Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Rozmowy z dalitem - Komu bije dzwon?

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni „niedotykalni", przez to, że wykonują tzw.”nieczyste zawody”. Hipotetycznie w Polsce dalitem zostać może każdy.

 

Naszego dalita, który inaczej zwany bywa pariasem, mimo przeciwności losu nie opuszcza optymizm i swoiste poczucie humoru. Janek wstąpił więc do jedynej całkowicie apolitycznej partii w naszym kraju: Partii Dobrego Humoru. Znalazł więc i zagrzał miejsce na stałe - jest to jego ciepłe miejsce w bezpiecznej odległości od śmietnika otaczającego go bezdusznego Świata. Tam też nadal prowadzi swoje refleksyjne rozmowy. Rozważania nad problemem, komu bije dzwon dostępne są dla każdego:

http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6201/1/

 

 

- Co się stało, Janku? Wyglądasz dziś tak, jakbyś wygrał główny los na loterii... nieszczęść!

- Stało się nieuniknione... W firmie, w której pracuję - reorganizacja. Dużo można o tym mówić, ale sprowadza się do jednego: zwalniania ludzi, którzy stali się balastem dla i tak tonącego statku. Mam najkrótszy staż pracy w magazynie, zaś termin umowy o pracę upływa z końcem marca. Tak więc w Prima Aprilis będę mógł zrobić żonie kawał: powiem, że idę do pracy, bo jestem potrzebny swemu krajowi. Dobre, no nie?! Jedno, krótkie zdanie, a zawiera dwa ogromne kłamstwa!

- Pozostało kilka dni, więc może sprawa nie jest jeszcze przesądzona i skończy się na strachu?

- Wszystko już jest przesądzone - szef dziś poinformował mnie z bólem, że nie ma możliwości, żeby mi płacić ponad tysiąc złotych miesięcznie, a drugi tysiąc państwu (co boli go jeszcze bardziej) za to, że nie musi mi ono wypłacać zasiłku dla bezrobotnych. Tylko, że ja nawet nie dostanę tej sześciomiesięcznej jałmużny. Żeby mieć do niej prawo, musiałbym przepracować 18 miesięcy, a mnie po dziewięcioletnim safari między śmietnikami dopuszczono do pracy na kwartał. Tyle tylko, że będę miał ubezpieczenie niezdrowotne. Może zaproponują mi jakiś kurs aktywizacji zawodowej, po którym i tak pracy nie będzie.

- Dwa tysiące złotych miesięcznych kosztów wymusza zwolnienie pracownika? Pomyśleć, że są w tym kraju miejscowości, których włodarz tylko na nagrody przeznacza 58 mln. złotych. Sami jego zastępcy mają dostać po 400 banknotów o najwyższym nominale!

- Przy tak galopującym kryzysie!? Trudno mi w to uwierzyć! W końcu ja dostaję miesięcznie tylko 5 takich banknotów, a pozbawia się mnie radości z możliwości zarobkowania i godnego, samodzielnego utrzymania.

- Przy kryzysie... Przy kryzysie i oni są pokrzywdzeni! To kryzys właśnie wymusił takie oszczędności. Gdyby nie kryzys, to na nagrody poszłoby tam o 10 mln. złociszów więcej. Takie nagrody mają podobno na celu motywowanie urzędników do lepszej, intensywnej pracy.

- Niech mi zostawią te moje 5 banknotów, a będę miał wystarczającą motywację do rzetelnej roboty. Jak to się dzieje, że na takie rozdawnictwo znajdują się środki finansowe, gdy ciągle się słyszy, że pieniędzy brakuje na wszystko i postępuje ogólny upadek?

- Dobrze opłaceni urzędnicy będą intensywnie myśleć, skąd wziąć pieniądze. Podniosą opłaty i podatki miejskie, zaostrzą politykę karania, zawyżą opłaty za czynności cywilno - prawne, zwiększą koszty uzyskania wypisów z ksiąg wieczystych - możliwości mają dużo, żeby wycisnąć jak cytrynę przeciętnego, ledwo już zipiącego dalita. Tylko myśleć, myśleć, myśleć...

