Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Rozmowy z dalitem - Popioły

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni „niedotykalni", przez to, że wykonują tzw.”nieczyste zawody”. Hipotetycznie w Polsce dalitem zostać może każdy.

 

Czy wiesz, Janku, kogo dotyczyła wypowiedź szefa gabinetu premiera, gdy twierdził, że czasami ludzie przepoczwarzają się w pięknego motyla i ma nadzieję, że tak będzie i tym razem?


- Oczywiście, że wiem. Wicemarszałek Sejmu, profesor biologii w porywie swojej szarmancji stwierdził, że mówienie o aktualnym etapie rozwoju tej osoby byłoby nieeleganckie! Zaznaczył jednak, że motyl najdłużej żyje w stadium gąsienicy inaczej zwanej larwą.

- Jedna z posłanek SLD była mniej delikatna, twierdząc, że osoba ta znajduje się na etapie poczwarki, a w zasadzie poczwary, bo zdrobnienia słów to taka nasza polska przypadłość.

- Kiedy premier naszego obecnego rządu był jeszcze w opozycji, twierdził publicznie, że osoba ta jest najsłabszym ministrem spraw zagranicznych wszech czasów. Miał wówczas chyba sporo racji, bo swojska dyplomacja tak skłóciła nasz kraj zarówno ze wschodem, jak i z zachodem, że wydawało się, iż nie da się tego odkręcić przez następne pokolenia. Jedynie dobre układy mieliśmy z wielkim przyjacielem zza oceanu.

- Mieliśmy stosunki wiernopoddańcze! Gdy trzeba było zaszczuć Irak, my wiernie jak pies staliśmy przy nodze pana. Liczyliśmy na profity z odbudowy tego kraju, bo jak się coś rozkurzy to logicznym następstwem jest późniejsze uprzątnięcie gruzu i popiołów. Szybko jednak okazało się, że profity różnego rodzaju zbierali inni, nas wpuszczono w krzaki. Nie było to trudne, bo cały czas wiernie warowaliśmy w cieniu krzewu. Krzak ani nikt z jego świty nie rzucił nam w nagrodę za wierną służbę nawet ochłapu, choćby w postaci zniesienia pozwoleń wjazdowych na swoje ranczo. Pan nas jedynie pogłaskał po główce, a następnie głodnych i zmizerowanych pogonił do Afganistanu, skąd nie możemy wydostać się do dziś, nie znajdując do pożywienia nawet najdrobniejszych gnatów. Ponosimy koszty i same straty!

- Teraz minister niepowodzeń zagranicznych tamtego dworu ma zostać ambasadorem naszego kraju przy ONZ. Jedynym logicznym wytłumaczeniem tej kandydatury wydaje się być chyba tylko marginalizacja znaczenia tej organizacji na tle przemian światowej polityki, zapoczątkowanych i realizowanych przez obecnych mieszkańców Białego Domu. Zupełny zwrot w podejściu do sposobu rozwiązywania kluczowych problemów współczesnego świata wymaga chyba również zmian skostniałych struktur instytucjonalnych. W takiej sytuacji uzasadnionym może być umiejscowienie w ONZ motyli, zarówno tych przepoczwarzonych jak i ewentualnie we wcześniejszych stadiach osobniczego rozwoju.

- To taki gest pojednania naszego kochanego premiera w stosunku do ukochanego przez naród prezydenta. Nie ma większego znaczenia, nie jest kosztowny, a może zmylić czujność adwersarza. Obaj panowie są bardzo ambitni, a kampania przed wyborami prezydenckimi w zasadzie tuż, tuż. Jaśnie oświecony słońcem Peru przygotowuje pole startowe. Chyba rozpoczęły się już eliminacje. Entomologiczne zabiegi mogą doprowadzić do spóźnionego startu jednego z konkurentów, ewentualnie sprowokować go do nerwowych ruchów i popełnienia falstartu.

- Coś w tym może być. Dlatego chyba wydobył z głębokiej puszczy drugiego z potencjalnie poważnych konkurentów. Jeżeli uda się go wystartować w innych zawodach, to nie weźmie udziału w lokalnym biegu głównym. Jeśli wygra bieg, którego pula nagród obejmuje stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy, to nic złego się nie stanie. Polak obejmie prestiżowe stanowisko w Unii Europejskiej, a przy tym nie wystartuje w biegu do krajowej prezydentury. Jeśli odpadnie i sekretarzem nie zostanie, to można będzie zarzucić mu kompromitujący brak kompetencji i po stwierdzeniu, że autorytet lewicy jest po prostu lewy, spokojnie będzie można odesłać go z powrotem do matecznika między żubry.

- Był jeszcze jeden poważny zawodnik, mogący stworzyć potencjalne zagrożenie, ale eliminuje się go stanowiskiem szefa NATO. Wiadomo, że zadziała dokładnie taki sam mechanizm, jak w przypadku omówionym przez Ciebie. Na horyzoncie mogą pojawić się jednak jeszcze inni poważni pretendenci z aspiracjami do wygrania nagrody głównej. Co wtedy?

- Na razie nie widać takich liczących się czempionów. Jeśli się ujawnią w porę, to do obsadzenia jest jeszcze wiele rozsianych po świecie stanowisk ambasadorów. Jeżeli wychylą się w ostatnim momencie, to w końcu obecnie miłościwie nam panujący ma dostateczne doświadczenia z przeszłości w eliminowaniu niewygodnych przeciwników, a przy tym zawsze może liczyć na profesjonalne wsparcie i doświadczenie swojej drugiej połówki. Sam bieg finałowy powinien być więc czysty, przejrzysty i bez niespodzianek.

