Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Rozmowy z dalitem - Dzień Szakala

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni „niedotykalni", przez to, że wykonują tzw.”nieczyste zawody”. Hipotetycznie w Polsce dalitem zostać może każdy.

 Nic nie zapowiadało, że początek tego tygodnia może być tak gorący. Regułą jednak stało się w ostatnich latach, że dla uczczenia obchodów rocznicowych Szakal musi wysmażyć w prezencie dla dalitów kotlet z barana.

 

Wydawało się, że obchody 20. rocznicy „okrągłego stołu” przejdą spokojnie. Widać jednak, że Polska porusza się zygzakiem, takim ogromnym - od Bielska do Krakowa. Wydanie „dzieła” o ideach i historii Bolka rzuciło cień na przebieg jubileuszowych uroczystości. Wydarzenie wzburzyło i zniesmaczyło opinię publiczną, powodując wiele, często impulsywnych, emocjonalnych i ostrych komentarzy. Jutro zaczyna się dwudniowy szczyt NATO w Strasburgu. W niedzielę w Pradze odbędzie się szczyt Unia Europejska - USA. W obu tych wydarzeniach uczestniczył będzie prezydent USA Barack Obama. Społeczeństwo od prawa do lewa przy wtórze mediów zastanawia się, jaki wpływ wywrą na pozycję polskiej delegacji ostatnie wydarzenia obchodów rocznicowych w Polsce. Jak zwykle zdania są podzielone. Jak widzi ten problem nasz przeciętny polski dalit Janek, można przeczytać w rozmowie zamieszczonej tutaj:

http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6209/1/

 

 

Nic nie zapowiadało, Janku, że początek tego tygodnia może być tak gorący. Wydawało się, że obchody 20. rocznicy „okrągłego stołu” przejdą spokojnie. Widać jednak, że Polska porusza się zygzakiem, takim ogromnym - od Bielska do Krakowa. Regułą stało się w ostatnich latach, że dla uczczenia obchodów rocznicowych Szakal musi wysmażyć w prezencie dla dalitów kotlet z barana.

- Chodzi ci o wydanie „dzieła” o ideach i historii Bolka? Bolek się wkurzył, więc chciał oddać wszystkie swoje nagrody i wyróżnienia. Nawet z kraju chciał emigrować po rozstaniu się z Noblem. Na szczęście uspokoiło go nieco grono zacnych Przyjaciół! W końcu łajnem obrzucił go „greenhorn”, którego jedynym sukcesem życiowym jest to, że zdołał urodzić się w czasie, kiedy Bolek walczył już o zmianę oblicza Ziemi. Jako młodzian zaczytywał się zapewne powieściami Karola Maya, przy czym Old Shatterhand i Winetou wydali mu się bohaterami negatywnymi. Kiedy wreszcie w początkach trzeciego tysiąclecia zrzucił krótkie spodenki, to miał już ukształtowaną hierarchię wartości - nikt go nie zdoła przekonać, że białe jest białe, a czarne jest czarne!

Na atak oparty na plotkach złych języków odpowiedział rozogniony Alek. Alek stwierdził, że należy zlikwidować Instytut Kłamstwa Narodowego, w którym zatrudniony był i pracę pseudo naukową przygotowywał ów „greenhorn”. Szakal kierujący IKN początkowo odżegnywał się od znaczonego zygzakami opracowania. Na wszelki wypadek pożegnał się z „greenhornem”. W ten sposób oczyścił przed sobą zabagnione pole. Kiedyś sąd lustracyjny prawomocnie orzekł, że Bolek to nie Bolek, zaś Alek to nie Alek do tego stopnia, że obaj mogą pełnić zaszczytną funkcję prezydenta. Szakal jednak nie ma szacunku dla prawa dalitów i w tonie swoich pryncypałów, w pozie prawdomównego mędrca realizuje podstawową zasadę systemów totalitarnych: „prawo to my”! Zapowiada wydanie w maju biuletynu, w którym zamierza udowodnić swoje podobno udokumentowane tezy.

