
KIEDYŚ BĘDZIESZ MNIE SZUKAŁ PO ŚLADACH...
Święta, święta i po świętach... Też po Nowym Roku... Przemilczałem i to, i to, bo wszystko wróciło do normy. Właściwie z każdym Nowym Rokiem niczego specjalnego nie oczekuję. Z wiekiem trudno zostać zaskoczonym, chociaż wolałbym być miło... Jeszcze 2 daty muszę jakoś przeżyć. Swoje urodziny, z których za bardzo nie cieszę się i których po prostu nie obchodzę, bo niby dlaczego? Mam być "happy", że oto o jeden rok bliżej ku ziemi, czy jak? Zresztą, ciekawsza jest druga data - 21 grudnia 2012, a więc kolejny Koniec Świata. Tu jestem "happy", bo wszystkim dane będzie sprawiedliwie dostać od natury (?), albo jakieś bombki, wypuszczonej czyjąś szaleńczą ręką. A serio... Obiecałem sobie, że po Nowym Roku wracam do pisania. Szczerze mówiąc mam dość słuchania siebie i swojej muzyki. Tak, tak - wiele osób ją lubi, ale wypacza to moje cele, więc niechaj sobie Chum gra i śpiewa, ale gdzieś w tle i nie pierwsze skrzypce...
Tak oto płynnie przejdziemy do nowego, acz krótkiego tematu:
Ostatni rok zaoowocował u mnie dużą ilością poznanych osób. Nie abym był zaskoczony tym, ale bardziej załamany, że tak wiele ludzi chce być blisko siebie, a z drugiej strony nie wiedzą już jak to zrobić. I w sumie można zastanawiać się nad tym, dlaczego tak jest, lecz coraz cześciej zdaje mi się, że świat samotnieje. Pęd za karierą, codzienność zdarzeń, obowiązki, praca, itd. powoli zacierają granicę poznawczą. Nie mamy czasu, a przecież czas wciąż jest ten sam, nie przyśpiesza i nie zwalnia. Myślę, że bardziej problem pogrzebany jest w nas samych. Dokonujemy takich, a nie innych wyborów i w ostateczności rezygnujemy w imię czegoś z bytowania z drugim człowiekiem. Kiedyś słyszałem takie proroctwo, że człowiek człowieka będzie szukał po śladach. To chyba oto chodzi. Tak bardzo oddalimy się od siebie, że kiedy znów zechcemy komuś spojrzeć w oczy, to będziemy musieli dużo zadać sobie trudu, aby taką parę oczu znaleźć. Wciąż jednak podkreślam, że to nasz wybór. Zapatrzeni w postęp cywilizacyjny, myśląc tylko o sobie, siedząc przed komputerem, w pracy po 12-16 godzin... na co chcemy mieć czas? Chyba tylko na to, by się upić. Pamiętam czasy, kiedy cieszyłem się z każdego odręcznie napisanego listu, ozdabianego kwiatuszkami, wycinankami, itd. Czekałem na listonosza, wysyłałem ekspresy i każde zdanie otrzymanego w odpowiedzi listu rozbierałem na czynniki pierwsze, a później jak wariat jechałem przez cały kraj by kogoś poznać i powiedzieć: "Miło mi Cię widzieć"... a dzisiaj? Zapominam jak pisać listy odręcznie, a poniektórym cieżko ruszyć tyłek, mieszkając kilka ulic obok. Ten i tamten woli przegadać ze mną kilka godzin na Gadu-Gadu, niż ubrać się i w 30 minut być ze mną na kawie. Ot, cywilizacja!...
Poruszając się wokół tematu Nowego Roku nie oczekuję, że będzie inaczej - lepiej. Nie, nie! Ludzie nadal będą samotnieć. Nie można z jednej strony wszystkiego mieć, a z innej marudzić, że nie mamy przyjaciół, znajomych, partnera, czy partnerki. Niestety, na pewne relacje po prostu trzeba też mieć czas. Inaczej, przyjdzie taki dzień i taki rok, kiedy obudzimy się z rękoma w nocniku i to po same łokcie. Niestety. Coś za coś. Można mieć wszystko w świecie materialnym, szybciej lub wolniej to osiągając, jednak pewnych relacji międzyludzkich po prostu nie kupi się za żadne pieniądze. Do tego potrzeba właśnie naszego skupienia i uwagi na drugiego człowieka oraz czasu...
Mam często okazję rozmawiać z wielkimi i "wielkimi" tego świata. Proszę mi wierzyć - to dopiero są oceany samotności! Niekiedy sami nie rozumieją, że gwiazdorstwo może zabijać. I to powoli, perfidnie, staczając ludzi na dno, uciekając się do chwilowych uciech, wódki i narkotyków. Kupowanie sobie szczęścia i obecności innych. Niesamowite. A prawda jest taka banalna - wystarczy pomyśleć o tym, co będzie jutro, a paradoksalnie każdy mysli przecież o jakimś jutro, ma plany,marzenia, cele. Szkoda jednak, że nie widzi w nich roli drugiego człowieka i siebie.
Nie chciałbym, aby cały świat pamięci o naszych bliskich, rodzinie, znajomych i przyjaciołach skurczył się jedynie do tego jednego dnia w roku - Wigilii. Nie zapominajcie, że rok to w końcu trochę więcej dni i godzin, tak strasznie szybko płynących, że po prostu możemy coś przeoczyć. Przewrotnie, cytując słowa pewnego mądrego kapłana, KOCHAJCIE LUDZI, BO TAK SZYBKO ODCHODZĄ. I słowa te nie mają jedynie wymiaru, jaki dostrzegamy np. Dniu Zmarłych, ale rozściągają się na całe nasze życie. Szczególnie należy wiedzieć o tym teraz, kiedy zbliża się czas karnawału, zabaw i tańców. Karol Chum wcale o tym nie zapomina, niezależnie jak bardzo potrafi być radosny i jak bardzo chciałby śpiewać i tańczyć do swoich wesołych tekstów. Bo nie oto "modlę" się każdego dnia, kiedy przychodzi mi komuś spojrzeć w oczy i...
...i w całym tym "I" odkrywać sens drugiego człowieka.
(Birmingham, 03.01.2012r.)












