Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

POZWÓLCIE MI SIĘ SPALIĆ! POLACY, DO URN !

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 8
SłabyŚwietny 



Karol Chum
Karol Chum
...Dzień Dobry” Kronikarzu

Ech… Człowiek, aby uporać się z wszechobecną i bezduszną cenzurą, wciąż musi błąkać się od redakcji do redakcji i przekonywać sobą i swoimi tekstami, że złych zamiarów nie ma. Oczywiście z miną skruszonej owcy, lecz hardo unoszącej łeb do góry przyznaje, iż jest trochę lewicowy i ma nieco odmienne poglądy, przy tym sumiennie antyklerykalny i niechętnie nastawiony do braku wolności światopoglądowej... Ja już tak mam… Lecz nawet moi Państwo, nie o te poglądy tu chodzi, a o filozofię życia, która podpowiada mi, że jestem agnostykiem, i jak Marysia Szyszkowska mówi  - „ta filozofia jest moją religią”. Niestety, kłóci się to zaiste z NASZĄ religią katolicką, która takie poglądy kładzie na stosie i wraz z głosicielem podpala, nawet nie wnikając w szczegóły i nie słuchając go. Nie rozpisując się nadto, taki oto portal społecznościowy jak Kronikarz, przygarnął mnie, biednego gryzipiórka,  dając mu przy tym kawałek wirtualnej kartki, aby mógł krzewić swoje opinie i mnożyć groźne dla ludu katolickiego poglądy… Ale ja ich mnożyć nie będę. Uprawiam co najwyżej politykę wolnego słowa, z  naciskiem na owo SŁOWO i bez urągania osobom wierzącym, a co najwyżej klnącym na instytucjonalność kościoła katolickiego. W końcu też nie piszę tylko smutnych tekstów, bo i u mnie motylki można spotkać w wierszach i recenzję książek, i nawet wywiady... Zatem, cała reszta, to tylko mój świat, jaki staram się dzielić z tymi, co go rozumieją i nawet przyznają mi rację, chociaż zawsze szanuję czyjąś krytykę, byle by konstruktywną i rzeczową... I to tyle, moi drodzy Państwo tytułem mojego „dzień dobry” na portalu  Kronikarz. Życzę zawsze przyjemnego odbioru moich tekstów.

 

 

 

 


 

 

 

 

 

Drodzy Państwo. Dzisiaj miałem okazję przeczytać na Interii ciekawy artykuł poświęcony nowemu „zarządzeniu” Kościoła Rzymsko-katolickiego odnośnie praktyk związanych z chowaniem zmarłych, a dokładniej spopielania zwłok, czyli krótko mówiąc poddawania się kremacji. Dotąd, przez wiele lat żyłem w błogim przekonaniu, że to nic strasznego, dać się spalić, a przynajmniej od okresu, kiedy ładny czas temu taka praktyka zagościła też i u nas w Polsce. Kościół milczał, milczał, milczał i przestał milczeć w tym temacie, obudzony niczym z letargu, i zabrał się do trupów. W jaki sposób, można to prześledzić, czytając ów artykuł pod adresem: http://fakty.interia.pl/religia/news/pochowek-w-formie-urny-kosciol-stawia-warunki-bedzie-list,1708787 , gdzie wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski Abp Stanisław Gądecki rozwinął skrzydła i powiedział, to co powiedział…

Ja przeczytałem i zbladłem niczym wspomniany nieboszczyk. Ja, który jestem zwolennikiem spalenia, przynajmniej siebie, teraz nie mam pewności co ze mną zrobi rodzina? Niechaj znajdzie się ktoś nadgorliwy, kto zawoła nad moje ciało księdza, a równocześnie będzie chciał poddać mnie kremacji. A ksiądz powie wtedy: „NIE! Biskup zakazał, to brak szacunku, żadnej kremacji, żadnego rozsypywania na morzu, normalny pochówek i basta! Albo katolik i cały do ziemi, albo poganin i w wodę. Nie pobłogosławię temu!…” No, i po części rozwiąże się mój niechciany ewentualnie udział księdza w pogrzebie, jaki by nie był. Oczywiście jak wspomniałem, mamy ku temu jakieś furtki z wyjściem. Więc: albo  wyjechać przed śmiercią z kraju i tam spokojnie spłonąć, albo wysłać rodzinę przed śmiercią na Bermudy i jak przybędzie z daleka to nie ma czasu być i na mszy i na pochówku, bo to wymaga większego odstępu czasu w przypadku spopielenia zwłok, a Bermudy czekają, bilet na LOT wykupiony, płaczą głodne dzieci, kot został sam, żelazko stoi włączone na stole... Dobrze jest też samemu mieszkać np. w UK jak autor, wtedy nie tak łatwo załatwić transport trumny, ale za to pewniej urnę. Może też zarazić się też jakąś tropikalna chorobą, wtedy na pewno wskazane jest spalenie. Zostaje jeszcze inna ewentualność. Nie przejmować się księdzem, i dać się pochować jak się chce, ale za to na państwowym cmentarzu lub na wymarzonym wzgórku pod rozłożystym dębem…

Do końca nie rozumiem stanowiska Kościoła, ale zapewne jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Procedura spopielenia jest o wiele szybsza, prostsza, i… tańsza. Mgliste tłumaczenie wiernym, że chodzi o szacunek dla zmarłych, itp., to mnie nie przekonuje. A czy ja prochom nie okazuję szacunku? Dziwne, że Kościół po paru ładnych latach praktykowania spopielania w naszym kraju nagle stwierdził, że to niechrześcijańskie. Mój Boże, a gdzie to tak napisano, że niechrześcijańskie? W Biblii? Której? Bo nawet nie tej Tysiąclecia!...

