Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni „niedotykalni", przez to, że wykonują tzw.”nieczyste zawody”. Hipotetycznie w Polsce dalitem zostać może każdy.
Janku! Ciekawy sen wczoraj miałem!
- Momenty były?
Ty to zaraz o momentach! Co, bez momentów nie ma snów?
- E tam! A co to za sny bez momentów? Na jawie świat jest jeden i dla wszystkich taki sam! We śnie każdy ucieka do własnego świata.
W pierwszą letnią noc miałem proroczy sen i dotyczył tego jednego wspólnego świata! Sny rodzą rzeczywistość! Jak sądzisz: dlaczego Mojżesz prowadził Izraelitów z Egiptu do Ziemi Obiecanej po pustyni przez 40 lat?
- Chodziło o wymianę pokoleń?
Zasadniczo tak! Hebrajczycy po ucieczce z Egiptu przybyli na górę Synaj, gdzie otrzymali od Boga 10 przykazań , a Mojżesz napisał im prawa, by wiedzieli, jak mają postępować. Następnie wyprawił on zwiadowców do ziemi Kananejskiej, którzy powrócili jednakże przerażeni potęgą jej mieszkańców. Swym strachem zarazili pozostałych Izraelitów, którzy zaczęli złorzeczyć Mojżeszowi. Bóg ukarał Hebrajczyków za to szemranie, skazując ich na 40-letnią tułaczkę i oznajmiając im, że do Ziemi Obiecanej wejdą dopiero ich synowie. Prawo jest po to, aby obywatele czuli się odważni, a nie po to aby napawać ich strachem. Mojżesz przewodził więc Izraelitom przez czterdzieści lat wędrówki po pustyni. W tym czasie wymarli wszyscy przyzwyczajeni do starego porządku, skażeni kompleksem niewolników.
- To Tobie przyśnił się Mojżesz?
Gdzież tam Mojżesz! To dopiero byłoby proroctwo! Mnie przyśnił się nasz kraj w roku 2029!
- Chyba rozumiem - 40 lat po transformacji, czyli jak niektórzy twierdzą, po obaleniu komunizmu...
Komunizm jest pojęciem teoretycznym nie mającym przełożenia na praktykę ustrojową. Nie mógł się więc skończyć, skoro nigdy nigdzie się nie zaczął! W naszej praktyce państwowej ta absurdalna formułka powstała w wyniku dość prymitywnego myślenia domorosłych teoretryków myśli politycznej. Nawet “najtęższe” umysły współczesnej Polski z wielką ochotą przyswoiły sobie to idiotyczne określenie, gdyż okazało się dla nich wygodne do wprowadzania w życie ustaw dekomunizacyjnych. Daje im też komfort mówienia o zbrodniach komunistycznych, przy czym równocześnie pozwala gloryfikować zbrodnie antykomunistyczne popełniane przez zbrojne podziemie. Modlą się pod figurą diabła mając za skórą!
- No dobrze, ale jak to się w końcu ma do Egiptu, Mojżesza...
Janku! O co Tobie chodzi? Daj już spokój Mojżeszowi, który wyprowadził swój lud z Egiptu! My zostaliśmy wyprowadzeni z PRL-u w pole i teraz błąkamy się po pustyniach Europy, zanim dotrzemy do Ziemi Obiecanej! Absurd zawsze drogo kosztuje, ale staje się najdroższy, gdy jego głosicielami są politycy. Jezus przemienił wodę w wino, zaś nasi politycy bywają lepsi, bo mają zdolność zamienić nawet ekonomię w fikcję! Przedsiębiorczy przedsiębiorcy są też w stanie dokonać cudu przemienienia... wina w wodę! Chyba Bóg się wkurzył na ten naród wybrany, bo kłamstwo może rodzić kwiaty, ale nigdy nie zrodzi owoców! U podstaw wyjścia naszego narodu z PRL legło 21 postulatów Solidarności z 1980 r. Pamiętasz?
- Pewnie, że pamiętam! Podstawowym postulatem była akceptacja niezależnych od PZPR i pracodawców wolnych związków zawodowych.
