Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to „niedotykalni” wykonujący tzw.”nieczyste zawody”. Hipotetycznie więc w Polsce dalitem zostać może każdy.
- Jak sądzisz, Janku, który z polityków upatruje wśród sąsiadów (i nie tylko) samych wrogów czyhających tylko na okazję, żeby napaść na tę jego ukochaną, będącą w ciągłym rozwoju biedę? Ten niski, krągły mężczyzna jest w stanie w każdej sytuacji i wszędzie zaatakować każdego. Ludzie w jego kraju żyją na granicy ubóstwa, a coraz częściej i poza tą granicą, brakuje im na chleb a on nic tylko broń i broń! Z każdej strony widzi wroga. Mimo nędzy pragnie kontrolować nawet kosmos, bo jest przekonany, że zagrożeniem dla jego folwarku mogą być także zielone ludziki. Szalejący na świecie kryzys nie robi na nim większego wrażenia. W końcu to tylko kryzys gospodarczy i finansowy, a więc nie dotyczy jego posiadłości. Jeśli tylko wspomnieć o prawdziwych pieniądzach, zawsze odpowiada jednakowo: „- Won mi, żadnych euro, dolarów czy innej niepewnej zarazy”.
- Ale trudne pytania zadajesz! Biednym krajem wydającym krocie na zbrojenia i prowadzącym próby rakietowe, oficjalnie mające na celu podbój kosmosu, a przy tym postrzeganym przez społeczność międzynarodową jako wróg cywilizowanego świata jest Korea Północna. Jeżeli jest za co, to płaci się tam wonami. Na czele tego państwa stoi niski, krępy przywódca Kim Dzong II.
- Poszedłeś jednak błędnym tropem. W KRL-D nie brakuje chleba! Tam brakuje wonów na ryż no i samego ryżu. Podpowiadam więc jeszcze, że ostatnio po powrocie do kraju z międzynarodowych negocjacji delegacji rządowej stwierdził, że wraca ona na tarczy, a może nawet bez tarczy. Militaria zawsze u niego są na pierwszym miejscu! Dołożył przy okazji Gabonowi, twierdząc, że jeżeli Gabon nie napadnie na jego kraj, to to już będzie duży sukces! Taka swoista paranoja. Nie robi na nim wrażenia fakt, że Gabon należy do czołówki najbardziej dynamicznie i pokojowo rozwijających się krajów Czarnego Lądu - wydaje mu się, że Murzyni mogliby zaatakować orzeszkami ziemnymi, których akurat mogą mieć nadprodukcję.
- To już brzmi bardziej swojsko! Wydaje mi się, że to polityk, który ostatnio wbił się w nowy garniturek i udaje gwiazdę telewizji, występując w reklamówkach w towarzystwie niewiast od wielu lat należących do jego świty. Usiłował wmówić zubożałej publiczności, że jak rządził to rządził dobrze. Rodzimi dalici już wiedzą co to farsa, więc ubawili się setnie. Gwiazdor choć już nie rządzi, ma jednak coś wspólnego z Reaganem... Oczywiście nie jest to postura, ale bardzo chciałby jeszcze choć trochę porządzić. Zwrócił się więc w kolejnej reklamówce do młodzieży obiecując jej mieszkania za poparcie w wyborach. To też nie brzmi zbyt wiarygodnie zważywszy, że wkrótce może zabraknąć pieniędzy na łatanie dziur w mostach, a co to za mieszkanie, kiedy dach przecieka? Przezornie nic nie wspomina o dotacjach do studiów, które zniknęły w czasie rządów jego dworu. Całkiem młodzi nie mogą tego pamiętać, a zawsze jest szansa, że ci, których to dotknęło, zdążyli zapomnieć...
- Domorosły showman będzie miał wkrótce okazję odegrać główną rolę w burlesce, a może będzie to wodewil...
- Nie taki straszny devil, jak go malują!
- Nie o to chodzi, bo w końcu piekła nie stworzył, choć mu się marzyło i zapewne marzy do dziś. Wkrótce zaśpiewa swoim niepowtarzalnym falsetem w najpoważniejszej sali widowiskowej.
- To faktycznie musi być talent pierwszej wody, skoro gościć go będą deski Teatru Wielkiego!
- Masz częściową rację - spektakl odbędzie się w stolicy. Desek raczej nie będzie, bo chociaż rzeczywistość często przypomina średniowiecze, to jednak dziś złoczyńców nie zakuwa się w dyby. Spektakl odbędzie się w sali, którą trudno nazwać teatrem, bo to sala sądowa. Szkoda tylko, że nie przewiduje się transmisji telewizyjnych z kolejnych odsłon tego przedstawienia, z których pierwsza miała już miejsce przed stołecznym Sądem Okręgowym. Skarb państwa ustami miejskich urzędników upomniał się o zwrot nieruchomości przejętych w latach 90. ubiegłego wieku przez Fundację Prasową Solidarność po RSW Prasa - Książka - Ruch. Władze miejskie twierdzą, że doszło do tego bezprawnie. Nasz showman uważa, że żadne przepisy nie zostały złamane. Sąd rozpoczął i zamknął proces 3 marca, zaś wyrok ma ogłosić 17 marca 2009 r. Warszawa domaga się zwrotu wszystkich przejętych przez fundację nieruchomości, których wartość w chwili przejęcia stanowiła 40 mld. starych złotych. Obecną wartość tego majątku szacuje się na około 65 mln. złotych, jak najbardziej już nowych.
