Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

POEZJA SZYTA NA MIARĘ

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 7
SłabyŚwietny 



Emil Cioran pisał:

fot

Nie trać czasu na krytykowanie innych, ganienie ich dzieł;  pracuj nad swoim, poświęcaj mu wszystkie godziny. Reszta to czcza gadanina albo wymysł. Trzymaj się tego, co w tobie prawdziwe albo nawet „wieczne”.

Nie wiem, czy bohater tego eseju czytał tą sentencję, ale moim zdaniem idealnie wkomponował się w jej przesłanie.

Bo cóż to znaczy, być krytykiem?
Według definicji to:

„działalność intelektualna polegająca na dyskusji, ocenianiu i interpretacji dzieł literackich i ogólnie literatury. Krytyka literacka z założenia nie jest wyrazem metody naukowo-badawczej, lecz przekonań ideowo-artystycznych.”

 

Skoro tak, to krytyk literacki reprezentuję zaledwie swoje, subiektywne przekonania ideowo-artystyczne. A jego wyżywanie się na twórcach, nie jest niczym innym jak wyrażaniem swoich frustracji związanych z brakiem talentu.

(Znane są przypadki, krytyków teatralnych, którzy oblali egzaminy na wydział aktorski)

Zwykła uczciwość wymaga od nas, aby przyznać rację sentencji Emila Ciorana i zaniechać wyrażania swoich ideowo-artystycznych przekonań.

Ale czy do końca?

Zanim postaram się rozwiać moje wątpliwości w tej materii (o ile w ogóle je rozwieję) przytoczę jeszcze jedną sentencję, tym razem autorstwa Tadeusza Boy – Żeleńskiego:

Krytyk i eunuch z jednej są parafii
Obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi.

Ale w takim razie, co z grafomanami?

Czyż odwrót krytyków nie otworzy szeroko literackie wrót na potop grafomaństwa?

Niech nas zaleje! A co!

Bezrefleksyjne cytowanie Ciorana i Żeleńskiego nie wróży jednak literaturze nic dobrego.

Dlatego potrzebujemy właśnie takich literackich strażników, moderatorów, bezwzględnych tropicieli grafomaństwa, choćby nie wiem jak zawoalowanego.

A jeżeli przy tym, taki moderator jest świetnym poetą, śmiało możemy zaufać jego subiektywnym przekonaniom ideowo – artystycznych.

Takim właśnie krytykiem, i poetą w jednym jest Leszek Żuliński, któremu poświęcam ten, krótki esej.

Mój pierwszy kontakt z tym krytykiem był raczej chłodny, aby nie napisać szorstki. Na początku lat 90-tych szturmowałem moją poezją łamy Wiadomości Kulturalnych.

Niestety, bezskutecznie. Kiedy byłem bliski załamania, Leszek Żuliński napisał do mnie:

„Panie Mirosławie, im bardziej będzie Pan zdeterminowany, tym będzie Pan lepszy”

Żadna to była pociecha, choć niewątpliwie posiadała jej znamiona.

Mijały lata.
Debiutowałem jako poeta na łamach... Wiadomości Kulturalnych. (byłem już bardzo zdeterminowany, i chyba lepszy) skoro „Szanowny Pan Redaktor” ugościł mnie jednak w gazecie, której był strażnikiem.

Do dziś nie wiem, dlaczego „pękł” :)

Ale to już historia.

Od wielu lat Leszek, moim zdaniem, jest bardziej poetą, niż krytykiem.

I to poetą wybornym, trafiającym do wielu czytelników.

Jego wiersze to majstersztyki, treść ubrana jest w dopasowaną formę.
Leszek jest niczym krawiec u Armaniego, szyje poezję markową i na miarę, wszak to...  rasowy krytyk, i jeszcze lepszy poeta.

