Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Pan Stół w natarciu

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

 Z babskiej perspektywy

stół okraągły rozkładany
stół okraągły rozkładany
Bardzo mnie cieszy fakt, że w Irlandii każdy dom ma kącik jadalny, a w nim wygodny, nierzadko rozłożysty stół, służący nie tylko do jedzenia, ale stanowiący często centrum życia rodzinnego, gdzie odrabia się lekcje lub czyta gazety, bo tam światło najlepsze i najłatwiej dużą płachtę rozłożyć.

 

Przyznacie, że dla niejednego Polaka taki mebel to widok niepospolity. Stoły, wyparte na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, z powodu ciasnoty „nowoczesnego budownictwa”, zabrały ze sobą nie tylko wygodne miejsce do spożywania posiłków, ale wiele, wiele więcej.

Czymże bowiem jest taki duży, wygodny stół ? Człowiek praktyczny, racjonalista powie pewnie, że są to kawałki drewna, obrobione i umiejętnie ze sobą połączone. Serweta, kwiaty, niedzielne obiadki i tyle. Dla mnie każdy stół ma duszę kameleona, jest taki jak jego właściciel, czasami uporządkowany i lśniący, czasami zawalony papierami i wycinankami dzieci, a jeszcze innym razem poważny - koronkowy lub wesoły - złocisty, cały w kratę. Mogłabym powiedzieć - pokaż mi swój stół, a powiem ci, kim jesteś. Zdarza się, że kiedy myślę o pozostawionych w moich rodzinnych stronach przyjaciołach i bliskich, tęsknię do ich stołów właśnie, do wspólnych wieczorów pełnych śmiechu, fantastycznego jedzonka, dobrego wina, a nade wszystko do rozmów (czasami zażartych dyskusji) i do nocy zarwanych z powodu gry w karty lub Scrabble. Wszystko to właśnie przy tych stołach się działo i doprawdy lepszego miejsca na takie spotkania nie ma.

Kiedy zaraz po ślubie wynajęliśmy kawalerkę w Warszawie, ku naszej radości znaleźliśmy w niej duży okrągły stół. Właściciel przepraszał za ten „nieporęczny mebel” na środku pokoju i zaproponował, że natychmiast, z pomocą mojego męża, wyniesie go do piwnicy. Pokój był malutki, z wnęką na łóżko i drugą na kącik kuchenny. Mimo to gwałtownie zaprotestowaliśmy. Pozostawienie stołu zmusiło nas do przyjęcia zasady poruszania się pojazdów mechanicznych na rondzie (może dlatego później, jako jedyna na kursie prawa jazdy, nie miałam z tym problemu), ale w takiej klitce nic nie było łatwe, a stół załatwiał wiele spraw - przy nim jedliśmy, pracowaliśmy i przyjmowaliśmy gości .

Nikogo pewnie nie zdziwi fakt, że pierwszym meblem w życiu, który kupiliśmy na własność, był stół. Duży, owalny, w razie potrzeby rozsuwany. Wynajęcie kolejnego mieszkania zależało od tego, czy znajdziemy dla niego miejsce. Po każdej kolejnej przeprowadzce, najważniejsze było rozłożenie łóżek i ustawienie stołu, wszystko inne mogło poczekać. W trakcie urządzania można na nim było rozpakować książki, bibeloty i szklanki, w przerwach zjeść posiłek, a wieczorem dla odpoczynku postawić pasjansa. Po przyjeździe do Irlandii byłam bardzo szczęśliwa widząc, ze wszędzie, gdziekolwiek nie poszliśmy oglądać domu do wynajęcia, były wygodne stoły. W każdym takim wynajmowanym locum, według mojej teorii kameleona, przejmowały one moją osobowość, oblekały się w kolorowe obrusy, przyjmowały na swój blat bukiety polnych lub ogrodowych kwiatów, cierpliwie znosiły odrabianie lekcji z dziećmi, z wdzięcznością towarzyszyły nam przy posiłkach, by zakończyć dzień na czytaniu prasy z dorosłą częścią domowników lub na ostatniej filiżance herbaty i uspokajającym pasjansie. Z czasem musiały się pogodzić z novum – czarnym, lśniącym laptopem, który łączył rodzinę ze światem. Po podpisaniu kontraktu o kredyt hipoteczny, po nużącym okresie formalności i oczekiwania na klucze do wymarzonego, własnego (powiedzmy) domu, co zrobiliśmy najpierw? Pognaliśmy do sklepu i znaleźliśmy piękny, rozłożysty, miodowo-złocisty stół z sześcioma wygodnymi krzesłami. I ten mebel właśnie wjechał do nowego domu jako pierwszy. Towarzyszy nam do dziś, a wieczory spędzone przy nim, na rodzinnym graniu w karty, będą już zawsze, choć nadal się odbywają, ale już to wiem, najwspanialszym, najukochańszym wspomnieniem do końca moich dni.

Wiem, że personifikacja przedmiotów czy mebli może być potraktowana jako objaw infantylności lub nadwrażliwości emocjonalnej, ale dla mnie moje otoczenie to nie rezultat działalności projektantów wnętrz lub jedynego słusznego, narzucanego nam przez czasopisma, modelu urządzania mieszkań, ale przede wszystkim wynik wypadkowej osobowości wszystkich domowników, ich oczekiwań i marzeń o własnym kąciku. Nie jest mi wszystko jedno, na czym siedzę, gdzie jadam, gram w karty i piszę listy. Popatrzcie na mój stół, a dowiecie się, jaka jestem.

                                                                            Kasia Hordyniec (kasia.eire@gazeta.pl)

Czytaj Gazetę Polską
Czytaj Gazetę Polską

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Inni autorzy Pan Stół w natarciu