- Dlaczego dopiero w maju?

Bo do tego czasu odpowiednie materiały zdąży wyszykować!

- Jakim celom, jakim wartościom ma to wszystko służyć? Bolek ćwierć wieku temu doprowadził do bezkrwawej zmiany ustroju w swoim kraju, co zapoczątkowało likwidację systemu totalitarnego w Europie. Alek wprowadził swoją ojczyznę do NATO i Unii Europejskiej. To jest ich legitymacja, która dawała odpowiednią pozycję krajowi w Europie i prestiż w Świecie. Jest to niewątpliwy sukces, fakty dokonane! Kogo dziś obchodzi, jakimi drogami wyprowadzali na szczyty swój Naród? Jakie znaczenie ma tu domniemanie, że Bolek może mieć nieślubnego syna? Kogo mogą obchodzić szczegóły z prywatnego życia Bolka? Ważniejszym chyba pozostaje fakt, że poślubił Europę!

Szakal poszczekuje, stara się kąsać! Nie zmieni jednak faktu, że współautorami najbardziej istotnych wydarzeń historycznych ostatnich lat byli właśnie Bolek i Alek. Prowadzili kraj na szczyty - wykazywali bowiem chęci i umiejętności budowania! Niestety - nadeszły ciężkie czasy - czasy Lolka! Rozpoczęto proces niszczenia autorytetów, a nawet pospolitych dalitów. Do pomocy przywołano Szakala z jego watahą. Jak widać wyhodowano nawet szczenięta. Świat najpierw śmiał się - głupota zawsze początkowo wydaje się śmieszna... Potem ze zdziwieniem obserwował, jak lider pozytywnych przemian stacza się na pozycję końca psiego ogona. Przestał budować wspólny dom i zaczął taplać się w szambie, które systematycznie pogłębia. Zamiast z wysiłkiem piąć się w górę, całą siłą wyostrzonych pazurów wdrapuje się... poniżej poziomu.

- Aspiracje ogromne, tylko drogi się pomyliły. Narodowy bohater i światowy autorytet, czuje się zaszczuty przez watahę szakali w kraju, w którego wolność włożył swój ogromny, osobisty wkład. Czy można więc dziwić się, że Bolek zarzuca Szakalowi wyrządzanie nieprawdopodobnych wręcz szkód matce - żywicielce? Wyraża przekonanie, że ktoś kto niszczy patriotów, narodowych bohaterów jest gorszy od faszysty, bo faszyści mordowali swoich wrogów, a nie przyjaciół. Przyznał, że nawet komuniści nie stosowali w stosunku do niego takich nieludzkich metod.

Tak właśnie wygląda realizacja „jedynej słusznej linii”. Historia zatacza koło. Bolek, jak zaznacza, nie o take Polske wojował. Będąc za a nawet przeciw zdołał przekonać wielu dalitów nieufnych do rzeczywistej demokracji i pluralizmu politycznego, którym taka możliwość nawet nie śniła się wtedy, kiedy on swoją walkę zaczynał. Stali niejednokrotnie po przeciwnej stronie barykady, choć też czuli się patriotami, tyle, że z inną wizją społeczno - polityczną kraju. Coraz częściej stwierdzają, że mimo swych niedoskonałości dzisiejszy teatr życia jest pod wieloma względami lepszy od tego sprzed lat. Najgorsze, że w obecnej dobie reżyserów jest dwóch, a wiadomo: gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść.

