środa, 28 lipca 2010 06:32
Marek Różycki jr
Jest nadzieja - bo jakże by bez niej - że każdy odnajdzie swoją Twarz Prawdy. Chyba, że okaże się słaby i podatny na szerzące się kierunki (podaję za Witkiewiczem, ku przestrodze): neo-pseudo-kretynizm, filutyzm, na-dudka-wystrychizm, neo-naciągizm, małpizm, papugizm, neo-kabotynizm, fałszyzm, co-ślina-do-gęby-przyniesizm (...).
Nie zabrną me twory
pod żadne strzechy,
Bo wtedy na szczęście,
żadnych strzech nie
będzie.
W ogóle z tego żadnej
nie będzie uciechy,
I tylko świństwo
równomiernie rozpełznie
się wszędzie.
Stanisław Ignacy Witkiewicz
Anegdota goni anegdotę. Co będzie, jak ją dopadnie?...
Dostaję wiele identycznie brzmiących e-maili od pisarzy i poetów, którzy publikowali na łamach byłych ogólnopolskich, wysokonakładowych tygodników kulturalno-literackich czy społeczno-literackich. Płaczą przez internet: - "Dziś każdy zna się na literaturze, poprawia akcent, zmienia szyk zdania i ma względem tych co piszą - (ściśle określone, bardzo osobiste i partykularne) oczekiwania. Wszystko porządkuje i ustala: ZYSK. Ale jakże on płytki i pozorny jeno! Niebawem odbije się "obywatelską" czkawką i kacem "moralno-intelektualnym"!
A na razie ten, co "akcenty" w oficynie poprawia, ma wygląd taki, jak nie przymierzając - Nike z Samotraki. Choć sam z trudem przebrnął przez szkolne czytanki, on z ludźmi pióra będzie stawał w szranki. Taka widać nowo-moda i obecnego życia umysłowego uroda!..."
Zaprawdę, powiadam wam, ludzie - cuda, cuda, cuda... Prawie nikt nie czyta - wszyscy są po lekturze. Jak to robią, czort jedyny wie. Gdy ekspertów moc, za oknami noc! I nawet przestało mi się to wszystko rymować... Spróbuję jeszcze kilka wersów na bis.
Hemingway zanotował był, iż „pisarzy wykuwa niesprawiedliwość, tak jak wykuwa się miecz”. Owidiusz zaś dowodził (też był), że „często nieszczęście rozbudza talent”. Ja pytam, ty pytasz, on pyta, my pytamy (wszyscy błądzą?): Jak rozumieć nieszczęście? PERSONIFIKOWAĆ? Otóż to! Nieszczęście uosobione poglądy przez podział pomnaża, myśli - przez pączkowanie; pomysły bierze z rękawa. Z głowy chwilowo nie korzysta. Intelektualny naturysta.
Aura sprzyja. Szał nocy jesienno-zimowych trwa. Odcinamy kupony od kryzysu i tylko od czasu do czasu miewamy napady Człowieczeństwa. Kryzys najboleśniej dotknął ARCHITEKTÓW LUDZKICH WNĘTRZ.... Są bezrobotni. Świadectwa niedojrzałości - od dawna - rozdane.
Tylko rej wodzą brukowce i bulwarówki spod znaku Bauera: tanie sensacje, niedyskrecje, pomówienia, negliże; a gdy ktoś w to bagno wpadnie - to już się nie wyliże.....
Wcale nie szokują wyniki badań Instytutu Czytelnictwa informujące, że TEN statystyczny poświęca na czytanie KSIĄŻEK cztery minuty na dobę. Dwie godziny w miesiącu... Jedna dobę w roku! Ponoć Szekspir jest terenem szczęśliwych łowów dla umysłów, które utraciły równowagę... Być czy nie być? A może - być, ale jak? Wypłacać zasiłek dla bezmyślnych? Rekompensatę? Tylko kto komu będzie ją wypłacał? Vice czy versa?...
Stajemy się jakby bardziej biologiczni. Swoiście pojęty powrót do źródeł i korzeni! Taak, nikt nie rodzi się człowiekiem. Proces wzrastania i przyuczania do ludzkich praw i obowiązków czyni z nas istoty społeczne, myślące. Podobno… Od czasu - do czasu....
„Literatura, żeby była potrzebna, musi być górą w konkurencji z pokusami pijaństwa, rozpusty, wszelkich „małości” ludzkich oraz innych grzechów głównych. Literatura jest takim jabłkiem z drzewa wiadomości dobrego i złego, którego zakaz zrywania nie może dotyczyć, bo nawet raj bez możliwości bezgrzesznego grzeszenia stałby się dla człowieka piekłem”. (Bereza, ale - na miłość Boską! - nie kartuska....). Być górą w konkurencji... Rozgrywki w dyscyplinach życia trwają. Pasjonująca rywalizacja. Ale, ale, czy my mamy swego faworyta?... A jeśli już, to czy nie stawiamy na amatora wśród zawodowców…
Słyszę żarliwą przemowę fascynata, zapaleńca - ostatniego (?), który tak udatnie rej wodzi w salonach literackich:
- Trzeba od początku! Nauczyć! Przysposobić! Udokumentować! Kto czyta nie błądzi!.... Konkurencja konkurencją, ale są przecież preferencje. Trzeba umożliwić. Trzeba przekonać...
A historia powtarza się po wielokroć. I tylko za drugim razem jest śmiesznie... Nie jesteśmy pierwsi. Niccolo Machiavelli rzecz podsumował: „Natura ludów jest zmienna, łatwo ich o czymś przekonać, lecz trudno umocnić w tym przekonaniu. Trzeba więc urządzić się w ten sposób, aby gdy wierzyć przestaną, wlać im wiarę przemocą”. Ja pytam, gdzie świadomość? No gdzie?...
Trudna rada - trzeba wlać! Pierwsza jaskółka? Czytam: Pewien pan biorąc rozwód, jako powód podał brak orgazmu intelektualnego. Niedyskretny urok współżycia z literatem zdradza najwyższy diapazon emocji....
Najpłodniejsza okazuje się samotność! Tylko ona zmienia tryb życia na przypuszczający. I jest nadzieja - bo jakżeby bez niej - że każdy odnajdzie swoją Twarz Prawdy. Chyba, że okaże się słaby i podatny na szerzące się kierunki (podaję za Witkiewiczem, ku przestrodze) :
neo-pseudo-kretynizm, filutyzm, na-dudka-wystrychizm, neo-naciągizm, małpizm, papugizm, neo-kabotynizm, fałszyzm, solipsoderyzm, mistyficyzm, nabieryzm, fikto¬bydlęcyzm, oszukizm, neo-humbugizm, krętacyzm, udawaizm, błaźnizm, nieszczeryzm, w-pole-wprowadzizm, z-mańki-zażywizm, przecheryzm, łgizm, łgarstwizm, brać-na-kawalizm, wmówizm, co-ślina-do-gęby-przyniesizm, zawraco-głowizm, zawraco-gitaryzm, zawraco-kontrafałdyzm, omamizm, kręcizm i krętacyzm.
P.S. Całuję Mistrza a talent.
Marek Różycki jr