oto: bis pakt Ribbentrop – Mołotow? O nas bez nas można kwęknąć? A co na to Łukaszenko? Czyż wobec takiej agresji, nie zastosuje represji? Jakże wypowiedzi głupie mogą całej polskiej grupie oddać przysługę niedźwiedzią - tylko oni o tym wiedzą... Łatwo przecież rzucać słowa, gdy za nie nie spadnie głowa! Trzeba czuć robiąc przykrości brzemię odpowiedzialności! Dobrze ręka to pojęła i od nogi się odcięła.
- Coś śmignęło z dużym szumem... Nie zdołało wstrząsnąć tłumem! To latający cyrk Jary: od Londynu po Tatary. Wirująca, mała fryga jak zakręci, chce się rzygać... Kręci w prawo, potem w lewo... Jej brzęk przenosi na drzewo...
- Nie po to z drzew było skakać, żeby teraz na nie wracać! Cyrk Jary niech lata sobie, byle nie stanął... przy żłobie! Lepsza jednak jest Comorra – w końcu nie jest to Gomora. Jeśli się uzbroi w łomy, to podzieli los Sodomy. Nogi w tańcu dziś się plączą, prawa z lewą wciąż się łączą. Ciągle swe zmieniają maski oczekując na oklaski. Nawet w imię demokracji nie dają stabilizacji. Ręka bliższa głowy przecie: tylko prawa – o tym wiecie! Jednak bez zbędnej rozróby, nie powiedzie nas do zguby.
Bogusław Sielecki












