Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Rozmowy z dalitem - Zew krwi

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Co może łączyć dużego, krwiożerczego kota z polskim, wygłodniałym dalitem? Skoro nie ma takiej rzeczy, której by człowiek nie zrobił z biedy i głodu, to może związek ten nie jest aż tak odległy?

 

Pracujesz, Janku, blisko granicy z Opolszczyzną i nie boisz się tam przebywać, zwłaszcza, że w pobliżu masz las?


- Jeszcze pracuję, choć rower na wiosnę chyba okaże się dla mnie zbędny. Tam jest bardzo fajny teren - las czysty, grzybny - cisza i spokój. Bać, to można się tam jedynie krzyku załamanego szefa i medialnych newsów.

Nieświadomość bywa błoga. Przecież w pobliżu poluje pantera lub irbis. Wczoraj w Łanach rozwalił solidną klatkę i wyhaczył sobie przekąskę z królika. Wcześniej zagryzł cielęta, warchlaki i posilił się stukilogramowym tucznikiem. Nie gardzi sarenkami. W sobotę w pogoni za łanią przebiegł po masce samochodu gdzieś w okolicach Głubczyc. Nie wydaje mi się, żeby pogardził człowiekiem. W końcu mięso to mięso.

- Słyszałem o tych wydarzeniach, ale Głubczyce są daleko, więc nie ma się czego obawiać. Swoją drogą ciekawe, skąd taki kotek znalazł się w naszych lasach?

Nie wiem, czy uzasadniony jest aż taki spokój? Przecież ten kotek, jak pieszczotliwie go nazwałeś, przemieszcza się dość szybko i na stosunkowo duże odległości. Kto wie, w jakim kierunku podąży i gdzie się znajdzie za kilka dni. Skąd się wziął? A żył sobie gdzieś w surowych warunkach odległego świata, kiedy na początku lutego ptasie radio podało wiadomość, że do Polski dotarła „Libertas”. Nie bardzo wiedział, co to takiego i z czym się to je, ale zwietrzył padlinę. W końcu obfitość osłabionej zwierzyny może być pociągająca, a jak się niczego nie upoluje, to i padliną zadowolić się można. Zawisza Czarny budziłby jego lęk, lecz ten od dość dawna nie jest obecny wśród żywych, a Zawisza czarny inaczej respektu nie budzi. Skoro jakiś „Libertas” do Polski dotarł, to dlaczego nie miałby dotrzeć irbis? Tak więc decyzja była szybka no i mamy nowy gatunek kota w polskich lasach.

- Nabijasz się, a sprawa jest poważna, skoro zebrał się nawet sztab antykryzysowy, który wydał zakaz wchodzenia do lasu okolicznym mieszkańcom. W Centrum Zarządzania Kryzysowego zorganizowano całodobowe dyżury, a straż łowiecka i myśliwi obserwują tereny wokół miast. Wojewoda skierował do lasów patrole złożone z przedstawicieli policji, straży miejskiej i myśliwych. Zakazał jednak odstrzału kota, a zalecił, aby go uśpić.

Wojewoda jest widać przezorny. Zabicie zwierzęcia mogłoby wywołać sprzeciw obrońców praw zwierząt i nie wiadomo, czy miejsce siedzenia włodarza tych ziem nie odleciałoby również do Krainy Wiecznych Łowów. Teraz niby wszystko jest humanitarnie i w porządku. Pojawia się jednak pytanie, kto tu jest myśliwym, a kto zwierzyną. Oby nie okazało się, że myśliwym jest irbis doświadczony w polowaniu, mając przeciw sobie patrole bez doświadczenia w zetknięciu z takimi kociakami.

- Miejmy nadzieję, że patrole mają zakaz wkładania futrzanych czapek! Mogłoby znów dojść do pomyłki. Skoro kiedyś w podobnej sytuacji zastrzelony został weterynarz, to teraz ofiarą mógłby paść ktoś z patrolu, tym bardziej, że strach ma wielkie oczy i często widzi coś, czego nie ma. Z drugiej strony kot widząc futerko, mógłby zaatakować, bo przecież królikiem, zającem czy lisem nie pogardzi.

Trochę absurdalne wydaje się nadmierne chronienie w Polsce dzikiej natury. Nadmierna ochrona pewnych gatunków prowadzi do ich nadmiernego rozmnożenia, co z kolei prowadzi do ginięcia innych. Zostaje naruszona naturalna równowaga w świecie zwierząt. Wilki skutecznie likwidują inwentarz domowy. Kormorany zdolne są pożreć wszystko co rusza się w wodzie i do zjedzenia się nadaje, a potem obfitymi odchodami mordują drzewa. Bobry zaczęły rujnować pola, niszczyć wały przeciwpowodziowe doprowadzając do zalewania dużych powierzchni lasów.

