Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Rozmowy z dalitem. Przeminęło z wiatrem

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni „niedotykalni", przez to, że wykonują tzw.”nieczyste zawody”. Hipotetycznie w Polsce dalitem zostać może każdy.

 Jak Twoje samopoczucie, Janku? Wkrótce minie miesiąc jak wypoczywasz na przymusowym i bezterminowym urlopie kryzysowym.


- Trudno piać ze szczęścia i radości, kiedy powoli przejada się rower, który od wiosny miał wozić do pracy moje stare i styrane kości. Nie ma pracy, nie ma roweru. Ofert pracy też nie ma i chyba szybko nie będzie, więc wkrótce potrzebne będą mi siły na pokonywanie codziennego szlaku między śmietnikami. Tylko, jak obserwuję, w ostatnich miesiącach konkurencja w tej branży znacznie się powiększyła - dalitów z dnia na dzień przybywa...

 

Przez takich jak Ty kryzys sięgać zaczyna Narodowego Funduszu Zdrowia. Skutkiem rosnącego bezrobocia z miesiąca na miesiąc powiększa się bieda NFZ.

- Wiem, wiem! Jestem na bieżąco... W lutym brakowało do planu 23 mln. złotych, w marcu niedobór wpływów zwiększył się do 54 milionów. Luka ta powiększa się proporcjonalnie do powiększania się ilości dalitów stawianych na marginesie społeczeństwa. Wiesz doskonale, jak na początku roku odżyłem, jaki miałem zapał i plany na tę pozostałą cząstkę życia. Teraz okazuje się, że dobry dalit to martwy dalit. W marcu nadzieja przeminęła z wiatrem... wraz z pracą, a nadzieja podobno umiera ostatnia!

 

Jakimś cudem w zeszłym roku NFZ uzyskał nadwyżkę środków pieniężnych na swoich kontach bankowych. Dziwna sprawa, bo pieniędzy ciągle brakuje na wszystko, a tu powstaje nadwyżka. To tak, jakbyś poszedł na zakupy z płótnem w kieszeniach i wyszedł ze sklepu z puszką szynki. Albo z Ciebie jest złodziej, albo to jest cud! Teraz tą szynką NFZ podkarmi nieco kryzys. Bezrobocie jednak nadal wzrasta i dalit wciąż będzie miał problemy z uzyskaniem właściwej pomocy medycznej. Nie nastąpi bowiem zapisana w kontraktach ze szpitalami podwyżka wyceny świadczeń medycznych.

- Już w zeszłym roku media bąkały, że spowodowany kryzysem spadek dochodów rodzimych dalitów musi odbić się niekorzystnie na finansowaniu służby zdrowia. Właściwością człowieka jest błądzić, natomiast właściwością nami rządzących jest tkwić w błędzie. Zamiast czynów, cały czas słychać jakiś bełkot o konieczności prywatyzacji służby zdrowia. Tylko w jaki sposób prywatyzacja może dofinansować nasze zdrowie, skoro przyrostu niezbędnych środków osiągnąć nie sposób, a nawet postępuje ich ubytek? Zero możemy dowolnie pomnażać i w efekcie finalnym zawsze otrzymamy zero.

 

Wyjściem jest podwyższenie tej części składki zdrowotnej, która finansowana jest z budżetu państwa. Dzisiaj na ochronę zdrowia w Polsce wydaje się 6,3 proc. PKB. Kraje cywilizowanej części Europy wydają na ten cel od 9 do 11 proc. PKB. Tak więc mając ambicje dogonienia cywilizacji europejskiej musimy zrobić ogromny krok nad dzielącą nas od niej przepaścią... Krok do przodu pod nieodpowiedzialnym przywództwem może jednak w obecnej sytuacji okazać się tragiczny w skutkach!

- Jestem pewien, że pogarszająca się sytuacja gospodarcza kraju będzie skutkować dalszym ograniczeniem dostępu dalitów do świadczeń medycznych. Prawdopodobne jest obniżenie ich wyceny w drugiej połowie roku, gdyż większość szpitali kontrakty podpisało do czerwca. Stoi to w sprzeczności z przyjętymi przez Sejm rozwiązaniami ustawowymi. To jednak nic nadzwyczajnego, bo Polska to kraj pełen sprzeczności...

 

W takim razie czekają nas kolejne przepychanki i boje o pieniądze. Szkoda, że zarządzający szpitalami nie są cudotwórcami, bo bez zdolności paranormalnych wielu z nich zapewne odmówi podpisania nowych kontraktów, których wartość według rządowych założeń miała wzrosnąć, a w polskiej rzeczywistości zmaleje. W takiej sytuacji dla uzyskania takich samych środków lekarze musieliby przyjąć większą ilość pacjentów. To dokładnie tak samo, jak z tony mięsa wyprodukować dwie tony szynki. Jaka jest jakość takiej szynki doskonale wiedzą bywalcy hipermarketów. Tak więc można spodziewać się, że ze służby zdrowia też wypłynie woda i to nie tylko na skutek kryzysu, ale przede wszystkim nieodpowiedzialnej polityki i zaniechań rządu.