Oto dowód:

 

Boję się miłości


pojawiła się pod wenecką maską. na Ponte Vecchio,

wiatr podnosił jej sukienkę. w Moskwie kusiła Arbatem,

na Manhattanie widziałem ją w Bryant Park

– była czarną wiewiórką; u mnie, w Pruszkowie, kryła się

w ogrodzie, wysoki miskant, gdy szumiał, udawał jej włosy

rozwiane jak wtedy, gdy biegła do mnie przez pierwsze

męskie sny. potem już tylko starzała się razem ze mną.

nadal była piękna, ale moja łapczywa ręka coraz bardziej

zaciskała się na piórze. patrzyłem na kilometry liter,

po których odchodziła. za nią wlókł się szelest jesieni;

pierwsze tego roku szrony zasłoniły widok z okna

na wszystko, co kiedyś było zielone. ona stanęła

po tamtej stronie, jej czaszka szczerzy do mnie zęby.

 

Afekt


w stanie afektu dopuściłem się czegoś...

(Witold Wirpsza)


to było jak zapalające się ognisko. najpierw iskra od dołu,

potem mały płomyk, w końcu wysokie jęzory ognia.

ona płonęła jak Joanna d’Arc; skwierczała jej skóra, włosy

unosiły się dymem, kurczyła się i zwęglała, choć zawsze

była jasna niczym promień w krysztale górskiego powietrza.

farba na jej konterfekcie pękała i podsycała płomienie; słowa gasły

i fruwały czarnymi bibułkami po całej okolicy. to wszystko

mroziło mnie do szpiku kości. teraz siedzę nad kupką popiołu,

w afekcie stawiam domki z zapałek, może tam się pojawi jak ikona

w drewnianej cerkwi, choć lepiej nie, bo znowu bym wskrzesił ogień

i w obłoku siarki podsycał swoje szaleństwo.

 

Moje kobiety


odchodziły ode mnie jak ślepiec od ściany,

który nie znalazł drzwi. a przecież były

otwarte. może to ja zamykałem się i nie umiały

dogonić obrazu, jaki nosiły pod powiekami

westchnień. jedne zakładały błękitne sukienki

i odpływały na wysokie łąki Chagalla. ich marzenia

były mocniejsze od mojej niewiary. inne znikały

w labiryncie miasta jak Molly Bloom – chciały się

zagubić. ostania odeszła z himalaistą – wołały ją

głosy mocniejsze od mojego krzyku i rozrzedzone

powietrze nieskończonej przestrzeni. ja zostałem

w tym samym miejscu, co zwykle. mój widok z okna

to niezgrabiony przed zimą ogród i wielka, stara sosna,
która już nie rośnie. chyba też ma dosyć.


To są najnowsze wiersze Leszka Żulińskiego, które czekają na wydanie. Ja ze swojej strony polecam trzy dostępne obecnie na księgarskim rynku tomiki z poezją Leszka Żulińskiego.

alt
SREBRNIKI

za trzydzieści srebrników

można było w antycznej Judei postawić

trzy małe domy, z czasem opłacić

czterodniową płacę zwykłego robotnika

wszystko się dewaluuje


przybyło specjalistów chętnych za tę sumę

zrobić niejedno bez zmrużenia oka


głupcy!, kasy się przy tym nie zbije,
a ręce pobrudzi


alt 

FAUST PISZE DO CERVANTESA


Hm, podziwiam cię, Miquelu

wymyśliłeś tego idiotę,

który nie odróżnia zwykłego młyna od wzgórza

od kamiennych żaren losu

amimo to obdarzyłeś go dostojeństwem

i patosem milczącej charyzmy


Ja trafiłem w łapy

Johanna Wolfganga

I sam widzisz:

On nie zostawia na mnie suchej nitki,

Robi ze mnie ubeka

Starca, astmatyka,

I wiecznie podsuwa mi tę Małgorzatę.


To czysta prowokacja


Miquelu

zrób coś

napisz do Goethego,

przekonaj go, że wolałbym być
Werterem,


alt Szklany poeta

Poeta

powinien mieć

szalik, skrzydła

i być ze szkła,

przezroczysty.

ażeby Bóg

widział w nim

na przestrzał

innych ludzi

i żeby

mógł ich

w porywie sprawiedliwości

stłuc

na kwaśne jabłko

a poetę

na paciorki

odmawiane

w wierszach

 

Ostanie książki można najłatwiej nabyć
w następujących punktach sprzedaży internetowej:

www.merlin.com.pl
www.marszalek.com.pl
www.nowy-swiat.pl

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony Mirosław G. Majewski POEZJA SZYTA NA MIARĘ