Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Gary Gildner jest pisarzem amerykańskim o polskim rodowodzie

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Listy zza oceanu...

Ryszarda L. Pelc
Ryszarda L. Pelc

Ryszarda L. Pelc

 

 

Spotkanie autorskie z Gary Gildnerem

 

Gary Gibert Fot.Ze zbiorów R.LPelc
Gary Gibert Fot.Ze zbiorów R.LPelc
Gary Gildner  jest pisarzem amerykańskim o polskim rodowodzie. Pisarz i  poeta, Gary Gildner  jest   profesorem  akademickim w stanie spoczynku. Z pracy na uniwersytecie odszedł,  kiedy okazało się, że jego twórczość literacka  wzbudziła zainteresowanie a w ślad za tym przyszły propozycje wydawnicze, uznanie,  w konsekwencji  zaś szereg poważnych nagród literackich. Pisarz należy do trzeciego pokolenia emigrantów z Polski. Przodkowie przybyli do Stanów  w pierwszej dekadzie XX wieku z południowej Polski. Jego dziadek przyjechał  jako młody chłopak. Nie znał języka angielskiego, nie miał wykształcenia.  Musiał zdobywać środki do życia.

 

 

Przez lata pracował u Forda, w stalowni, założył rodzinę,  a  potem  kupił kilka akrów ziemi i przeniósł się na farmę. Wrόcił do “korzeni” wiejskich, które rozrastały się już  w amerykańskiej ziemi.

Gary urodził się w Michigan. Często dziadka widywał i spędzał z nim wakacje. Dobrze  go pamięta. Chłopcu wydawał się  wysoki, silny, niezłomny.

Najbardziej utkwiły w pamięci blizny na twarzy, na ramionach, na plecach dziadka. “Były jak obrazy” wspomina.  Dzisiaj, dojrzały już pisarz zauważa - “Uderzający  to był kontrast pomiędzy jego silnym ciałem a bliznami. Były rzucające się w oczy, ale kiedy dziadek zmarł a  ja pytałem  najbliższych o to, niemal nikt o tych bliznach  nie pamiętał”. “Szramy, jakie szramy ?” pytano, dopiero po chwili mόwiono, “rzeczywiście miał. “ “to naturalne,  dziadek pracował w stalowni, a tam wypadki się zdarzały”.

 

Kiedy dziadek Stefan zmarł Gary miał jedenaście lat. Zapamiętał, że było dużo ludzi i dużo jedzenia. Zapamiętał też, że do trumny, w ktόrej spoczywał  dziadek  babcia włożyła  książkę. Wnuk pamiętał, że za życia  dziadek miał chyba   jedną książkę. To była powieść Józefa Konrada Korzeniowskiego. “Dziadek  był bardzo dumny ze swego rodaka. Nic tylko, Korzeniowski i Korzeniowski”, opowiadała matka  Garemu. Tak więc dziadek do grobu zabrał  książkę Conrada.

“ Książek  było  w domu niewiele, a może nawet tylko ta jedna”, snując  swe wspomnienia, mόwi amerykański pisarz, wnuk  Stefana.

*            *            *

Słucham tej opowieści Garego. Mówi do studentów, chyba trochę znudzonych. Nie widzę by miał jakiś "kontakt”; co ich obchodzi czyjś dziadek,  skoro o własnym nie myślą chyba zbyt często ?

I tylko cisza odpowiada na pytanie  Garego Gildnera “Czy słyszeliście o Conradzie? Czy znacie powieści   Josepha Conrada”..?

*            *            *

Gary uważa, jak się zdaje, że  przyszedł czas by się “odwrócić w przeszłość” i przypomnieć rodzinną historię. Mówi, że zawsze lubił pisać. Od dziecka. Mama nazywała go żartobliwie “Szekspir”. I kiedy obudziło się w nim zainteresowanie historią rodziny zaczął wypytywać o szczegóły. Dzwonił do zakładów Forda. Dokumenty jego dziadka Stefana, ciągle jeszcze tam są. Wypytywał rodzinę. “A co Szekspir” chcesz może o nas pisać ? “ dziwiła się matka. Chciał .

I tak powstała ciekawa, wzruszająca opowieść o dziadku i polskich związkach.

The Grandfather`s bookGarego Gildnera to historia pokolenia emigrantów z Polski, którzy zachowali tradycje, wiarę i obyczaje kraju, z którego pochodzili.

Gary Gildner  niewiele rozmawiał z dziadkiem za jego życia. Mówili przecież różnymi językami .

A teraz,  w ponad pół wieku od czasu śmierci dziadka, Gary  napisał o nim książkę. Zanim to zrobił nauczył się języka przodków, pojechał do Polski, odszukał wieś (nazwa umknęła mi z pamięci), z której przed wiekiem wyjechał dziadek. Poznał krajobrazy i ludzi .

I napisał książkę po angielsku, oczywiście. Z pewnością dziadek byłby rόwnie dumny z dokonań i sukcesów  własnego wnuka jak i z tego,  że znakomity pisarz  Józef Konrad Korzeniowski był Polakiem, który zapisał się w anglojęzycznej światowej literaturze.

Ryszarda L. Pelc

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Felietony R. L. Pelc - Listy zza oceanu Gary Gildner jest pisarzem amerykańskim o polskim rodowodzie