Teksty niedoszlifowane

Podczas, gdy obraz powstaje w pracowni zdarza się chwila pewnej świadomości jaka już więcej nigdy się nie pojawi. Może zdarzyć się inna łudząco podobna lecz nigdy ta sama. Owa świadomość to szansa na uratowanie półtna. Gdyż tak naprawdę ja nie maluję, tylko ratuję obrazy,które zaczynam w szale twórczym, a on w niczym nie przypomina natchnienia opisywanego przez poetów. Iskra tej świadomości pozwala na użycie pędzla z odpowiednią "animacją" określonej farby aby coś mogło zacząc nowe życie na płótnie.
Literaturze na stopach
pojawiają się nowe zmarszczki z przyzwyczajenia
a ja umieram pomiędzy dwiema górami które, wyznaczyła woda.
Mam nieustającą chęć wyprzedzania czasu.
Chciałbym być w nowym miejscu przed wydarzeniem.
Być przygotowanym na wszystko, aby uderzenie odbyło się pod moją kontrolą.
Na wzniesieniu Hautecombe byłem kilkanaście razy i prawie natychmiast zaskakiwała mnie tajemnica i sacrum. Miałem również to szczęście,że mogłem chodzić po najciemniejszych zakamarkach Opactwa do woli. Z tego miejsca, które znajduje się 120 km od Lyonu nad jeziorem Bourget graniczącym ze Szwajcarią, w 1992 roku uciekli Benedyktyni przed prawie stupięćdziesięciotysięczną armią turystów napierająca na to wzgórze co rok. Dwanaście lat później znając bracia i siostry ze gromadzenia bywałem tam częstym gościem. Chodziłem stromym zejściem nad jezioro, które witało mnie świeżym powiewem alpejskiego powietrza, rozmyślałem o nicości i sztuce gdyż w tym miejscu czas nie istnieje. Wszystko staje się jednością i granica pomiędzy życiem a śmiercią jest niewidoczna. Kamienna rzeźba architektury, którą człowiek zaczął tworzyć w XII wieku cicho otoczona wiatrem, wodą i światłem jest lekka jak piórko i tylko siadając na stopniach schodów poczuć można na własnej skórze kamienny chłód materii. Rozmyślałem o pewnym naukowcu, który kilka lat temu wykradł ponad tysiąc woluminów z pewnego opactwa we Francji wykorzystując nikomu nie znane przejście prowadzące na zewnątrz murów. Skradzionych ksiąg nie sprzedawał do antykwariatów paryskich tylko oddawał się namiętnej lekturze chłonąc wiedzę jak dziecko. Po schwytaniu go przez policję powiedział na swoją obronę tylko tyle, że nie mógł oprzeć się tej niedostępnej od wieków wiedzy. Wszystko co przeczytał chłonął do siebie. Istnieją w nas pokłady wiedzy, którą zdobywany w różny sposób, niejednokrotnie większość zabieramy ze sobą w zimną materie kamień.
----------------
Od Redakcji -
Jerzy Treit i Jego blog biorą udział w konkursie na BLOG ROKU 2011 w kategorii w kategorii Kultura, a głosy można oddawać wpisując w treść SMS E00103 i wysyłając pod nr 7122.
Zwracamy także uwagę, iż po literce E są dwa ZERA a nie literki OO :)