- W tej sytuacji nie zdziwię się, jeżeli posłowie też zrealizują swoje marzenie i podniosą sobie diety o te głupie 10 tys. zł. miesięcznie. Miało być tak pięknie! Jakże tanie miało być to państwo irlandzkiego cudu...

- A nie jest pięknie? Przynajmniej dla zasłużonych, a więc i dobrze dziś ulokowanych. Przecież nie po to ryzykowali, poświęcali swą młodość, żeby miało im być teraz źle. Ty nie spałeś na styropianie, więc nie jesteś uprawniony do oczekiwań, że pościelą Ci dziś w puchu.

- Byli tacy, którzy wywalczyli zmiany, a teraz jakże często są opluwani przez kolesi, którzy przyczajeni tkwili w stałej gotowości bojowej. Też nie spali na styropianie, a dziś obrośli w piórka.

Z ustami pełnymi frazesów uzyskali poparcie wielu ufnych i naiwnych przyszłych dalitów. Często powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Tak więc słuchając własnych bałwochwalczych peanów na swoją cześć, na domiar złego wywołujących poklask i umiłowanie fanów, chyba sami uwierzyli, że są herosami pośród prostackiego narodu, którego jedynym powołaniem jest posłuch i wierna służba swojemu panu. Przez cierpienie do nieba!

- Zwróć uwagę, że mają oni świetnie rozwinięte zmysły. Spokojnie można uznać je za boskie. Za przykład niech posłuży wspaniały węch, który nawet z dużej odległości pozwala na wyczucie zapachu siana. Bezbłędna orientacja umożliwia im szybko i sprawnie ustawić się przy żłobie.

- Mają pecha, bo żłób jest tylko jeden, do tego mały, a herosów dużo! Dla wszystkich nie starczy i siana i miejsca. To ich podzieliło. Herosi plują więc na siebie jak lamy. Mają chęć kopać się w miejsca połączenia nóg z tułowiem. Na tym ucierpiałby jednak ich wizerunek, którego tworzeniu poświęcają cały główny swój wysiłek. Przydatny stał się w tej sytuacji dotyk i dar przekonywania. Co zrobią jedni, to zepsują po podłożeniu nogi (nie wiadomo czemu zwanej świnią) przez drugich. Przekonują więc dalitów (utożsamianych w tym przypadku z mięsem wyborczym), że czego dotkną, zmieniają w złoto, tylko przeciwnik zarzuca je błotem, w którym się tapla. W ten sposób to stworzone przez nich złoto traci blask. Dalici jednak zaczęli zastanawiać się, skąd bierze się aż tyle błota w kraju, w którym wszystko już powinno być drogocennym kruszcem, skoro przy żłobie stoi Midas.

- W tej sytuacji herosom grozi śmierć głodowa, bo to ani jadła, ani napoju, tylko złoto, złoto... Doszli więc do wniosku, że lepiej niczego nie dotykać. Pozostała więc tylko złotousta mowa, czyli dźwięczne słowa, słowa, tylko słowa...

- Nie można zatem mieć pretensji do naszych rodzimych herosów, że nie dotrzymują obietnic składanych wyborcom, czy nawet samym sobie. Nie wynika to bowiem z niewierności głoszonym poglądom czy ze złej woli. Ostatecznie więc została zamknięta kwestia eutanazji i przez rząd nie będzie już podejmowana. Taka jest konieczność, bo z eutanazją nie ma żartów. Można sobie wyobrazić, czym mogłoby skończyć się podłożenie herosowi świni w postaci strzykawki wypełnionej trucizną. Brrrr... lepiej nawet nie myśleć.

- Dostępność i finansowanie zapłodnienia metodą in vitro. Rozwiązanie problemu miało być uwolnione od wszelkich wpływów ideologicznych. Chyba tylko siłą rozpędu sporządzenie raportu dotyczącego tego problemu zlecono ideologowi katolickiemu. Powstał więc skrajnie zideologizowany raport oparty na światopoglądzie katolickim. W efekcie wycofano się z częściowej refundacji tego typu zabiegów. Specjalnej ustawy bioetycznej raczej też nie będzie, bo można sobie wyobrazić co by się działo, gdyby świnia zmieniła zamrożony zarodek w złoty samorodek? Pewna krucjata!