- Szkoda tylko, że przy okazji tych przedbiegów zanika zdrowy osąd zmian sytuacji zachodzących w świecie. Dochodzi do porozumienia i ujednolicenia stanowisk USA i Rosji w wielu kluczowych kwestiach. Z obu stron widać wolę stworzenia wspólnego frontu w pokojowym rozwiązywaniu zapalnych kwestii współczesnego świata.

- Do pełnego porozumienia droga jeszcze dość daleka, ale już się mówi o utworzeniu strefy zdenuklearyzowanej na Bliskim Wschodzie. Rosja ma swoje interesy w Iranie, realizując jego energetyczny program atomowy. Istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że przy wspólnym, zgodnym współdziałaniu Rosji i USA problem zagrożenia irańską bronią atomową zostanie zażegnany na drodze porozumień dyplomatycznych. W tej sytuacji zbędną stanie się budowa tarczy antyrakietowej w Europie.

- No właśnie. Wpływowe gremia polityczne w Polsce sytuację tę okrzyknęły jako zdradę interesów naszego kraju przez strategicznego sojusznika. To zupełny brak wyobraźni i pełna nieodpowiedzialność, bo czyż likwidacja zagrożenia nuklearnego nie powinna napawać radością i otuchą ludzi o zdrowych zmysłach i umysłach? Tych wystraszonych, skostniałych konserwatystów obawą napawa fakt, że rośnie rola i pozycja Rosji w polityce światowej. Oceniając tę sytuację spojrzeniem z pierwszej połowy ubiegłego stulecia nie są w stanie pojąć, że Rosja i ZSRR to dwa jakościowo różne państwa. Strachy przeszłości zwyciężają rozum.

- Polak, Węgier - dwa bratanki - i do szabli, i do szklanki. Szkoda, że na tym nasze podobieństwa się kończą. Węgrów dotknęły podobne doświadczenia historyczne - w Jałcie także zostali sprzedani Stalinowi. Różniła nas jednak przede wszystkim zawartość szklanki. Podczas, gdy Lachów cechowało duże spożycie wody ognistej, Madziarzy leczyli swoje stany depresyjne winem. Efekt widoczny jest obecnie w sposobie myślenia. Podczas gdy nas nęka swoiste delirium tremens, ustawiające nas na pozycji totalnej negacji w stosunku do otaczającego świata, Węgrzy zachowali trzeźwość spojrzenia i racjonalizm myślenia.

- Faktycznie coś na rzeczy być musi... Nasi byli włodarze w swej masie najchętniej widzieliby Rosję słabą, upokorzoną, bez znaczenia w świecie. Trudno im przyjąć i zaakceptować prawdę, którą odkrywa niemal każdy, kolejny dzień. Rząd Węgier w porę dostrzegł i realnie ocenił zachodzące zmiany, wyciągając z tej sytuacji całkiem realne korzyści dla mieszkańców Puszty. Podczas gdy my w pijanym widzie usiłowaliśmy niszczyć, oni budowali. Dziś Rosja jest drugim po Niemczech co do wielkości obrotów partnerem handlowym Węgier, będąc liderem w tym względzie pośród krajów spoza Unii Europejskiej. Oba państwa bez obaw stale zwiększają zakres swojej współpracy obejmującej szczególnie branżę paliwową, w której wspólnie inwestują w poszukiwania złóż rosyjskiego gazu ziemnego i ich eksploatację, wspólnie rozbudowując trasy przesyłowe. Węgierskie elektrownie atomowe zaopatrywane są w pełni przez Rosję w paliwo jądrowe i jakoś nie skutkuje to wprowadzaniem 20. stopnia zasilania.

- To nie wszystko. Obaj partnerzy ściśle współpracują w dziedzinie ochrony zdrowia i produkcji leków. Rozwijają budownictwo mieszkaniowe i cały kompleks rolniczo - przemysłowy w oparciu o technologię węgierską. Poszerzają wymianę kulturalną, naukową i twórczą, a także realizują wspólne programy oświatowe i stypendialne. Stanowią doskonały przykład na to, w jaki sposób zgoda buduje... i dobrze się z tym mają!

- Dla nas wyłania się też być może ostatnia już szansa i nadzieja na to, żeby nie być przykładem drugiej części tego samego przysłowia, a mianowicie jak to niezgoda rujnuje. Promienie wznoszącego się coraz wyżej słońca powodują topnienie lodów. Po wiosennej odwilży Warszawę odwiedzi sam premier Rosji. Nie będzie to wizyta kurtuazyjna, a ciężka praca, której efektem może być zacieśnienie współpracy ekonomicznej i gospodarczej na partnerskich zasadach między oboma państwami. Jeżeli po tej wizycie będziemy umieli stanąć w jednym unijnym szeregu z Niemcami i Węgrami, jeśli nastąpi odwilż ostateczna, to być może warto, by jeden z jej współtwórców wygrał najważniejszy krajowy wyścig następnego roku. Tylko co z mrokami historii?

- Mroki historii wraz z motylami odlecą do ONZ. To bardzo dobrze, bo tam przestaną wreszcie być groźne dla wszystkich zwykłych, polskich dalitów. Nie będą w stanie spowodować pożogi, po której naszą piękną ziemię ojczystą mogłyby pokryć już tylko popioły.

 

 

Tekst ten ma charakter beletrystyki, nawiązującej do faktów, ale niebędącej zapisem autentycznej rozmowy.

 

Bogusław Sielecki

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Inni autorzy Rozmowy z dalitem - Popioły