Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Rozmowy z dalitem. Szklana pułapka

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

 

 Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni „niedotykalni", przez to, że wykonują tzw.”nieczyste zawody”. Hipotetycznie w Polsce dalitem zostać może każdy.

 

Janku! Dobry film wczoraj widziałem.

- Momenty były?


 Oj - to był jeden przedłużający się moment! Gra wstępna przypominała zapasy. Już, już wydawało się, że pozycję dominującą zdobędzie Plastuś, gdy jakiś pitbul wyszczekał, że Plastuś ma swój rodowód w Wehrmachcie. Pitbul jest znany z tego, że szczeka dużo, ostro i fałszywie. Ma taki dziwny pysk... jakby bez pyska, za to kłapie nim doskonale. Nieliczni są nawet w stanie uwierzyć w to szczekanie...

- Domyślam się, że Plastuś tak był zszokowany tymi rewelacjami, iż dał się zaskoczyć?

 

Doskonale rozumiesz sytuację. Plastuś dał się zaskoczyć Dziwaczce, która w ten sposób zajęła pozycję górną w miłosnym uścisku. Nie spodobało się to większości widowni. Aby odzyskać choć trochę szacunku, Dziwaczka nie mogła chować dziobatej główki w piasek. Z prawej płetwy przykopała więc pitbulowi wyrzucając go z domu. To tak dla niepoznaki chciała pokazać, jak zdecydowanie karci psiaka za niby samowolne szczekanie.

- Sądzę, że dalszy ciąg był trywialny jak życie po reinkarnacji przez niektórych transformacją zwanej. Pitbul zapewne poskamlał, połasił się , a jak łajno przyschło, Dziwaczka pogłaskała go po pyszczku i do domu jednak przygarnęła.

 

Chyba też już się tego filmu naoglądałeś?! Stało się dokładnie tak właśnie! Wierny pitbul może więc poszczekiwać nadal w interesie swojej pani.

- A co mu szkodzi, skoro utraconej mordki i tak nigdy nie odzyska, a w ten sposób chociaż michę ma zawsze pełną. Co się jednak działo dalej?

 

- Dziwaczka zabrała się do roboty! W pocie czoła usiłowała wykończyć Plastusia...

- Plastuś co prawda miękki kręgosłup ma, ale przygnieciony wcale nie pęka - wypełza tylko bokami. Rozerwać go trudno, bo rozciągliwy jakiś taki. Można próbować go rozszarpać, ale i tam metoda osiągnięcia zamierzonego skutku nie wróży... Co plastelina to plastelina!

 

Dziwaczka zadyszkę zaczęła już łapać, a Plastuś nic! Moment trwa w różnych płaszczyznach, na różnych polach, a on jakby czekał na... odpowiedni moment. Dziwaczka jednak nie w ciemię bita. Posłała desant na wieżę telewizyjną, ale tak, że niby to terroryści w ciągu jednej nocy obiekt opanowali. Sporo swojaków musiał mieć wśród terrorystów, bo wieża zaczęła przepuszczać tylko co mniej obciążające Dziwaczkę kawałki, a i światłem operowała tak, by ukryć niedostatki jej urody, o intelekcie nie wspominając.

- Nie darmo Dziwaczka nauki pobierała w PRL-u! Dobrze jednak, że nie udało się jej opanować stacji komercyjnych, bo wtedy dalit otrzymywałby znów tylko jedynie słuszną informację. Teraz okazało się to nie takie proste.

 

Ze zmęczonej Dziwaczki zaczęło uchodzić powietrze - smród poniósł się po planie. Straciła też nieco z refleksu i w porę nie przycisnęła Plastusia. Ten zaczął kontynuować moment w pozycji bocznej. Naparł z olejem na telewizyjną wieżę, żeby wyślizgać stamtąd niby terrorystów, w rzeczywistości „piątą kolumnę” Dziwaczki.

- To wtedy Plastuś obiecał dalitom, że zniesie im konieczność płacenia abonamentu za... posiadanie radia lub telewizora. Biedny dalit, zmuszony liczyć każdą najdrobniejszą nawet monetę, aby na chleb przed końcem miesiąca nie zabrakło, chętnie poparł i jeszcze bardziej polubił Plastusia. Teraz to może i wody do popicia chleba powszedniego nie zabraknie.

 

Oficjalnie to pociągnięcie ma uczynić telewizję publiczną, a i radio również, tak niezależnymi, jak stacje komercyjne. Czy finansowanie przez państwo zapewni taki stan, to się dopiero okaże. Plastuś zdecydowanie twierdzi, że tak. Dziwaczka zaprzecza, ale wiadomo, że jej intencje nie do końca muszą być szczere. Dobrze jest mieć wieżę telewizyjną opanowaną przez swój desant. Jeśli Plastuś z pozycji bocznej zdoła wśliznąć się na górę, to Dziwaczka będzie leżeć na łopatkach. Nie jest to dla niej pozycja wygodna, choć być może będzie musiała się do niej przyzwyczaić...

- Dziwaczka w trudnej sytuacji znalazła się. Dalitów nie bardzo szanuje, by nie powiedzieć, że nie szanuje ich wcale, ale podpaść im nie chce, bo wtedy plecy pewne. Zgodzić się na likwidację abonamentu to znaczy dać fory Plastusiowi. Pozwolić wyrzucić swoich terrorystów z wieży telewizyjnej to też żaden interes. Wtedy zostałyby mu tylko wraże archiwa z dziwnymi teczkami, a z nich bez wieży telewizyjnej pożytek żaden.

 

Teraz Plastuś zaczął poruszać się żwawiej. Mimo, że jeszcze w pozycji bocznej i w miłosnym uścisku pozostaje, to widać, że pozycję górną zdecydowanie chce zająć. A może by tak zacząć szczytować? Dziwaczka w udawaniu doświadczenie ma większe niż wszelkie przyrządy, narządy... jak zwał, tak zwał. Może uda się raz jeszcze zwieść Plastusia, a potem z zaskoczenia wydmuchać na dobre?

- No a co z tymi, którzy naparli z olejem na wieżę telewizyjną?

 

Tego jeszcze nie wiadomo. Jeśli uda im się wedrzeć do wieży, to zapewne wmieszają się we wrogi tłum. Wyślizgają terrorystów i będą stopniowo przejmować ich pozycje, obserwując miłosne uniesienia Dziwaczki i Plastusia. Im dłużej ten moment będzie trwał, tym większe będą mieć szanse na relację na żywo. Oczywiście za ten swoisty „talk show” od dalitów opłaty nie zażądają. Momenty były, są i będą, ale może okazać się, że po miłosnych uniesieniach Dziwaczki i Plastusia będzie tak ślisko, że w wieży telewizyjnej nie tylko nie ostaną się terroryści, ale i dla plastusiowych żołnierzyków miejsca braknie...

- Na razie trwa więc moment w spięciu i napięciu. Dziwaczka nie odpuści, Plastuś też ma zamiar zaszczytować. Jaki będzie finał tych erotycznych wzmagań? Kto kogo wydmucha i czy będzie to zabawa w grupie, okaże się zapewne w drugiej części filmu. Bo w tej sytuacji druga „Szklana pułapka” nastąpić musi.

 

 

Tekst ten ma charakter beletrystyki, nawiązującej do faktów, ale niebędącej zapisem autentycznej rozmowy.

 

Bogusław Sielecki

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Inni autorzy Rozmowy z dalitem. Szklana pułapka