- A rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego? Ma to nastąpić dopiero przed wyborami parlamentarnymi w 2011 r. - chyba z obawy przed możliwością wciśnięcia się po drodze między te dwa stanowiska jakiegoś wieprza. Mało prawdopodobne, ale licho nie śpi...

- Dla uzyskania oszczędności likwidacji ulec miały gabinety polityczne premiera i ministrów. Tylko co zrobić z zatrudnionymi tam i mocno zasłużonymi herosami? Lepiej problemu nie ruszać, bo zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że jakiś heros odsunięty od żłoba może się ześwinić. To by dopiero mogła być groźna hybryda: świnio-heros!

- Ogólnopolski kanał telewizji informacyjnej miał działać bez zmian. Koncepcja jednak została obalona. Po co dalitom transmisje sejmowe? W Sejmie, jak i w całym kraju, złota niewiele, bagna dużo. Lepiej w to miejsce utworzyć ośrodki regionalne. Niedoinformowany o krajowej skali patologicznych zjawisk dalit będzie żył spokojniej. Nie bez znaczenia pozostaje tu też fakt, że osobnikami o zaniżonej świadomości manipulować zawsze łatwiej.

- Alternatywą dla nauki religii w szkole miała być obowiązkowa nauka etyki. Od września nic się jednak nie zmieni. Wbrew obietnicom herosów wszystko pozostanie po staremu i to jest bardzo dziwne, bo skąd jak skąd, ale ze strony etyki żadnej świni spodziewać się raczej nie można.

- Jednak w mentalności słowiańskiej przetrwało coś ze Świętowita. To te cztery twarze - z której świata strony by nie popatrzyć, zawsze inna twarz!

- Nie mają takiego problemu Koreańczycy. Ich mentalności obcy jest i Midas i Świętowit. Co zapowiadają, to realizują. Zaplanowali, że wystrzelą „satelitę”, to nie bacząc na protesty świata szykują się do odpalenia tego czegoś. Wczoraj armia Korei Północnej na jednej z wyrzutni umieściła obiekt, który bardziej przypomina rakietę balistyczną Taepodong-2 niż pokojowego satelitę. Może ona dosięgnąć Alaski, Hawajów i wszystkiego, co jest po drodze. Władze Japonii w poczuciu zagrożenia oświadczyły, że w razie wystrzelenia obiektu przez Koreę Północną zestrzelą go bez względu na to, czy jest to „satelita”, czy rakieta balistyczna. Z kolei władze Korei Północnej oświadczyły, że zestrzelenie ich „satelity” oznaczać będzie rozpoczęcie wojny.

- To sytuacja rozwijająca się od kilku tygodni. Wydawało się jednak, że niebezpieczeństwo wojny zostanie zażegnane kanałami dyplomatycznymi. Jak widać, niespodziewanie świat stanął na krawędzi wojny w najgorszym wariancie - wojny nuklearnej. Słyszysz, z wieży kościoła rozległ się dźwięk dzwonu. Ciekawe, komu bije dzwon?

- Oby nie okazało się, że bije on nam wszystkim - młodym, starym, herosom, czy dalitom. Może jest to podzwonne niesprawiedliwego świata bogactwa i ubóstwa, szowinizmów i nienawiści, ale przecież czasem także miłości.

- Gdyby tej ostatniej nie było tak mało na tym łez padole, nie musieliśmy dziś kłaść się spać z obawą, że jutro mogą obudzić nas dwa słońca na niebie.

 

 

 

Tekst ten ma charakter beletrystyki, nawiązującej do faktów, ale niebędącej zapisem autentycznej rozmowy.

 

Bogusław Sielecki

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Inni autorzy Rozmowy z dalitem - Komu bije dzwon?