Więc słowo ciałem się stało! Mamy wolne, ”znaczące” związki zawodowe, a jest ich bez liku. Wrocławska fabryka Volvo rozpoczęła zwolnienia pracowników. Umowy o pracę są wypowiadane tak, by uniknąć konieczności konsultacji ze związkami zawodowymi. Wypowiedzenia dostaje miesięcznie mniej niż 30 osób, dzięki czemu firma nie musi ogłaszać zwolnień grupowych. Volvo zwalnia pracowników mimo, że wcześniej zakład porozumiał się z Solidarnością, że zwolnień nie będzie. Czy o takie przemiany chodziło?
- No a zagwarantowanie prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym i osobom wspomagającym?
Owszem, po referendum pracowniczym mogą sobie strajkować! Tylko z jakim skutkiem? Przecież pracowniczy ruch Solidarność został wmanewrowany na tory kapitalizmu! Uwłaszczona została garstka “zasłużonych” majątkiem będącym wcześniej wspólną własnością ludzi pracy. Zniszczony został przemysł włókienniczy, stoczniowy, zbrojeniowy, chemiczny, cukierniczy, cementowy, górnictwo, PKP i PGR-y. W prywatne ręce trafiły przynoszące olbrzymie dochody dla budżetu Państwa banki oraz monopole: spirytusowy i tytoniowy. Komu los daje urząd - temu często odbiera rozum!
- Postulowano też podanie realnych działań mających na celu wyprowadzenie kraju z kryzysu przez pełne poinformowanie opinii publicznej o sytuacji gospodarczej oraz umożliwienie wszystkim środowiskom i warstwom społecznym uczestniczenie w dyskusji nad programem reform.
No i stało się. Rząd obecnie ratuje budżet... znów naszym kosztem! Składka rentowa znowu pójdzie w górę, podwyższona zostanie akcyza, a może nawet VAT. Podwyżka składki rentowej to niższe pensje. Podwyżka podatków pośrednich to wieksze wydatki. Bilans łatwo sobie wyobrazić... Rząd koncentruje sie głównie na tym, jak włożyć rękę do naszych pustawych kieszeni. Pieniędzy szuka też w dywidendzie, jaką mają wpłacić do budżetu spółki z udziałem Skarbu Państwa, co jednak może zachwiać ich stabilnością. Na tym nie koniec, bo nie mniejsze problemy wystąpią z konstrukcją przyszłorocznego budżetu. Jak widać cudze błędy zawsze łatwo widzieć szeroko otwartymi oczami, własne zaś skrywa się pod zamkniętymi powiekami.
- To przytoczę jeszcze postulaty podniesienia zasadniczego uposażenia każdego pracownika o 2 tys. zł na miesiąc jako rekompensatę wzrostu cen i gwarancję automatycznego wzrostu płac ze wzrostem cen i spadkiem wartości pieniądza.
W zamian mamy pozbawienie ludzi pracy, inwalidów, kombatantów, rencistów i emerytów przyznanych im i nabytych praw w imię „walki z przywilejami”. Narzędziem dyscyplinowania ludzi stało się utrzymywanie stałej armii bezrobotnych. Najwięcej hałasu robią puste naczynia i puste głowy. Nienawiść nigdy nie jest ujmą dla nienawidzonego, ale zawsze dla nienawidzącego!
- Pamiętam, że wywalczono wtedy jeszcze zapewnienie odpowiedniej ilości miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących, wprowadzenie urlopów macierzyńskich na wychowanie dziecka płatnych przez okres 3 lat, wprowadzenie wszystkich sobót wolnych od pracy, skrócenie czasu oczekiwania na mieszkania...
Dziś wesoło, jutro goło! Nie ma sensu dobijać polskiego dalita przypominaniem co popierał, o co walczył w zestawieniu z tym co uzyskał po likwidacji państwa na pewno niedoskonałego, lecz bardziej ludzkiego od dzisiejszej Rzeczypospolitej. W PRL-u było śmiesznie, ale mniej dramatycznie. Teraz realia są bardziej dramatyczne niż śmieszne. Wówczas nieznane było bezrobocie dziś stanowiące największy problem społeczny. Śladowa była bezdomność, nędza czy korupcja. Od zawsze krytykowana służba zdrowia nie pozwalała ludziom umierać na chorobę zwaną brakiem kontraktów między szpitalami a NFZ. Jednofilarowe emerytury były znacznie wyższe od dzisiejszych. Obiecuj ludziom to czego pragną, a zwasze w swojej naiwności w te obietnice uwierzą. Jednakże owocem najtrudniejszym do strawienia jest gruszka wyrosła... na wierzbie!