- Słyszałem, że ten pierwszy akt dotyczy tylko zwrotu parkingu należącego do fundacji. Mieści się on przed siedzibą partii dokonującej swoistej wykładni prawa i starającej się w oparciu o nią ustanawiać normy sprawiedliwości społecznej. Jej dziełem jest np. powrót po półwiecznej przerwie do odpowiedzialności zbiorowej, czy ferowanie wyroków zanim uczynią to sądy. Zasadą jest tu kwalifikowanie ludzi według własnych norm. Jeśli ktoś nie zgadza się z jej jedynie słuszną linią, oceniany jest jako wróg zasługujący tylko na potępienie i wykluczenie ze społeczeństwa. Zastanawia mnie jednak, jak parking może być wart 65 mln. złotych?
- Masz rację - parking to tylko drobna cząstka zagarniętego społeczeństwu majątku. Sąd musiał podzielić pozew na kilka spraw. Zarządzający majątkiem fundacji dokonali sprytnego manewru. Przekazali znaczną część przejętych dóbr aportem do założonych przez siebie spółek, a potem do kolejnych podmiotów. W ten sposób dokonano swoistego rozmycia majątku. W efekcie pozwanych w tej sprawie zostało siedem spółek i fundacji, więc sprawę zwrotu całości utraconych przez społeczeństwo nieruchomości sąd zmuszony jest rozpatrywać w dwóch odrębnych procesach, których terminy nie zostały jeszcze ustalone. Fundacja skorzystała z ochrony prawnej zapisów w księgach wieczystych, choć nie miała do tego prawa nie będąc następcą prawnym RSW Prasa - Książka - Ruch.
- Pikanterii sprawie dodaje fakt, że przy przejmowaniu tych nieruchomości zupełnie pominięto prawa właścicieli działek, którzy zostali wywłaszczeni jeszcze dekretem Bieruta, a obecnie zgłaszają roszczenia do tych nieruchomości. W tej sytuacji zadośćuczynienia należałoby dokonać na koszt zubożałego społeczeństwa, co zwielokrotniło by i tak ogromne już straty.
- W sprawie przejęcia działek odrębne postępowania prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie i urząd kontroli skarbowej. Uwłaszczenie to nie byłoby bowiem możliwe bez złożenia nieprawdziwego oświadczenia przez ówczesnego przedstawiciela skarbu państwa. Już w roku 1994 stwierdzono, że zainteresowanymi w sprawie były osoby zajmujące wysokie stanowiska państwowe, stwierdzono też naciski z Kancelarii Prezydenta. Do chwili obecnej nikt z zainteresowanych przejęciem tego majątku ani nikt wywierający naciski nie został pociągnięty do odpowiedzialności. A przecież dodatkowo jeszcze namiętnie telegrafowali.
- Tak, tak - pęd do władzy za wszelką cenę bywa groźny i bardzo kosztowny. W tym pędzie można zagubić się całkowicie. Nie zabijaj staje się pustym przykazaniem dekalogu. W imię „celów wyższych” jakże często zabija się u nas słowem i modnymi w pewnym czasie teczkami. Nie kradnij? Bez komentarza. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu? Podsłuchy, prowokacje, pomówienia... Można więc w tych warunkach bać się kary boskiej! Ten strach bywa paraliżujący, nie pozwala dostrzec pozytywnych przemian zachodzących w otaczającym świecie, na który przestał już padać cień Krzaka! Będąc złym trudno zauważyć dobro. Zaufanie staje się zjawiskiem groźnym. Trzeba więc zbroić się za wszelką cenę, choć Świat już tego nie chce. Prawdopodobnie zrozumienie potrzeby współpracy a nie konfrontacji przez głównych graczy rozdających karty w polityce światowej doprowadzi do sytuacji, że nie tylko nie będzie potrzebny rozwój instalacji militarnych, ale następować będzie wręcz ich ograniczanie! Skoro rząd wrócił ostatnio bez tarczy, to może już na stałe bez tarczy pozostaniemy i okaże się to zbawienne dla naszych losów, dla naszej przyszłości. Niedowiarków wystarczy wyselekcjonować, włożyć im do rąk po baterii R16 i puścić biegiem po polskich rubieżach. W ten sposób zapewnimy sobie tak pożądane przez nielicznych ruchome baterie patriotów.
Tekst ten ma charakter beletrystyki mówiącej o faktach bez oparcia w zapisie autentycznej rozmowy.
Bogusław Sielecki












