Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to „niedotykalni” wykonujący tzw.”nieczyste zawody”. Hipotetycznie więc w Polsce dalitem zostać może każdy.
Szary, pochmurny czwartek. Obserwuję uwijających się ludzi przed zbliżającym się weekendem. Starzy górale zapowiadają takie mrozy, że przymarznie cap do kozy. - Gdyby z nieba spadł deszcz mleka, tylko bogaci mieliby dzbany, by je złapać - rozmyślam. - Ubogi żywi się jak może, a bogaty jak chce, ale ubogi nie ma tego, owego, a bogacz łakomy jest wszystkiego. Nagłe pociągnięcie za rękaw przerwało tę filozoficzną gonitwę myśli.
- Janek? Wszelki duch Pana Boga chwali! Co za niespodzianka!
- A ja miałem nadzieję, że Cię dzisiaj spotkam.
- Masz coś konkretnego na myśli?
- W zasadzie tak. Słyszałeś, że mamy w mieście nieoszlifowany diament? I tak sobie myślę, że coś trzeba zrobić, żeby przemienić go w brylant...
- Nie wiem, o co Ci chodzi, ale wiesz jak mówią: szczęście czego mi nie dało, tego mi nie będzie brało.
- Żartujesz sobie, a ja mówię poważnie. Słyszałeś o takim chłopcu, który na mistrzostwach świata juniorów we wrześniu zeszłego roku we Francji zajął pierwsze miejsce w martwym ciągu i czwarte w trójboju siłowym?
- Coś mi się o uszy obiło... Ale w czym rzecz?
- Nazywa się Krzysztof Wierzbicki. Jest uczniem pierwszej klasy Zasadniczej Szkoły Zawodowej w naszym Zespole Szkół Technicznych na ul. Rybnickiej. Od ośmiu lat trenuje trójbój siłowy i podnoszenie ciężarów. Podobno ma niesamowity talent. Jest reprezentantem Kadry Narodowej Polski. Zadebiutował już nawet w zawodach Strong Man, zajmując już w swym pierwszym starcie czwarte miejsce. Był zrzeszony w klubie „Herkules” w Warszawie, obecnie w klubie UKSS" TROPS Wschowa, a faktycznie uczy się i trenuje w Mikołowie.
- Takie pomieszanie z poplątaniem u nas to przecież nic nadzwyczajnego... Co bardziej dokuczy, to rychlej nauczy, a w końcu nikt się mistrzem nie rodzi.
- Mistrzem to się nikt nie rodzi, ale on trenuje w pocie czoła wbrew trudnościom i jak na wiek już ma duże osiągnięcia. Praktycznie we wszystkich zawodach plasuje się w ścisłej czołówce, o ile ich nie wygrywa. A wiesz jak zaczął trenować?
- ???
- Był małym, wątłym chłopcem samotnie wychowywanym przez matkę. Któregoś dnia jego matkę napadnięto, w wyniku czego trafiła na stałe na wózek inwalidzki. Urzędnicy z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej stwierdzili, że w tym stanie zdrowia matka nie jest w stanie sprawować opieki nad synem i dla jego dobra postanowili zabrać chłopca z domu rodzinnego. Krzysio nie poddał się jednak tej nadmiernej dobrotliwości. Co prawda urzędnicy zawsze „wiedzą lepiej”, ale chłopiec z pełną determinacją przeciwstawił się ich woli i pozostał z ukochaną mamą, którą zaopiekował się z pełnym oddaniem. Był jednak zbyt słaby, żeby swobodnie pchać wózek inwalidzki. Żeby poprawić swoją krzepę, po raz pierwszy trafił na siłownię. Robił szybkie postępy i wkrótce okazało się, że ma talent i predyspozycje do uprawiania sportów siłowych. Umiejętnie łączy naukę z treningiem i opieką nad mamą, której poświęca cały swój wolny czas.
- To rzeczywiście imponujące i wzruszające - przecież ten chłopak obecnie ma chyba jakieś piętnaście lat!?
- Mimo młodego wieku jest bardziej dojrzały niż wielu niby dorosłych mężczyzn, którzy co prawda mają włosy na głowie, ale w głowie bywa łyso. Mimo osiągnięcia pozostaje chłopcem skromnym - nie uderza mu woda sodowa do głowy, więc jest ogólnie lubiany. Ma ambicje i marzenia nie związane ze sportem. Pasjonują go komputery. Po ukończeniu „zawodówki” chce podjąć naukę w Technikum o profilu informatycznym, a potem kontynuować naukę i skończyć studia na tym kierunku.
- Wierzę, że uda mu się zrealizować swoje życiowe cele i marzenia. Mimo młodego wieku wykazał się już dużą determinacją i konsekwencją w dążeniu do celu, a ludzie o takich cechach osiągają szczyty...
- Nie poddaje się mimo, że życie go nie pieści. Nie mógł bronić swojego tytułu mistrza świata, bo nie miał środków na sfinansowanie takiego zagranicznego wyjazdu. Swoje sportowe sukcesy osiągał w butach, które zbuntowały się z powodu zbyt długiej służby i zrobiły sobie dziurkę w podeszwie. Miejscowy szewc, wiesz, ten Bolek z ul. Jana Pawła II, bezpłatnie przywrócił niesforne obuwie do porządku. Bywało, że gdy kupił bilet, żeby dojechać na zawody, to brakło już nawet na drożdżówkę i startował głodny. Chłopak mężnieje, rozwija się, ale odzież sportowa za tym nie nadąża. Ludzie dobrej woli starają się Krzyśkowi pomóc, ale sami niewiele mają więc i niewiele mogą. Jeżeli jego kariera sportowa ma się rozwijać, to już na tym etapie konieczne stają się jego wyjazdy na zawody zagraniczne. A przecież tam reprezentuje Polskę i swoją postawą tak życiową, jak i sportową nie przynosi nam wstydu - wręcz przeciwnie - rozsławia dobre imię Polaków, co nie zawsze udaje się naszej emigracji tzw. zarobkowej.
- Ubóstwo nie hańbi, ubóstwo szlachectwa nie traci. Aksamity, atłasy sławy nie czynią.
- Niby masz rację, ale taka sytuacja może skutecznie uniemożliwić zaistnienie w świecie nawet największemu talentowi. Mamy diament bez skazy, spróbujmy dać szansę na jego oszlifowanie, bo może okazać się brylantem w polskiej koronie. Spróbujmy się zastanowić, jak można pomóc Krzyśkowi, bo na pewno warto!
- Obiecuję, że zastanowię się nad problemem. Spróbuję coś wymyślić, żeby przekonać ludzi dobrej woli, że inwestycja w tego dalita to inwestycja w Polskę! W końcu dalit jest w stanie lepiej reprezentować nasze społeczeństwo, niż niejeden „mędrzec” wyniesiony niczym korek na świecznik przez wzburzoną falę historii.
cdn
|
|
Tekst ten ma charakter beletrystyki mówiącej o faktach bez oparcia w zapisie autentycznej rozmowy.
Bogusław Sielecki