- Chyba masz rację - ochrona gatunków jest niezbędna, ale wymaga deficytowego rozsądku i pełnej kontroli, której z kolei ci u nas dostatek. Teraz pojawił się irbis lub puma, czyli zwierzę, które nigdy na tych terenach nie występowało i zakazany jest jego odstrzał. Czy jednak ktoś zastanowił się nad tym, co się stanie, jeżeli kotka uśpić się nie uda, a on zdąży się rozmnożyć. Las to nie Sejm! Hybryda irbisa z rysiem, czy pumy ze żbikiem może w skutkach być bardziej groźna, niż egzotyczna koalicja czarnych i zielonych zjednoczonych w walce o swoiście pojmowane prawo, która sprawiedliwie zakończyła się samounicestwieniem. Trzeba mieć na uwadze, że procesów zachodzących w lesie nie zweryfikuje urna wyborcza.

W lesie toczy się stała walka o przetrwanie. Przeżycie w tym środowisku wymaga sporych umiejętności. Ingerencja w środowisko powinna być rozsądna, bo może wyrządzić szkody nie bilansujące się z zyskami. Szczególną bystrość umysłu trzeba zachować, gdy niespodziewanie w ekosystemie pojawia się nowy gatunek. Jest to tym bardziej istotne, gdy las wkrótce może zasiedlić jeszcze inny gatunek, który jest już do tego przygotowywany.

- Przewidujesz napływ jeszcze innych kotów?

Nie, tym razem nie o koty chodzi. Mam na myśli wczorajsze wydarzenia we Włocławku. Co prawda interweniowała tylko policja i nie powołano sztabu antykryzysowego.

- Słyszałem informacje, że doszło do przepychanek pod tamtejszym Caritasem. Tylko jak to się ma do życia w lesie?

Nie ma takiej rzeczy, której by człowiek nie zrobił z biedy i głodu. Staraniami Caritasu Diecezji Włocławskiej dla miejscowych dalitów przygotowano paczki żywnościowe. Ci biedni ludzie obawiając się, że w związku z kryzysem nie dla wszystkich pożywienia starczy, ustawiali się w kolejce już od niedzielnego wieczora. W poniedziałek rano kolejka zamęczała około 200 osób. Głód i niepewność podgrzewały nastroje. W tej sytuacji niewielka iskierka wystarczyła, by faktycznie człowiek człowiekowi stał się wilkiem. Walka o pożywienie to walka o przeżycie, dokładnie tak jak w lesie. Doszło do przepychanek, krzyków i wyzwisk. Na szczęście na miejsce w porę zdążył wezwany patrol policji, zanim doszło do otwartej walki.

- Było o co walczyć, bo każda wielkanocna paczka żywnościowa to około 40 kilogramów mąki, cukru, sera, mleka w kartonach i syropów, czyli „rarytasów” na co dzień niedostępnych przeciętnemu dalitowi. Swoją drogą trzeba mieć trochę krzepy, żeby taki ciężar ponieść ze sobą.

To wizja możliwości przetrwania, zażegnania uczucia głodu choćby na kilka dni, dodaje sił nawet staruszce chodzącej o lasce. Dla zdobycia pożywienia można powściągnąć nawet największe emocje. Policja szybko opanowała sytuację groźbą, że zostanie wstrzymane wydawanie paczek żywnościowych. Bezrobocie rośnie w miarę upadania kolejnych zakładów pracy. Powoduje to, że z dnia na dzień przybywa dalitów, którym niezbędna jest pomoc, aby przewegetować mogli kolejny dzień.

- To rzeczywiście przypomina las, gdzie nawet ranne, słabe zwierzę musi zebrać choćby resztkę sił i zdobyć pożywienie. Jeśli już nie jest w stanie wykrzesać w sobie woli walki o przeżycie, musi umrzeć i samo staje się pożywieniem.

Tylko czy życie w cywilizowanym kraju może przypominać las i to pozbawiony kojącego spokoju? Widać może! Gdy jedni głodują, drudzy - ich sejmowi przedstawiciele - wychodzą z pomysłami podwyżki swoich uposażeń o 10 tys. złotych miesięcznie. Oni także odczuwają skutki toczącego świat kryzysu, więc chyba im się należy, zwłaszcza sądząc po społecznych efektach ich pracy. Który naród w końcu chciałby być rządzony przez dalitów?

- W sumie wydarzenia przed Caritasem we Włocławku uzmysławiają, że powiększająca sie stale liczba polskich dalitów żyje w zgodzie z naturą - dokładnie według zasad obowiązujących leśny zwierzostan, ale ten pozbawiony ochrony prawnej.

Tak, to taka szkoła przetrwania przygotowująca biednych do leśnego życia. Gdy braknie miejsc pod mostami, gdy przeczesane śmietniki nie będą mogły już przyjąć nowych dalitów, odezwie się w nich swoisty zew krwi. Wrócą do natury. Wyszliśmy z lasu, więc wielu z nas przyjdzie w lesie skończyć. Już są do tego przygotowywani. Skończy się wówczas problem nadmiernego wzrostu populacji bobrów, kormoranów, czy nawet wilków. Irbis pożałuje, że zwabiło go tu ptasie radio. Ucieknie z tego niedoszłego El Dorado, albo sam zostanie zwierzyną łowną.

 

 

Tekst ten ma charakter beletrystyki, nawiązującej do faktów, ale niebędącej zapisem autentycznej rozmowy.

 

Bogusław Sielecki

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Inni autorzy Rozmowy z dalitem - Zew krwi