- Dwóch reżyserów, dwie koncepcje! Wielcy tego świata przestali postrzegać nas jako kraj stabilny, jednoznaczny, przewidywalny. Mieliśmy do odegrania poważną rolę mostu pomiędzy Zachodem i Wschodem. Dualizm polityczny spowodował, że rolę tego mostu może przejąć stabilizująca się Białoruś. Sami marginalizujemy swoje znaczenie w Europie i Świecie. Mamy kandydata na prestiżowe stanowisko Sekretarza Generalnego NATO. Kandydat jest, poparcia głównych rozgrywających nie ma. Nasz kandydat dał się poznać jako sceptyk w kwestiach zacieśniania stosunków NATO z Rosją. Polityka nowej administracji amerykańskiej zmieniła jego postrzeganie tego problemu do takiego stopnia, że nawet widzi przystąpienie Rosji do Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Moskwa te deklaracje przyjmuje jako zwykły populizm. Podobnie rozdający karty w NATO zaliczają je do bajek Hansa Christiana Andersena i popierają kandydaturę rodaka wielkiego bajkopisarza. Desperackim wydaje się pomysł zablokowania tej kandydatury przez Polskę wspólnie z Turcją. Sojusz z Turcją może okazać się spóźniony o trzy wielki z hakiem, aby odmienić historię Europy i Świata. Na takie zaszczyty trzeba zasłużyć rozsądnym, bieżącym postępowaniem, prezentowaniem pożądanej przez świat osobowości, szukaniem drogą dyplomatyczną szerokiego poparcia, a nie wpisywaniem się w nieprzemyślane wojenki pomniejszych kacyków. Zaczynający się jutro w Strasburgu szczyt NATO może być polem bitwy o naszego kandydata. Oby tylko nie okazał się kolejną, zbędną wojenką, na której nic nie zyskamy, a stracić możemy wszystko.

- Najgorsze, że obaj reżyserzy polskiego teatrzyku jadą tam razem. Miejsce jest jedno, więc może ze sobą zabiorą tym razem chociaż składany fotel. Wystarczy, że mają odmienne koncepcje rozwoju akcji, więc poza scenariuszem niech chociaż pozostanie walka o stołki. W niedzielę w Pradze odbędzie się szczyt Unia Europejska - USA. W obu tych wydarzeniach będzie uczestniczył prezydent USA Barack Obama. Przeprowadzi on indywidualne rozmowy z głowami państw europejskich. Oby tylko prezydent USA przyjmując naszą delegację nie uznał, że to delegacja upadłego Bizancjum. W końcu nasz orzeł będzie dwugłowy.

Kiedyś mało znanemu dalitowi zdjęcie z Bolkiem otworzyło drogę do olbrzymiej kariery politycznej. Przestał być dalitem - zdecydowanie! Zaczął nawet gardzić dalitami jako dziadami, którzy nie powinni wchodzić mu w drogę. Gwiazda jego jednak gaśnie i wszystko wskazuje na to, że z końcem bieżącej dekady zostanie już tylko białym karłem. Może wydaje mu się, że zdjęcie, tym razem z Barackiem Obamą reanimuje umierającą gwiazdę... Tonący brzytwy się chwyta, łudząc się przy tym, że może nastąpić „powtórka z rozrywki”...

- Tymczasem w kraju zostaje wierna wataha z Szakalem na czele. Mają wyznaczone zadania, a czas upływa. Na szczęście Szakal nie zdążył jeszcze oznaczyć swego terytorium moczem. Jeśli to nastąpi, to do oznaczonego rejonu powróci totalitaryzm, być może nawet w gorszym wydaniu niż ten zlikwidowany ćwierć wieku temu. Miejsce prokuratorów jest w prokuraturach, miejsce historyków na uniwersytetach. Tam mogą przynieść wiele pożytku swojemu krajowi, nie stwarzając zagrożeń dla demokracji i zewnętrznego postrzegania naszej Ojczyzny. Kończy się dzień Szakala, ale i Szakal może przynosić pożytki, wyzbywając się osobistych uprzedzeń i wykorzystując swą wiedzę dla ogólnego dobra wszystkich dalitów!

 

Tekst ten ma charakter beletrystyki, nawiązującej do faktów, ale niebędącej zapisem autentycznej rozmowy.

 

Bogusław Sielecki

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Inni autorzy Rozmowy z dalitem - Dzień Szakala