Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Jerzy Treit

Kawałek pracowni

Email Drukuj PDF

 JERZY W tym czasie kiedy mój rozwój artystyczny potrzebował witamin inspiracji w obiegu krążyły albumy malarstwa z często kiepskiej jakości reprodukcjami. Czarno – białymi zdjęciami na szorstkim papierze, lub kolorowymi, które jednak wymagały sporej wyobraźni i intuicji by poznać prawdę o oryginałach dzieł sztuki.  Właśnie dzięki takim domniemaniom moja świadomość plastyczna błądziła samotnie po rewirach estetyki. Więcej zawdzięczam swojemu unerwieniu plastycznemu i intuicji niż owym edukacyjnym albumom. Nawet w czasach kiedy studiowałem historię sztuki jednym z nielicznych wydań albumowych była Sztuka Świata i praktycznie na tym się kończyło. Moje przygody wizualne były więc z jednej strony oparte na „domysłach” o świecie pędzla a z drugiej na własnych doświadczeniach i eksperymentach w pracowni, w której w tamtych latach spędzałem nawet po dziesięć godzin dziennie. Swoją wiedzę o mistrzach i ich warsztacie budowałem na swoich domysłach, roszczeniach i oczekiwaniach. Widziałem to co chciałem widzieć. Popadałem w pewną schizofrenię w której wzrastał  mój świat postrzegania rzeczywistości. Dodatkowo myślałem, że prócz świata sztuki nie istnieje żaden  inny. Z dzisiejszej perspektywy wydaje się to niebezpieczne dla jednostki, która wkraczając w życie społeczne nie postrzega otoczenia inaczej jak poprzez swoje fobie artystyczne i dla której każde zdarzenie życiowe odbywa się tylko na płaszczyźnie estetyki, teatru lub staje  się tematem dla malarstwa. Dość długo z tego stanu iluzji wychodziłem z powrotem w świat i rodziłem się na nowo utrudniając przy okazji życie moim najbliższym.

Trzy

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Kiedy śpię rośnie mi wyobraźnia, ubieram ją rano w kolorową chustkę i trzymam w kieszeni do następnej nocy. Mieszkamy w tym samym mieście i kupujemy bułki w tej samej piekarni. Jak podrośnie zostanie moją  pierwszą żoną. Kolejne też ubiorę w kolorowe chustki aby wyglądały na zadowolone w tym więzieniu. Tak więc wyobraźnia, estetyka i kreacja stanęły na drodze mojego rozwoju duchowego. Jeszcze nie wiem czy się opłacało dać im władzę nad moimi emocjami.  Nadal mieszkamy w tym samym mieście tracąc bezpowrotnie lata szaleństwa.

Jerzy Treit

"Trzy",  pastel,50x65cm

 

Pisanie jest jak kreda...

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Jerzy Treit

Pisanie jest jak kreda, efemeryczne, kruche i białe. Możliwe staje się każde zapisywanie aż do czasu gdy ubranie zaczyna przeszkadzać, uwiera i znika. Podobnie jak ślady dziesięciu mokrych palców na gorącym kamieniu. Kiedy dorosnę i zaprzestanę marzeń o tym aby postrzelać sobie w rosyjskim filmie  nakręcę o tym film dokumentalny. Wtedy gdy z chaosu trzeba by wyłoniła się harmonia, naiwna i romantyczna muszę chaos stworzyć. Określić, naprowadzić rozedrgane oczy na centrum zawirowania i łaskawego biegu czasu. Dlatego przędę i kroję białe ubrania. Pisząc rano staję w oczekiwaniach, wieczorem robię bilans i dojrzewam. To co mam w tym pudełku zniknie, za chwilę ukaże się dno i drewniany smak starej szkatułki pokropi ściany. Zgniecione pomarańcze i cynamon pozostaną na kliszy moich dłoni. Mam za sobą północ. Dotykam ręką żeberka zdobionej poręczy ,która pomaga wspiąć się na taras widokowy. Krok za mną szelest powiek mrużących zmarszczki na migdałach oczu. Zapomniałem że jestem, że trzeba upaść na podłogę i przytulić się do zasłon w teatrze, na scenie, przy zgaszonych światłach. Zmieniam scenariusz i maluję obrazy. Dość mam pisania kroplami wody, którymi podalpejskie powietrze rozbija się o fale morskie. Z tarasu widzę dyliżans pocztowy, który przecina Myślenice i pędzi niezdecydowanie kilkoma drogami gdyż  wiezie dla mnie list od Dorothee, pisany w jej pokoju pełnym poezji i pragnień przez  Cherles Baudelaire.

Wybuchy

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Teksty niedoszlifowane

Jerzy


Podczas, gdy obraz powstaje w pracowni zdarza się chwila pewnej świadomości jaka już więcej nigdy się nie pojawi. Może zdarzyć się inna łudząco podobna lecz nigdy ta sama. Owa świadomość to szansa na uratowanie półtna. Gdyż tak naprawdę ja nie maluję, tylko ratuję obrazy,które zaczynam w szale twórczym, a on w niczym nie przypomina natchnienia opisywanego przez poetów. Iskra tej świadomości pozwala na użycie pędzla z odpowiednią "animacją" określonej farby aby coś  mogło zacząc nowe życie na płótnie.


Literaturze na stopach

pojawiają się nowe zmarszczki z przyzwyczajenia

a ja umieram pomiędzy dwiema górami które, wyznaczyła woda.

Mam nieustającą chęć wyprzedzania czasu.

Chciałbym być w nowym miejscu przed wydarzeniem.

Być przygotowanym na wszystko, aby uderzenie odbyło się pod moją kontrolą.

 

Strona 1 z 3

Jesteś tutaj: Felietony Jerzy Treit