I jeszcze ważna sprawa. Na trumnę trzeba większej powierzchni ziemi, a to oznacza że trzeba mieć większy teren na cmentarz parafialny, by pochować np. 30 tysięcy ludzi, a 30 tysięcy ludzi w urnach ile zajmują miejsca? Wielokrotnie mniej i w dodatku łatwiej je wynieść i mogą piąć się w górę, skrywane w katakumbach. A że nie od dziś wiadomo, że zakłady pogrzebowe i kamieniarskie współpracują z parafiami, to i mniejszy zysk z trumien (lekkie, z dykty, imitujące drogie materiały drzewne), mniej kwiatów, świeczek, mniejsze pomniczki, no i… trupa za pieniądze nie trzeba ładnie ubierać, malować i prosić o większą delikatność przy przygotowaniu ciała (też za dodatkową opłatą). A,  i lasu krzyży widać też nie będzie, bo przypominałoby to kij wciśnięty w ziemię a nie kopczyk, Fakt, może i przez nieuwagę niechcąco człowiek nie zauważy grobu bliskiego i przejdzie po nim, ale czy zaraz specjalnie?...


Zakładam jednak, że ten cały krzyk kościoła kierowany jest do swoich wiernych, a nie do mnie i wszystkich tych, którzy raczej niewiele mają ochotę mieć z klerem. Bądź co bądź, Bóg jakoś nie ma nic przeciwko spopielaniu i tradycjom nie ulega. Ileż mądrości jest w zdaniu „z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”. Nie wiem, czy z prochu powstałem, ale na pewno Bogu nawet sprawę chcę ułatwić i w ten proch obrócić się szybciej. No, ale Biskup powiedział…

Kiedyś myślałem, że Żydzi są bardziej ortodoksyjni w stosunku do tego, co Bóg rzekł i co należy czynić oraz jak postępować. W życiu też nie wybiegali z pewnymi poglądami religijnymi poza Biblię, a zwłaszcza jej Pięcioksiąg. Nie wkładali w usta Boga tego, czego w nich nie ma, a Kościół jakoś może wkładać co chce i jak chce tytułem czyjeś nieomylności. Czyjej? Nie wiem. Odnoszę wrażenie jednak, że Kościół w Polsce to jakiś jeszcze inny kościół, z którym mamy do czynienia w ujęciu ogólnym i światowym. Ciekawe ile papież wie z tego i na ile daje komuś wolną rękę, bo ogarnąć nie może się ze swoimi papierami w Watykanie….

Najbardziej jednak rozbawiła mnie wypowiedz Biskupa tej treści:

„Ludzie (w ten sposób-red.) chcą się pozbawić kłopotu, swojego krewnego i nie mieć z nim więcej do czynienia. Ani się nie modlić, ani nie dbać o jego grób. Bardzo często jest to też wyraz niewiary w zmartwychwstanie - dodał.”

No cóż, może… Ale, gdzie moja wola? Gdzie przepisy kapitanów na statkach, którzy czasami muszą pozbyć się ciała? Kto każe modlić się komuś jak nie chce? Kto każe nam w ogóle wierzyć w zmartwychwstanie? Prawdziwy katolik na pewno pochowa ciało z całym inwentarzem i będzie się modlił oraz dbał o grób, zamawiał msze rocznicowe i czekał na zbawienie oraz wyjście krewnych z grobu, a ten który NIE,  to może nie jest katolikiem prawdziwym, wiec po licho trzymać go w kościele. A tu jakby wychodzi na to, jakby ktoś chciał na siłę kogoś zatrzymywać i kazać mu robić tak, a nie inaczej. No i w końcu jak wiem, nasze ciało do zmartwychwstania nie jest Bogu potrzebne. Raczej zbawiamy ponoć nasze dusze, a nie marne skrawki rozpadających się ciał. Stworzono nas z niczego i na pewno w dniu zmartwychwstania odrodzimy się z niczego. Tacy,  jacy byliśmy przed śmiercią, a nawet może i piękniejsi…

Kościół, z lekkim poślizgiem,  uświadomienia sobie, że po prostu mu się ten interes finansowo nie opłaca, ale nie można tego stanowiska nawet podeprzeć jakimiś racjonalnymi przesłankami. Ten zamiast dbać o ekologię, „czystość” obrzędu, ziemie przeznaczyć na coś innego, woli zmarłego do ziemi… Niestety, po raz kolejny dowiaduję się, że Kościół chce zrobić swoje, Bóg swoje, ale… powiem coś Państwu – każdy i tak zrobi swoje i wcale, ale to wcale Boga nikt w ten sposób nie urazi, bo dla Boga nasze ciało ma marne znaczenie, a raczej walczy wyłącznie o nasze dusze.

(15.10.2011, Manchester)


Dorota_Staliska_1
Dorota_Staliska_1

Karol Chum

Jesteś tutaj: Felietony Karol Chum POZWÓLCIE MI SIĘ SPALIĆ! POLACY, DO URN !