- Podobna beztroska w połączeniu z brakiem odpowiedzialności rządzących doprowadziła już do upadku polskiego przemysłu stoczniowego, co również wywarło piętno na rosnącym bezrobociu, a więc pośrednio zwiększyło nasilające się zjawiska patologiczne w ochronie zdrowia.

 

To fakt - została nam jeszcze tylko jedna stocznia, której nie postawiono w stan likwidacji. Niestety, również w przypadku Stoczni Gdańskiej plan restrukturyzacji przedsiębiorstwa został oceniony negatywnie przez Komisję Europejską. Jeśli nie zostanie on zaakceptowany, to będzie to oznaczało bankructwo tej ostatniej polskiej stoczni, a tym samym całkowitą likwidację naszego przemysłu stoczniowego! Pociągnie to za sobą upadek licznych zakładów ze stoczniami kooperujących.

- Czyli możemy spodziewać się kolejnej fali wzrostu bezrobocia, co spowoduje dalsze pogorszenie i tak już złej kondycji służby zdrowia.

 

Największe doświadczenie uzyskaliśmy w ostatnich latach w prowadzeniu beznadziejnych akcji protestacyjnych. Tym razem pracownicy staną w obronie Stoczni Gdańskiej. W ostatni wtorek powstał tam nawet komitet protestacyjny. Zazwyczaj jednak umierać przychodzi, gdy kochało się wielkie sprawy głupią miłością.

- Rząd jednak jak zawsze jest pełen optymizmu. Uspokaja dalitów stwierdzeniami, że żadne ostateczne decyzje dotyczące likwidacji stoczni nie zapadły. Obecny właściciel Stoczni Gdańskiej, ukraiński koncern ISD, przygotowuje już odpowiedzi na pytania Komisji Europejskiej, które ma przedstawić zainteresowanym do końca maja. Spoko... W swoim nieuzasadnionym optymizmie nikt nawet nie dopuszcza do świadomości myśli, że KE może podtrzymać swoje dotychczasowe oceny i negatywne stanowisko, tak jak to już miało miejsce w przypadku Szczecina i Gdyni. W końcu realizując nawet najbardziej czarny scenariusz zdarzeń to nie rząd utraci miejsca pracy.

 

I pomyśleć, że niespełna dwa lata temu holenderski koncern „Fortis Intertrust” był zdecydowany na zainwestowanie własnych kapitałów w polski przemysł stoczniowy. W dniu 26 czerwca 2007 r. Holendrzy oficjalnie zgłosili chęć zakupu na dobrych warunkach wszystkich ówczesnych polskich stoczni, a więc w Szczecinie, Gdyni i Gdańsku jako jedną, niepodzielną, ich zdaniem, całość.

- Dlaczego więc ówczesny polski rząd pod niezapomnianym przewodnictwem Jarosława Kaczyńskiego utrzymywał tę ofertę w ścisłej tajemnicy? Z tego co mi wiadomo bardzo korzystna oferta „Fortis Intertrust” ostatecznie została odrzucona. Cichutko, bez rozgłosu i bez jakichkolwiek wyjaśnień złożonych nawet zainteresowanym. Holendrzy do dziś nie rozumieją, o co Polakom chodziło.

 

Wyjaśnienie tej kwestii jest nadzwyczaj proste. Przed ostatnimi wyborami prezydenckimi Lech Kaczyński, równocześnie bliźniaczy brat premiera podejmującego tę kuriozalną decyzję, obiecał zakładowym związkowcom, że Stocznia Gdańska jako kolebka „Solidarności” po wsze czasy zachowa swoją odrębność i nigdy z żadnym innym zakładem nie zostanie połączona. Jak jeden bliźniak obiecał, tak też drugi uczynił. Bliźniacy bywają genialni w swoich niedorzecznościach. Żaden mędrzec nie przewidzi swym rozumem, co są w stanie wymyślić. Bo to dwa w jednym, albo jeden w dwóch. Tak źle i tak niedobrze.

- Nie ulega jednak wątpliwości, że w ten sposób zaprzepaszczono jedyną, niepowtarzalną, jak się okazało, szansę na uratowanie i rozwój przemysłu stoczniowego w Polsce. Stocznie w Szczecinie i Gdyni już są w trakcie likwidacji i do 31 maja 2009 roku wszyscy pracownicy tych zakładów powiększą pokaźne już grono polskich dalitów. Same stocznie pozostawią swój ślad jedynie w podręcznikach historii i propedeutyki nauki o społeczeństwie z okresu PRL.

 

Realnie oceniając sytuację w kolejce czekają już następni dalici, tym razem ze Stoczni Gdańskiej. Bezpowrotnie utracone zostaną kolejne tysiące miejsc pracy. Całkowitej likwidacji ulegnie polski przemysł stoczniowy. Zostanie tylko nieszczęsna, dumna i pusta Kolebka, jako symbol ludzkiej tragedii i braku kompetencji rządzących! Reszta przeminęła z wiatrem...

 

 

Tekst ten ma charakter beletrystyki, nawiązującej do faktów, ale niebędącej zapisem autentycznej rozmowy.

 

Bogusław Sielecki

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Inni autorzy Rozmowy z dalitem. Przeminęło z wiatrem