- Drogi do naprawy PRL były dwie: reformowanie bądź likwidacja. Chiny poszły tą pierwszą drogą i dziś mają najwyższe tempo wzrostu gospodarczego na świecie. Polska obrała drogę likwidacji i od 20 lat pogrążona jest w periodycznie powracającym kryzysie. Samozwańcza opozycja demokratyczna PRL rozpropagowała swój dogmat o niereformowalności socjalizmu. Oczywistym bowiem było, że socjalizm nawet w najbardziej demokratycznej formie nie dopuściłby do oddania kraju we władanie kapitału, Kościoła i Stanów Zjednoczonych.
Tak więc dyktatura aparatu partyjnego po okresie przejściowym zmieniła się w dyktaturę kapitału. Sprywatyzowano i zniszczono gospodarkę państwową i spółdzielczość, wprowadzono system gospodarczy tworzący bezrobocie i ekonomiczne rozwarstwienie społeczeństwa, nastąpiła światopoglądowa dominacja Kościoła Katolickiego, poddano sektor finansowy bankom zagranicznym. Przejście z Układu Warszawskiego do NATO zaowocowało udziałem w inwazji na suwerenne państwo Irak, zaś nawet ZSRR nie wymagał od nas militarnego wsparcia w swojej wojnie afgańskiej. Gdy ze sceny schodzą bohaterowie, natychmiast wkraczają na nią błazny.
- I to wszystko Ci się śniło?
Ależ nie! Cały czas rozmawiamy o naszym czterdziestoletnim błądzeniu po pustyni. Mój sen nocy letniej ukazał mi naszą piękną Ziemię Obiecaną. Widziałem ludzi szczęśliwych i uśmiechniętych, prowadzonych przez przywódcę mądrego, sprawiedliwego, uczciwego bez uprzedzeń i zahamowań. Rozjaśniona uśmiechem twarz ukazywała Prezydenta Polski czystego, pozbawionego agresji. Rozkoszny obraz dziś będący tylko niedoścignionym marzeniem... bowiem żadne wielkie dzieło nie zostało stworzone na nienawiści i pogardzie!
- Widziałeś twarz? To wiesz, kto to będzie? Powiedz!
Wiem! Jednakże natura dała nam jeden język i dwoje uszu po to, abyśmy słuchali dwa razy tyle, ile mówimy! Ci, którzy aktualnie zdobyli władzę powinni pamiętać, że państwo przetrwa dłużej, niż oni. Niestety, gdy pojawia się gdzieś sukces, tam zawiść zaczyna oblężenie, a że żadne pożegnanie nie jest trudniejsze od pożegnania się z władzą, więc nie mogę ujawnić personalnie tej osoby! Mógłbym w ten sposób sprowadzić na nią nieszczęście ze strony... przezornych i zawistnych.
- To powiedz chociaż, czy jest to osoba obecnie znana?
Mogę uchylić rąbka tajemnicy. Dziś jest to młodziutka kobieta. Kobiety podobno łagodzą obyczaje... Zobaczyć ją może każdy, a ona sama jeszcze nie wie, jaką drogę i rolę wyznaczył jej Wszechmogący. Już teraz jednak zdobywa całościowo wiedzę najbardziej przydatną w realizacji swojego przeznaczenia! Świat uczciwy i sprawiedliwy, pełen empatii, ciepła, tolerancji i wzajemnego szacunku, a pozbawiony agresji, zawiści i wszelkiej podłości! Czyż to nie ta Ziemia Obiecana, do której warto zmierzać bez względu na światopogląd!? Wierzę, że dla dobra następnych pokoleń Polaków ziści się ten mój sen nocy letniej.
Tekst ten ma charakter beletrystyki, nawiązującej do faktów, ale niebędącej zapisem autentycznej rozmowy.
Bogusław Sielecki












